Blog Piotra Kuczyńskiego

Rynki pod mikroskopem

Niemoralnie, ryzykownie, ale skutecznie (na pewien czas)

Powiedziałem sobie w czasie świąt - zejdź z obłoków i zajmij się na blogu obecną sytuacją na rynkach. Można by napisać po prostu, że rozpoczęła się wiosna, a wraz z nią przewidywane przeze mnie wzrosty, ale tak proste to nie jest. Faktem jest jednak, że upadek banku inwestycyjnego Bear Stearns postawił znak zapytania, ale kolejne dni potwierdziły, że nastroje zmieniają się diametralnie.

Trzeba spróbować zrozumieć, co dzieje się w głowie gracza giełdowego. Wie on, że sytuacja jest niezwykle poważna, ale wie również, że od końca zeszłego roku bez przerwy interweniuje albo Fed albo administracja amerykańska albo te dwie instytucje razem. Administracja co parę tygodni wprowadza w życie kolejny plan pomocy kredytobiorcom. Zwiększa też możliwości finansowania kredytów hipotecznych przez para-rządowe spółki Fannie Mae i Freddie Mac. Pozwoliła również regionalnym bankom zwiększyć o 100 mld USD wolumen posiadanych przez nie instrumentów bazujących na rynku kredytów hipotecznych. Trudno wręcz wyliczyć, co robi rząd, żeby pomóc sektorowi finansowemu i kredytobiorcom.

Jeszcze bardziej agresywnie działa Fed, który gwałtownie obniżył stopy do 2,25 procent. To jednak nie wszystko. Rezerwa Federalna nie tylko zapewniła instytucjom finansowym tanią gotówkę, ale również zwiększyła ilość instytucji objętych programem. Nie tylko banki mogą korzystać z tanich kredytów. Mogą to na przykład robić domy maklerskie. Takich środków Fed nie stosował od czasów Wielkiej Depresji z lat trzydziestych XX wieku. Fed stosował też inne metody. Na przykład poszerzyła listę aktywów, które Fed będzie brał w zastaw udzielając pożyczek, o kolejne instrumenty bazujące na kredytach hipotecznych oraz związanych z nieruchomościami komercyjnymi. Mówiło się też o bezpośrednim skupie przez banki centralne obligacji bazujących na ryzykownych kredytach hipotecznych. To byłoby już zupełne horrendum, ale być może nie o to chodzi, żeby złapać króliczka, ale o to, żeby ścigać go. Dla graczy nie ma bowiem znaczenia, czy skup będzie przeprowadzony. Najważniejsze, że o tym się mówi, więc niedźwiedzie nie odważają się ostro atakować bojąc się tego, że pogłoski się ucieleśnią.

W tej sytuacji „niedźwiedzie” po prostu się poddały. Pozostaje zastanowić się, czy to już koniec przeceny akcji. Zakładam, że na pewien czas tak. Inwestorzy widząc prawie codziennie nowe inicjatywy Fed i administracji USA zadawali sobie pytanie: po co sprzedawać skoro za chwilę pojawi się nowa inicjatywa, która podniesie indeksy? Można mówić, że jeśli pojawi się następny przypadek „typu Bear Stearns” to przecież indeksy zanurkują. Pewnie tak, na chwilę… prawie natychmiast pojawi się znowu duży bank z gwarancjami Fed, który upadającego przejmie. Mało tego, zaproponuje cenę wręcz śmieszną, a potem podniesie ją pięciokrotnie (tak właśnie rozgrywana była sprawa Bear Stearns), co wprowadzi rynek w stan euforii. Najważniejsze dla graczy giełdowych jest to, że skomasowana akcje pomocowa zaczyna działać. Nie unikniemy gwałtownych zmian nastrojów, ale jest już pora na poważniejszą, wzrostową korektę. Oczywiście Czytelnik musi zapytać, co to konkretnie znaczy „pewien czas”? Pytanie dobre, odpowiedź trudniejsza. Zakładam, że to jest nie mniej niż kilka tygodni, a nie więcej niż rok. Powtórne pogorszenie sytuacji zobaczymy zapewne dopiero wtedy, kiedy inflacja zacznie mocniej rosnąć, kredyt będzie nadal drogi, a Fed nie będzie miał już amunicji. Kiedyś nawet tak kreatywna instytucja musi wyczerpać magazynek.

Działania Fed i administracji są bardzo dwuznaczna zarówno moralnie jak i z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Myślę, że Milton Friedman widząc te interwencje, które często mają również na celu powstrzymanie spadku indeksów, w grobie się obraca. Nie jestem entuzjastą recept przepisanych przez Friedmana i jego szkołę chicagowską, ale uważam, że to, co robi Fed i administracja jest niezwykle szkodliwe. Tyle tylko, że nie bardzo mogą tych działań nie podjąć, więc muszą wybrać mniejsze (według nich) zło.

Dlaczego działania administracji i Fed są szkodliwe? Ratując gospodarkę USA i cały system finansowy przed olbrzymim, porównywalnym z Wielką Depresją, kryzysem instytucje te ryzykują wzrostem inflacji i przyjmują po cichu, że użyją publicznych pieniędzy. Rząd już ich używa, bo jego plan pomocy gospodarce (150 mld USD) może być przecież urzeczywistniony tylko dzięki użyciu pieniędzy z budżetu USA. Fed może udawać, że nie wydaje ani dolara, ale przecież tak nie jest. Przyjmowanie jako zabezpieczenia niepłynnych instrumentów bazujących na rynku kredytów hipotecznych jest przecież obarczone olbrzymim ryzykiem i z całą pewnością skończy się wielomiliardowymi stratami, które pokryje podatnik. Polityka ratowania za wszelką cenę firm sektora finansowego niewątpliwie zachęca je również do przeprowadzania kolejnych ryzykownych inwestycji, które mają na celu szybki zysk, a to prowadzi do powstania kolejnych baniek spekulacyjnych.

Absolutnie niemoralna jest również sytuacja, w której akcjonariusze i pracownicy firm odpowiedzialnych z powstanie kryzysu są ratowani z opresji za pieniądze podatnika. Nawiasem mówiąc polityka firm jest niezwykle logiczna. Przyjmuje się pieniądze, bierze prowizje, przez kilka lat partycypuje się w zysku, wypracowuje się wielomilionowe zyski, a co za tym idzie pensje i premie, a w końcu mówi się inwestorowi: no cóż, popełniliśmy błąd - poniosłeś olbrzymie straty. Przypomina mi to sytuację ze znanego kawału o adwokatach. Sprawa w sądzie przegrana, oskarżony dostaje duży wyrok i pyta adwokata „panie mecenasie, co teraz?”, a adwokat odpowiada „a teraz to ja idę na kawę”.

To jedna strona medalu, a teraz popatrzmy na drugą. Administracja i Fed mają do wyboru: albo olbrzymi kryzys, w którym ucierpią również całkowicie niewinni ludzie, ale który doprowadzi do reform i zwiększy stopień regulacji rynków finansowych albo niemoralne i szkodliwe działania, które na pewien czas dadzą gospodarce i sektorowi finansów odpocząć. Wszyscy wiedzieli, że jeśli załamuje się rynek nieruchomości i w tym samym czasie załamie się sektor finansów to kryzys będzie niewyobrażalny. Pojawi się recesja podobna do tej z lat trzydziestych XX wieku, a globalizacja szybko rozprzestrzeni ją na cały świat. Odpowiedzialność za ten kryzys spadłaby (niesłusznie) na obecną administrację (tuż przed wyborami prezydenckim) oraz na Rezerwę Federalną kierowaną przez Bena Bernanke. W tej sytuacji niepodjęcie ryzykownych i niemoralnych działań byłoby równoznaczne z popełnieniem seppuku.

Zapewne Czytelnik zwrócił uwagę na słowo „niesłusznie”, które pojawiło się w powyższym akapicie. Uważam, że za to co obserwujemy odpowiada bezmyślność zarówno Fed z czasów panowania Alana Greenspana jak i działania kolejnych administracji. Rządzący przejęli się za bardzo ideologią szkoły chicagowskiej, która zalecała maksymalną deregulację (w tym rynków finansowych), a to musiało doprowadzić do kolejnych kryzysów, z których obecny nie jest najgorszy (o tym niżej). Laissez-faire było jednak jednokierunkowe. Pozwalano na wszystko, jeśli aktywa drożały. Nie miało znaczenia, czy to były akcje, surowce czy domy. Przypominam, że Alan Greenspan w 1996 roku mówiąc o rynku akcji bąknął coś o „nieracjonalnej przesadzie” i miał rację. Jednak według zasady „hands off” (nie interweniujemy na rynkach) nic nie zrobił i bańka bezkarnie rosła przez kolejne 4 lata. Potem, kiedy pękła trzeba było rynki ratować i wtedy polityka „hands off” przestała obowiązywać. Teraz sytuacja się powtórzyła. Przecież nie trzeba było geniusza, żeby zobaczyć rosnąca bańkę na rynku nieruchomości i surowców. Nie trzeba było też geniusza, żeby stwierdzić, że ryzykowne kredyty hipoteczne i bazujące na nich instrumenty to bomba z opóźnionym zapłonem. Nic jednak nie zrobiono - do czasu, kiedy trzeba było ratować sektor finansów.

Ta bezmyślna polityka deregulacja doprowadziła zresztą do czegoś znacznie gorszego. Już w 2002 roku Warren Buffet ostrzegał, że szybko rosnący i kompletnie nieuregulowany rynek (niektórzy ekonomiści określają go nawet mianem “szarego” rynku) instrumentów pochodnych doprowadzi w końcu do olbrzymiego kryzysu. Wtedy BIS szacował ten rynek na nieco ponad 100.000 miliardów dolarów (100 bilionów USD). W 2007 roku było to już dobrze ponad 500 bilionów (naszych bilionów, nie amerykańskich). Liczba jest ogromna, więc, żeby ją przybliżyć, dwa porównania. To około 35 rocznych PKB USA lub 1200 lat PKB Polski. Ekonomiści szacują, że wystarczy dwa procent nietrafionych inwestycji (ponad 10.000 miliardów USD), żeby cały ten system pustego pieniądza się załamał. Podziałałaby zasada domina. Wtedy już żaden Fed, czy nawet skoordynowana akcja banków centralnych by już nie pomogły. Oczywiście, znajdą się ekonomiści, którzy będą twierdzili, że nie ma zagrożenia, że derywatywy nie grożą światu i podadzą dziesiątki powodów uzasadniających tę tezę. Problem w tym, że zawsze znajdowali się tacy ekonomiści, a kryzysy jednak wybuchały. Zresztą nie ma chyba człowieka, który wie wszystko o rynku derywatywów. Czytałem nawet, że w sierpniu zeszłego roku Ben Bernanke spotkał się z zarządzającymi funduszami hedżingowymi, w celu uzupełnienia wiedzy na ten temat.

Rynkiem derywatywów będziemy się martwili wtedy, kiedy już będzie trwał kryzys (tyle, że będzie już za późno). Na razie możemy się cieszyć, że obecny kryzys chwilowo został zażegnany. Tyle tylko, że inwestując i korzystając ze wzrostu cen akcji pamiętać trzeba, że ryzyko w średnim i długim terminie wcale nie maleje. Zmaleje dopiero wtedy, kiedy na skutek kryzysu świat dojrzeje do zmiany podejścia do rynków finansowych. Potrzebna jest im zdecydowanie większa regulacja. Tyle tylko, że jej wprowadzenie mogłoby też doprowadzić do kryzysu, więc rządzący zapewne postanowili bezradnie przyglądać się rozwojowi sytuacji.

 

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 112

  1. # 1
    MM | 2008-03-26 12:34 | IP: 83.6.191.*

    Laissez-faire, a nie “lasse fair”, cher M. Kuczynski! ;)

  2. # 2
    piotrkuczynski | 2008-03-26 12:47 | IP: 91.198.245.*

    Słusznie, dziękuję. Francuskiego uczyłem się blisko 40 lat temu i nie używam :-(

  3. # 3
    Bernard | 2008-03-26 15:26 | IP: 77.112.25.*

    Witam,
    Jak na razie wszystko wskazuje na to ,że będziemy mieli najdłuższą hossę w tym wieku, która skończy się zamknięciem wszystkich giełd światowych :)
    Dziękuję za wpis, świetny.
    Pozdrawiam

  4. # 4
    lesec79 | 2008-03-26 17:19 | IP: 83.21.33.*

    No tak mamy w USA interwencjoniżm gospodarczy pełną gębą.

    Mamy tutaj do czynienia z nową formą interwencjonizmu zastosowaną w praktyce ( a nawet dwoma formami):
    Pierwsza - dopłaty bezpośrednie do ryzyka bankowego. Kiedyś interwencjonizm był taki , że jak firma bankrutowała to państwo mogło dać jakaś dotację , preferencyjny kredyt ( itp) , aby spółka dalej mogła działać. W chwili obecnej administracja USA mówi - my bierzemy na siebie ryzyko (głupich ) banków i będziemy dotować je jak wtopią kasę. Czegoś takiego nie ma w podręcznikach do polityki gospodarczej. Keynes wymyslił sobie tak: mamy recesje to pompujemy kasę z budzetu w system gospodarczy. Tylko że tam są ograniczenia aby nie puścić budżetu państwa z torbami że np dług państwa nie może przekroczyć 60%PKB, a roczny deficyt 3% PKB- bo przy takich limitach państwo jakoś się wygrzebie. Teraz jak czytam , że administracja ma pożyczać kasę dla banków bankrutów czy innych instytucji , a jako zabezpieczenie ma brać te instrumenty oparte na nieruchomościach to całe równanie Keyensa wygląda tak - dług do np 60% PKB plus ,,poreczenia”. Problem jest jednak tego typu, że poręczenia podobno wynoszą 35XPKB USA ( jeśli to wszystko dobrze zrozumiałem ) i 2% z tego to jest około 0,7 PKB USA. Jeśli to dobrze zrozumiałem to ja dziękuje za takie gwarancje ;)

    Drugą formą interwencjonizmu - jest ,,linijkowe” oddziaływanie Bena Bernanke na indeks. Kiedyś jak studiowałem w Poznaniu był w POKu inwestor co do wykresów na monitorze przykładał linijkę i ,,trzymał indeks:” :D ( a wszyscy się śmiali że broni rynku ) Mierzył sobie kiedy poziom zostanie przebity i jak mu przebiło w dół to widoczne słabo się starał. Ja mam wrażenie , że Bernanke też ma taką linijkę i też tak broni rynku…

  5. # 5
    Nikoś | 2008-03-26 17:24 | IP: 90.129.235.*

    Jesli Pan Panie Piotrze mówi, że będzie rosło - to najwyższy czas otwierać krótką pozycję.

  6. # 6
    demczus | 2008-03-26 18:16 | IP: 83.29.241.*

    Witam!
    Panie Piotrze przy założeniu że surowce będą spadały czy WIG ma szansę na wzrosty, skoro jesteśmy emerging markets w jednym koszyku z Rosja?

  7. # 7
    piotrkuczynski | 2008-03-26 19:23 | IP: 212.76.37.*

    @ Nikoś:

    Rozumiem, że jestem Pana “ulubionym” analitykiem, ale wolałbym, żeby Pan podał jakieś bardziej normalane i racjonalne uzasadnienie swojej opinii. To jest wyjątkowo nietrafione (delikatnie mówiac). Poza tym mam wrażenie, że niewiele Pan z tego, co napisałem zrozumiał… A szkoda. Otwiera Pan krótką? Ok, tylko proszę nam powiedzieć za  miesiąc jak Pan na tym wyszedł ;-))

  8. # 8
    piotrkuczynski | 2008-03-26 19:24 | IP: 212.76.37.*

    @ Demczus:

    U nas już od dawna nie rządzi zagranica, wiec zależności od surowców bym się nie obawiał. A dopóki dolar będzie tracił to surowce nie będą taniały.

  9. # 9
    karlkir | 2008-03-26 19:55 | IP: 89.229.194.*

    Otworzyłem długą na złoto i euro (wirtualnie konkurs :) ) jestem ciekaw które zajmę miejce nie robiąc praktycznie nic. Się zastanawiam tylk oco powoduje osłabienie doara znów coś się kroi czy to tylko technicznie tak.

  10. # 10
    prosiak120 | 2008-03-26 20:02 | IP: 79.188.185.*

    w końcówce wypowiedzi zaznacza Pan potrzebę większej regulacji rynków finansowych a następnie stwierdza, że zbyt duża regulacja skończyła by sie tak samo jak jej brak. proste rozwiązania są z reguły najlepsze więc daleko posunięta ostrożność i zdrowy rozsądek?? jaki jest złoty środek??

  11. # 11
    piotrkuczynski | 2008-03-26 20:18 | IP: 212.76.37.*

    Tak, regulacja jest potrzebna, ale próby jej wprowadzenia chwilowo doprowadziłyby do zamieszania i kryzysu. Dlatego nikt za to poważnie się nie zabiera.

  12. # 12
    rmrf | 2008-03-26 20:53 | IP: 79.186.44.*

    Moim zdaniem jesli sie pisze ‘Jednak według zasady „hands off” (nie interweniujemy na rynkach) nic nie zrobił i bańka bezkarnie rosła przez kolejne 4 lata.’ to nie mozna wczesniej pisac o Plunge Protection Team i To Big To Fail. Albo albo. Moim zdaniem rynek jest sterowany na niekorzysc zwyklego obywatela za jego pieniadze. Banki centralne kreuja i pozyczaja pieniadze bankom komercyjnym, ktore graja lewarem na gieldach ktore maja zwroty wieksze niz koszt pozyczki pieniadza (powodowany wzrostem agregatow/kreacja pieniadza). Jesli inwestycja sie powodzi zyskuja banki. Jesli nie - FED wybawia banki z klopotow (znowu kreujac pieniadz). W kazdym przypadku traca ludzie ktorzy nie inwestuja na kredyt na gieldach, bo sila nabywcza ich pieniadza maleje, kompensowana realnym wzrostem gospodarczym. Gdyby zaprzestac kreacji pieniadza, banki moglyby sobie grac ileby chcialy na lewarze, traciliby ewentualnie tylko swoje pieniadze. Ale zniknely by tez parunastuprocentowe zwroty z gieldy. Bo skad by mialy byc?(;

  13. # 13
    M.Tomaszewicz | 2008-03-26 20:56 | IP: 87.205.194.*

    Warren Buffet ostrzegał, że szybko rosnący i kompletnie nieuregulowany rynek ……instrumentów pochodnych doprowadzi w końcu do olbrzymiego kryzysu…………..
    Ekonomiści szacują, że wystarczy dwa procent nietrafionych inwestycji (ponad 10.000 miliardów USD), żeby cały ten system pustego pieniądza się załamał
    Panie PIOTRZE, mój przyjaciel zwrócił mi uwagę na nielogicznośc powyższego stwierdzenia: rynek instrumentów pochodnych w najwiekszym skrócie polega na zakładzie poczynionym przez dwie strony: jedna strona obstawia wzrost druga spadek. W istocie 50% inwestycji jest nietrafionych, a nie tylko 2%. I jakoś ten system sie nie zawala, a codziennie jest przeciez 50% nietrafionych inwestycji. Czy może ja źle rozumuje????

  14. # 14
    piotrkuczynski | 2008-03-26 20:56 | IP: 212.76.37.*

    @RMRF 

    Wcale nie albo-albo. Napisałem przecież, że “Laissez-faire było jednak jednokierunkowe. Pozwalano na wszystko, jeśli aktywa drożały.”. A PPT działa tylko wtedy, kiedy tanieją…

  15. # 15
    piotrkuczynski | 2008-03-26 20:59 | IP: 212.76.37.*

     @ M.Tomaszewicz 

    Nie wszystkie derywatywy to kontrakty. Są różne instrumenty pochodne. Poza tym jeśli duże instytucje pośliznęłyby się na kontraktach to co z tego, że inne by zarobiły, skoro te przegrane by upadły i pociągnęły za sobą resztę?

  16. # 16
    JurekE | 2008-03-26 21:17 | IP: 213.156.113.*

    odnośnie roli państwa to problem ten wiaże się z zagadnieniem suwerenności

    ————–

    SUWERENNOŚĆ SŁUŻY ROZWOJOWI A JEJ OGRANICZANIE GO HAMUJE !

    Niepokoi (…) , że chociaż we wszystkich krajach UE poparcie dla
    referendum w sprawie traktatu z Lizbony przekracza 54 proc. (w
    Polsce wynosi 74 proc.), to do referendum dojdzie prawdopodobnie
    tylko w Irlandii.

    Proces budowania europejskiego superpaństwa budzi mój sprzeciw, gdyż
    jego ekonomiczną konsekwencją może być utrwalenie niskiego, na tle
    wielu krajów zaliczanych przez MFW do grupy krajów dojrzałych, tempa
    wzrostu gospodarczego Unii.

    Z punktu widzenia posiadaczy akcji polskich spółek, których wyniki
    zależą w części od dynamiki PKB, nie jest to (w długiej erspektywie)
    wizja zbyt zachęcająca.

    Sławomir Kłusek,analityk giełdowy GBW, 13.03.2008, Rzeczpospolita

    http://www.rp.pl/artykul/106028.html

    ————–

    Patrząc na dotychczasowy kształt integracji w Europie, można
    przekonać się, jak ważne znaczenie miał traktat z Maastricht.
    Przewidywał on m.in. likwidację prawa poszczególnych krajów do
    prowadzenia własnej polityki pieniężnej oraz wprowadzał ograniczenie
    swobody prowadzenia polityki budżetowej.

    Jakie są tego efekty? Traktat z Maastricht wszedł w życie w
    listopadzie 1993 roku. W latach 1994-2007 średnie tempo wzrostu PKB
    w krajach, które w największym stopniu ograniczyły swą suwerenność,
    czyli w krajach strefy euro, wynosiło 2,2 procent.

    Tymczasem w Islandii wzrost PKB ukształtował się na poziomie 3,9
    proc., w Australii - 3,7 proc., Nowej Zelandii - 3,5 proc.,
    Kanadzie - 3,3 proc., Norwegii - 3,2 proc., USA - 3,1 proc.,
    Szwecji - 3,1 proc., Wielkiej Brytanii - 3,0 proc. oraz Danii - 2,5
    procent.

    Ciekawe, że kraje EWG rozwijały się z reguły szybciej od USA w
    latach 50. i 60. XX wieku, czyli wtedy, gdy zakres kompetencji
    instytucji wspólnotowych był znacznie mniejszy niż obecnie.

    Oznacza to, że - generalnie rzecz biorąc - suwerenność oprócz tego,
    iż stanowi wartość samą w sobie, jest dla krajów europejskich
    czynnikiem sprzyjającym wzrostowi gospodarczemu. Ograniczanie
    suwerenności krajów europejskich wzrost ten hamuje.

    posłanka Gabriela Masłowska, Nasz Dziennik, 12.03.2008

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080312&id=my11.txt

  17. # 17
    Stasiek | 2008-03-26 22:21 | IP: 213.158.196.*

    Dziękuję, że Pan pisze.

  18. # 18
    rolex | 2008-03-26 22:23 | IP: 83.27.244.*

    Panie Piotrze, domyslam sie o co chodziło nikosiowi w swojej wypowiedzi i nie była w zamyśle
    pejoratywna - przed kilku laty widząc co sie dzieje na rynkach w tym nieruchomości “wieszczył” pan kłopoty z którymi sie borykamy a które nie przeszkodziły rynkom osiągnąć “maksy maksów”
    zresztą w naszym pok-u także mial pan wtedy opinie Pierwszego Misia RP :)))
    pzdr

  19. # 19
    kolega z branży | 2008-03-26 22:48 | IP: 77.112.93.*

    podobno w piątek składa Pan wymówienie w Xelion?

  20. # 20
    arek | 2008-03-27 0:20 | IP: 90.156.67.*

    Nie sądzę żeby był jakikolwiek związek miedzy suwerennością a wzrostem gospodarczym. Czy stan Teksas rozwijał się szybciej przed wstąpieniem do Stanów Zjednoczonych. Nie sądze żeby był jakiś związek. Spowolnienie może mieć związek ze zwiększeniem regulacji na rynkach. Bo o ile niektóre rynki są poza kontrolą (derywaty) to rynek rolny w unii jest jak za socjalizmu – dopłaty, kontraktacje itp. Problem może polegać także z „deficytu legitymacji demokratycznej” w organach unii. Co w konsekwencji powoduje oderwanie się biurokracji i prowadzenie polityki, która nie koniecznie uwzględnia potrzeby, ale naciski (lobby, duże kraje, branże).

    Tak na marginesie bardzo fajny blog – pozdrawiam.

  21. # 21
    diamonds are forever | 2008-03-27 0:29 | IP: 91.94.51.*

    no dobrze, a jak się szykować na ten Wielki Kryzys, kiedy w końcu nadejdzie? gdzie szukać schronienia ze swoim majątkiem?

    ps: Panie Piotrze, dziękuję za przystępną dla laika analizę :-)

  22. # 22
    też Piotr | 2008-03-27 1:23 | IP: 195.234.40.*

    Witam
    Ciekawi mnie tylko jedno. Jeżeli doszłoby jednak do kompletnego załamania gospodarki amerykańskiej to w jakim stopniu odbije się to na nas Polakach, oraz na całej Europie. Czy kryzys będzie wygladał podobnie jak w latach trzydziestych zeszłego wieku, czyli tysiące samobójstw ludzi, którzy wszystko stracili, grabierze i ogólne ubóstwo. Czy Europa i świat będą starały sie pomóc Stanom Zjednoczonym. A może słaba Ameryka zostanie zaatakowana przez terrorystów? Przeciez wiadomo ilu mają wrogów na bliskim wschodzie. Przy ogromnym kryzysie, USA nie będzie się mogło nawet bronić. Próbuje sobie uzmysłowić jak to może wszystko wyglądać w przyszłości w razie najczarniejszego scenariusza, ale mam za słabą wyobraźnie. Może Pan spróbuje przedstawić jak taki kryzys może wyglądać w obecnych czasach i w jakim stopniu może on dotknąć zwykłych obywateli w Polsce?
    Pozdrawiam.

  23. # 23
    piotrkuczynski | 2008-03-27 7:38 | IP: 212.76.37.*

    @ Kolega z branży:

    Jeśli chodzi o mnie to nie ma w tym grama prawdy… Czy może mi Pan (np. na priva) powiedzieć, jakie jest zasięg tej plotki?

  24. # 24
    pawel-l | 2008-03-27 8:58 | IP: 89.171.115.*

    Po kilku dziesięcioleciach regulacji, które doprowadziły nas na skraj II Depresji gospodarczej Pan mówi, że potrzeba więcej regulacji ?
    Czy nie sądzi Pan, że praprzyczyną kłopotów jest całkowicie dowolne zwiększanie podaży pieniądza przez banki centalne wielu krajów ?
    Gdyby podaż wynosiła tyle ile wzrost PKB to niedochodziłoby do cyklicznych kłopotów i nie zgromadzilibyśmy góry długów nie do spłacenia.
    Papierowy pieniądz jest gwarancją kłopotów i nowe regulacje niewiele pomogą.
    Ostatnio P.Bernstein napisał, że Wielka Depresja nauczyła całe pokolenie żyć oszczędnie. Przez 20 lat budżet nie miał deficytu (poza okresem wojny), a rząd nie zaciągał długów.
    Chyba potrafimy się uczyć tylko na własnych błędach.

  25. # 25
    andrzej | 2008-03-27 9:38 | IP: 83.30.110.*

    Witam panie Piotrze.Kiedyś , kilka lat temu czytałem artykuł pewnego znanego biotechnologa, który zajmuje się cyklem rozwoju w przyrodzie. Człowiek ów przedstawił wykres giełdowy porównując go do cykli w przyrodzie. Z wykresu wynikało, iż wszystko i tak runie, bo po prostu musi, taki jest bieg natury a wszelkie działania mogą go tylko oddalić na jakiś czas. Z wykresu wynikał, że stanie się to po roku 2020. Zakładam, że obecnie mamy początek wszelakich działań ( na razie ze strony FED) które mają oddalić ów kryzys. Moim zdaniem mamy jeszcze kilka lat względnego spokoju. Jest czas na zabezpieczenie sie prywatnie bo nikt za nas tego nie zrobi ( Państwo czy FED) Pytanie tylko jak. Jestem zbyt młody i pamiętam w polsce tylko hiper inflacje. A na marginesie; Co Pan sądzi o tym, co dzieje się na giełdzie w shanghai Spadki ponad 40 % od szczytu. Ile jeszcze pójdą w duł. Czyżby chińczycy doświadczali sytuacji w polsce na początku lat 90
    Najlepsze zyczenia

  26. # 26
    T. Krawiec | 2008-03-27 11:17 | IP: 83.143.211.*

    Mówcie, co chcecie o prognozach dotyczących przyszłego ruchu cen, a Pan Kuczyński w kwietniu zeszłego roku twierdził, że korekta (wtedy na to się zanosiło) nie przyjdzie w maju, ale latem, gdyż zbyt wielu oczekiwało jej właśnie na wiosnę (pamiętając o maju 2006). Zgodzę się, że Pan Piotr nie mógł wiedzieć wtedy o tym, co się nastąpi w Stanach w lipcu (i z korektami trwa do dziś), ale korekta faktycznie nie nadeszła w maju (pewnie wpływ na to miała reklama MiŚ - ów w mediach i owczy pęd po fundusze - mogę tylko zgadywać). W związku z powyższym nie lekceważyłbym przewidywań Pana Piotra. Pozdrawiam

  27. # 27
    piotrkuczynski | 2008-03-27 12:23 | IP: 91.198.245.*

    @ też Piotr

    Wolę tego nie robić. Po co straszyć?

  28. # 28
    piotrkuczynski | 2008-03-27 12:27 | IP: 91.198.245.*

    @ Andrzej

    Sporo jest tego typu katastroficznych prognoz, tylko daty w nich różne ;-). A w Szanghaju widzimy to, co przeżywaliśmy (przynajmniej niektórzy z nas) w roku 1994 w Polsce. Pękła bańka. Spadek o 40% obniżył średnie C/Z do około 35, a to nadal jest dwa razy za dużo.

  29. # 29
    krzycho | 2008-03-27 14:22 | IP: 193.151.8.*

    Dziękuje za wpis, który skłonił mnie do dalszego zgłębiania tematu.

    Nie orientuje się dobrze w tym temacie, ale wygląda na to, że derywatywami, które w najbliższym czasie mogą napotkać problemy są CDS, których rynek gwałtownie rozwinął się w ostatnim czasi i obecnie przekracza 50 bilionów $ (czyli amerykańskich trylionów).

    Te instrumenty (których działania jeszcze nie rozumiem do końca) miały w założeniu służyć do zabezpieczania się organizacji udzielających kredyty przed ryzykiem niewypłacalności kredytobiorców.

    Wygląda na to że zalety tych derywatyw kredytow spowodowały ich wykorzystanie bez pełnej świadomości ryzyka jakie sie z tym wiaze. Cały rynek może też okazać się przelewarowany.

    Tutaj jest ciekawy artykuł na ten temat:
    http://prudentbear.com/index.php/FeaturedCommentaryHome?amp;view=frontpage&Itemid=137

  30. # 30
    Maciej | 2008-03-27 14:52 | IP: 83.4.3.*

    “…Spadek o 40% obniżył średnie C/Z do około 35, a to nadal jest dwa razy za dużo.”

    A jak wygląda takie średnie C/Z dla polskich spółek notowanych na GPW i o ile jest za duże ?

    pozdrawiam
    Maciej

  31. # 31
    piotrkuczynski | 2008-03-27 14:57 | IP: 91.198.245.*

    Zależy jak się liczy. GPW podaje, że dla WIG20 jest w okolicy 15, czyli, że spółki są właściwie wycenione. Ja uważam, że jest wyższe, ale zaniżają je spółki surowcowe, wszędzie na świecie są z niskim C/Z.

  32. # 32
    lesec79 | 2008-03-27 15:55 | IP: 83.21.50.*

    Ja sie zastanawiam nad motywami i celowością działań FEDu i administracji USA. Obnizki stóp mam wrażenie że maja nie tyle na celu ratować kredytobiorców i system bankowy co celowo osłabić dolara. USA ,,ściągną ze świata” teraz tanio dolara, a potem go umocnią. USA będą potrzebować mase kapitału aby dopłacać do upadających banków i wezmą go z zagranicy, a potem jak się wygrzebią to znowu umocnią dolara.

  33. # 33
    F | 2008-03-27 22:12 | IP: 195.136.61.*

    Takie działania, to mega inflacja jako “produkt finalny”.

    Panie Piotrze, moim zdaniem wskaźnik C/Z niczego tak naprawdę nie obrazuje, to nawet zaczyna być niepoważne, że podaje sie go w wielu mediach jako główny, albo jeden z ważniejszych wyznaczników atrakcyjności danego papieru, czy rynku.
    A już w zupełności nie przystoi takiemu poważnemu analitykowi jak Pan.
    35 to 2 razy za dużo, czyli 15-18 by było OK?
    Na jakiej podstawie Pan tak sądzi?
    A może 1 czy 3 to jest prawdziwa atrakcyjna wartość tego wskaźnika dla danego papieru?
    Przecież doskonale Pan wie co to za wskaźnik i jak się go liczy - u na jeszcze liczony jest “normalnie”, ale w USA…

    pozdrawiam

  34. # 34
    H.D. | 2008-03-27 22:33 | IP: 83.30.154.*

    Panie Piotrze jestem 2 letnim funduszowcem i od kwietnia 2006r. czytam różne komentarze giełdowe i przyznam, że Pana spostrzeżenia są naprawdę wartościowe . Tylko w pana opisach można dostrzec szerokie spojrzenie na rynek giełdowy oraz można z dalszej perspektywy oceniać bieżące wydarzenia. Ukłony za dotychczasową dobrą robotę .
    Niech Pan dalej tak solidnie wykonuję swoją pracę napewno wielu czytających to docenia.
    Pozdrawiam.

  35. # 35
    Jarek | 2008-03-28 0:47 | IP: 83.1.60.*

    Nie lubię kadzić ale od lipca ubr. uważnie czytam Pana opinie i jak na razie wyprzedząją trendy.
    Na STOOQ też za Pańskie nieobecności proszę o wydłużenie subskrypcji i wydłużają bez szemrania.
    Moja opinia o giełdach jest podobna do opini o rosji. Giełdy nigdy nie są tak słabe jak na to wygląda, ani też nie są tak mocne jak się wydaje większości.
    Ja konsekwentnie zainwestowałem kapitał pod prognozowane przez Pana wiosenne odbicie.
    Mimo że obecnie targają Panem watpliwości.
    Jak będzie zobaczymy.

  36. # 36
    realista | 2008-03-28 12:46 | IP: 83.5.69.*

    Jezeli chodzi o p/e to dla wig20 wynosi ono obecnie 14,5 i jest na historycznych minimach dla naszego rynku. Panie Piotrze jezeli chodzi o spolki surowcowe one przeciez zawsze byly w indeksie i sa w wiekszosci indeksach zagranicznych gdzie poziom 14 -15 p/e jest juz poizomem dosc niskim szczegolnie dla rynkow emerging markets, dlatego moim zdaniem ten poziom jest nasza wielka przewaga tym bardziej ze zyski w tym roku wzrosna tutaj chyba nikt nie ma watpliwosci przy takim PKB (ktore w 1 kwartale moze zblizyc sie nawet do 7% wbrew analitykom ktorzy w 4 qw napisali kilkadziesiat artykulow o tym ze najlepsze juz za nami a na poczatku roku czeka nas spowolnienie) Wedlug mnie dpoki bedzie spadac bezrobocie nie ma mowy o jakims wiekszym spowolnieniu.

    Pozdrawiam

  37. # 37
    piotrkuczynski | 2008-03-28 13:19 | IP: 91.198.245.*

    @ Realista

    Około 15 ;-) To, czy 14,5 czy 15 nie ma większego znaczenia. Nawiasem mówiąc kiedyś korespondowałem z GPW na temat metodologii liczenia i nadal mam spore wątpliwości. Na przykład Stooq.pl podaje 17,95 i to wydaje mi się bliższe prawdy. Co do historycznego minimum, to bardzo poproszę o źródło. Wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby było niższe niż po pęknięciu bańki w 1994 roku. Chyba, że mówimy tylko o WIG20, a nie o WIG. Spółki surowcowe były i są, ale ich nadreprezentacja w stosunku do innych indeksów światowych jest znaczna, a to C/Z obniża. Co do spowolnienia to rzeczywiście na razie go nie widać, ale ono nadejdzie. Tyle, że w tym roku nie będzie znaczne.

  38. # 38
    optymist | 2008-03-28 13:52 | IP: 217.197.73.*

    Wydaje się, ze kwestią kluczową jest fakt czy jesteśmy w bessie, czy też jest to tylko głęboka korekta. Jeżeli to jest bessa, to wyjście z niej powinno potrwać jeszcze1-2 lat. I spółki nie są niedoszacowane. Moim zdaniem dopiero są zbliżone do wartości, a więc kupno byłoby chyba przedwczesne. C/Z ma to do siebie, ze pokazuje 4 przeszłe kwartały, a jesli będzie spowolnienie, to te wskaźniki wcale nie będą atrakcyjne przy obecnych cenach.

    Benjamin Graham zakładał (oprócz wielu innych zaleceń) kupno spółki jeżeli iloczyn C/Z i C/WK bedzie niższy niż 22,5. Na reazie niewiele spółek ten warunek spełnia, a jeśli zyski w tym i następnym kwartale spadną to jeszcze mniej bedzie godnych śledzenia.

    Jeśli to tylko korekta, to należałoby coś kupić w poerspektywie kilkumiesięcznej. Tylko fundamentalnie nie ma za wiele ciekawych okazji.

    Opieranie się tylko na C/WK jest nieporozumieniem. Ten wskaźnik uległ dewaluacji na skutek nadmiernej ilości pieniedzy na rynku. Rozsadna jego wartość byłaby 5-8, ale tak to było gdy nie było takiego parcia na inwestowanie jak w obecnej erze. Bardziej konserwatywne podejście to C/WK zblizona do 1

  39. # 39
    realista | 2008-03-28 14:46 | IP: 83.5.57.*

    Do optimist
    Jak wyniki moga spasc w 2 nastepnych kwartalach przy pkb 6-7% (mission impossible)?? Zreszta wczorajsze szacunki na temat zysku pko bp wiele mowia. Wydaje m i sie ze wielu pomija spadek bezrobocia a on odgrywa i bedzie odgrywal spora role we wzroscie konsumpcji ktora nie pozwoli na wieksze spowolnienie.

    Panie Piotrze
    dla indeksu wig rowniez jestesmy na minimach http://stooq.pl/q/?s=wig_pe
    oczywiscie jest tu pewna roznica bo gpw podaje dla wig 12 ale wydaje mi sie ze na gpw licza wskaznik jako srednia wazona z udzialu w indeksie, a na stooq jako zwykla srednia.

    Mam tez pytanie skoro analitycy byli niemal pewni slabszego poczatku roku to jaka mozemy miec pewnosc ze to spowolnienie przyjdzie w tym roku a moze przed euro2012 i przed koncem zwiekszonego naplywu srodkow z unii europejskiej nie bedzie spowolnienia.

    Pozdrawiam

  40. # 40
    piotrkuczynski | 2008-03-28 15:45 | IP: 91.198.245.*

    Dla WIG nie jesteśmy na minimach. Wykres na Stooq.pl zaczyna się w 2007 roku ;-). Na GPW dodają wszystkie zyski i dzielą przez wszystkie akcje. Przynajmniej ja tak pamiętam. Ja kiedyś liczyłem ważony C/Z i był duuużo wyższy.

    A co do spowolnienia to oczywiście pewności nie ma, ale jeśli zwolni USA (to pewnik) i Chiny (bardzo prawdopodobne), a nasze stopy procentowe wzrosną do 6,25 proc. (prawie pewne) to trudno oczekiwać, że gospodarka nie zwolni. Tyle, że różne są spowolnienia. Jeśli do 4,5 procent to nic strasznego się nie stanie, ale jeśli do 3 procent (nie w tym roku) to będzie problem.

  41. # 41
    realista | 2008-03-28 17:46 | IP: 83.5.38.*

    Faktycznie ma Pan racje zmylila mnie skala na dole wykresu, ale znalazlem inny wykres w tym artykule http://www.kugif.com/pdf/art9.pdf , nie jest on moze dokladny ale widac ze na podstawie danych z gpw czyli c/z 12 dla indeksu wig jestesmy blisko minimow z 94, 95 roku, poczatek(90-92r) pomijam bo to specyficzny okres powstawania naszego rynku.
    Biorac pod uwage nastepne 4 kwartaly gdzie wiekszosc firm powinna wykazac wieksze zyski (tu mysle Pan sie tez zgodzi), to z pkt widzenia fundamentalnego czas do zakupow akcji jest bardzo dobry mimo calej medialnej nagonki. A co bedzie w roku 2009 mysle nikt tak naprawde nie przewidzi bo gospodarka usa moze odbic przeciez jeszcze 3 qw 2007 byl bardzo dobry,nie neguje obecnej fatalnej sytuacji bo dane mowia jednoznacznie ale historia nas uczy aby nie siegac za daleko bo mozna sie “przejechac”.

  42. # 42
    realista | 2008-03-28 17:48 | IP: 83.5.38.*

    W ogole fajnie ze mozna w tak latwy sposob porozmawiac z jednym z najlepszych polskich analitykow.

  43. # 43
    piotrkuczynski | 2008-03-28 19:18 | IP: 212.76.37.*

    Przede wszystkim dziękuję za miłą mi, chociaż nie wiem czy zasłużoną opinię. Co do meritum to jednak w 1995 roku ten słupeczek jest dobrze poniżej 10. Jak pamiętam tamte czasy to chyba średnia była tak około 7. A przecież P/E (C/Z) to nie wszystko. Tu mała uwaga dla „F” – oczywiście, że nie ma jednej, właściwej wartości C/Z. Przyjęło się, że wartość 12-15 jest właściwą wyceną.

    Proszę spojrzeć na C/Wk (cena/na wartość księgową). Historycznie oscylowała w okolicach 1,5 a teraz (nawet po spadkach) jest z pewnością powyżej 2,5. Komentarz Optymisty jest tutaj słuszny, ale jednak nie można tłumaczyć naporem kasy nieracjonalnych cen. Tanio nadal nie jest. Poza tym, jak wszyscy wiemy, w hossie akcje rosną do nieracjonalnych poziomów a w bessie spadają do równie irracjonalnych. Gdybyśmy więc mieli bessę to C/Z równe 7 byłoby całkiem do przyjęcia.

  44. # 44
    L | 2008-03-28 20:53 | IP: 89.228.137.*

    Witam Pana, mam prosbę. Zainwestowałam w kwietniu i czerwcu 2007 w małe i średnie spółki wfundusz inwestycyjny. Plan zakładał 5 lat, czy po tej korekcie na plus, o której Pan mówi powinnam nadal trwać (i liczyć,że odbije w czasie), czy jednak konwertować do bezpieczniejszych i pogodzić się ze stratą.

  45. # 45
    piotrkuczynski | 2008-03-28 21:23 | IP: 212.76.37.*

    Proszę mi wybaczyć, ale ja napreawdę nie mogę takich rekomendacji dawać. Przepraszam. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli zakładało się 5 lat z pełną świadomością tego, co się robi to trudno po 9 miesiącach mówić pas…

  46. # 46
    L | 2008-03-28 21:27 | IP: 89.228.137.*

    Dziękuję.

  47. # 47
    arek | 2008-03-29 0:49 | IP: 90.156.67.*

    @Piotr Kuczyński
    Własnie widziałem program z Pana udziałem na TVNCNBC. Dużo watków z tego blogu pojawiło się w programie :) Proszę pomyśleć o cyklicznych wypowiedziach lub może o takim internetowym progranie jaki miał Tomasz Lis :). Stooq lub Xelion mógłby zainwestować w swojego analityka.
    Czasami osłabia mnie poziom dziennikarzy, którzy kupują każdą historię, a potem powtarzają ją jak swoją bez cienia wątpliwości.

    pozdrawiam

  48. # 48
    Leszek | 2008-03-29 11:45 | IP: 196.46.71.*

    Moim zdaniem w USA panuje polityka „oligarchii” Bushów. Pomimo to że, Fed i inne instytucje regulujące rynek finansowy powinny być niezależne, nie wierzę w to żeby one faktycznie takie były. Dojście do władzy Busha ojca dało podstawy do ustawienia finansów i geopolityki amerykańskiej w ten sposób że stało się to przyjazne dla pewnej grupy ludzi. Grupa ta, to finansiera (oligarchia) która czerpie zyski z surowców paliwowych. Od momentu dojścia do władzy Busha syna polityka ta jest konsekwntnie prowadzona za wszelką cenę, do tego stopnia że, doprowadziło to do wojny i obecnego kryzysu gospodarczego.
    Nie można zapomnieć że pomimo tego co się dzieje w tej chwili na rynkach ktoś ciągle jednak zarabia. Wystarczy popatrzeć na zyski firm paliwowych. Wszystko było i jest robine w sposób który maksymalizuje zyski ludzi i tak już bardzo bogatych. Oni zdają sobie sprawę z tego że w końcu musi przyjść czas na nastanie ery nowych źródeł energii i chcą być od razu ustawieni w tej nowej erze. Przez ostanie 20. lat znajdowaliśmy się w fazie przejściowej, która już długo nie potrwa. Jednak dopóki zyski oligarchów paliwowych się nie zrealizują do końca, doputy nie będzie żadnej konkretnej interwencji która by regulowała rynki. To jest ich ostatnia szansa i oni zrobią wszystko żeby ją wykorzystać w pełni. Wbrew pozorom to nie jest „po nas chodziby potop” i wszystko jest kierowane w ten sposób żeby to jednak miało miękkie lądowanie. Biorąc pod uwage to że, sytuacja jest naprawdę bardzo poważna jest to wszystko robione z dużą wprawą i nawet brawurą. Sądzę też że i przy dużej pomocy projekcji bazy superkomputerowej.
    Jedno jest pewne, ktoś za to wszystko musi zapłacić. Myślę, że już wszyscy płacimy od jakigoś czasu i będziemy płacić jeszcze więcej. Nadchodzą chude lata. Rok 2009 przyniesie wiele zmian, ale to już inny temat.

  49. # 49
    jerzy | 2008-03-29 13:05 | IP: 83.11.227.*

    Może Pan podać żródło tych 500bln.Gdzie są publikowane dane o sumach deponowanych wfunduszach hedgingowych ,ile przypada na Europę,USA czy Azję?I jeszcze jedno.Słyszałem w CNBC oolbrzymich krajowych funduszach,które działają po cichu wpływając na gospodarki niektórych krajów/podobno jest ich ok.20/.Gdzie takie dane można znależć?Z góry dziękuję za informację..Czytam Pana od 15lat.Choć czasem mam inne zdanie to jestem pod wrażeniem Pana komentarzy z których widać wiedzę i doświadczenie z własnych inwestycji na GPW.Gratuluję.

  50. # 50
    naciek | 2008-03-29 13:21 | IP: 82.139.4.*

    Chyba sie Pan nieco pośpieszył z ogłoszeniem hossy , rynek w USA potrzebuje jeszcze sporo czasu , aby sie zagoił . Według mnie minimum 3 tygodnie , wówczas ( po przetestowaniu sztucznie wytworzonego dołka z 10 mara ) bedzie mozna mówić o bezpiecznym powrocie do kupowania akcji . nawoływanie juz teraz jest przedwczesne i przyczyni sie do tego , ze w najblizszych tygodniach wielu z inwestorów z niecierpliwości straci duże areały włosów na głowie , a wiadomo jak cięzko odtworzyć raz stracone aktywa ,
    Nie sądze , aby nasi spekulanci z bananowej giełdy wyrwali sie przed szereg .Choc wczoraj szemrane towarzystwo wycięło niezły numer rajdem na w końówce sesji .

  51. # 51
    piotrkuczynski | 2008-03-29 13:21 | IP: 212.76.37.*

    @ Arek

    To był rzeczywiście kalejdoskop (albo groch z kapustą ;-). Takie są wymagania mediów. A co do programu… Zobaczymy. Wszystko jest możliwe, ale najważniejsze jest, żeby obie strony tego chciały, a bez nacisku widzów o to trudno.

  52. # 52
    piotrkuczynski | 2008-03-29 13:22 | IP: 212.76.37.*

    @ Jerzy:

    Tutaj znajedzie Pan cały, rzeczywiście bardzo niepokojący, artykuł na ten temat:

    http://www.marketwatch.com/news/story/derivatives-new-ticking-time-bomb/story.aspx?guid=%7BB9E54A5D%2D4796%2D4D0D%2DAC9E%2DD9124B59D436%7D

    A za opinię bardzo dziękuję. To zawsze pdonosi na duchu, a czasem człowiek tego bardzo potrzebuje

  53. # 53
    piotrkuczynski | 2008-03-29 13:33 | IP: 212.76.37.*

    @ Maciek

    Panie Maćku, gdzie i kiedy ja napisałem, że nadchodzi hossa??? Pisałem (uważając, że obawa przed pomocą Fed powstrzyma niedźwiedzie), że powinno się rozpocząć dłuższe odbicie. Odbicie w rynku niedźwiedzia, a nie nowa hossa. To, co widziałem w piątek moją wiarę w to odbicie znacznie nadwyrężyło. Nie wierzę jednak (na razie rzecz jasna) w przełamanie styczniowego dna. Fed i administracja zrobią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Już robią:

    http://news.yahoo.com/s/nm/20080329/bs_nm/bush_economy_mortgage_dc;_ylt=AkhQsngEQT.222RduZSYMtC573QA

    Zobaczymy, co w poniedziałek będzie dla graczy bardziej istotne, czy nowa pomoc federalna, czy skandal z Marubeni i Lehman Brothers:

    http://news.yahoo.com/s/nm/20080329/bs_nm/marubeni_fraud_dc;_ylt=Ag5nhM3yTGvce5uyKeIYD0W573QA

    To sporo nam o rynku powie. Ale faktem jest, że jak tylko wrażenie wywołane działaniami Fed czy administracji mija to rynek powraca do spadków, co może bardzo niepokoić. Z ostatecznymi sądami wstrzymałbym się jednak do końca kolejnego tygodnia. W każdym razie upierać się nie będę. I tak w dłuższym terminie jestem nadal niedźwiedziem, więc z tezy o odbiciu wycofam się bez bólu ;-).

  54. # 54
    Stoje_i_patrze | 2008-03-29 14:18 | IP: 62.121.80.*

    Panie Piotrze,
    robią znacznie więcej:
    http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aZ8kIhVPApw8&refer=home

    to całkowicie może zmienić rynek. zobaczymy ile z tego “przejdzie” w kongresie.

    pzdr weekendowo.

  55. # 55
    skutecznv | 2008-03-29 14:53 | IP: 213.92.148.*

    Witam.. zastanawiajacy jest optymizm posiadaczy dlugich pozycji… szczerze to nie rozumiem ich euforii… zwlaszcza ze przed nami wyniki bankow w USA z uwzglegnieniem Marca a nie jak to mielismy podczas ostatniej korekty wzrostowej kiedy podane byly do lutego.. a to marzec pbyl dramatyczny jesli chodzi o poziom wyniku netto i odpisywanych kolejnych rezerw celowych… plus przyszly tydzien i dane makro z USA miesieczny raport z rynku pracy i ISM produkcyjny i uslugi… ja zakladam ze wszystkie dane beda gorsze od oczekiwan… spadajace wydatki amerykanow oraz zamowienia na dobra trwalego urzytku sugeruja mi ze o L narazie nie mysle.. pozdrawiam

  56. # 56
    skutecznv | 2008-03-29 15:10 | IP: 213.92.148.*

    jak rownierz watpliwe jest przebicie 3150 i ruch na 3500 … jak narazie podstaw fundamentalnych takiej zwyzki nie widze….. zwlaszcza przy zamykaniu kwartalu przez fundusze… mysle ze obecne ppoziomy na W20 to lokalne szczyty i zejscie na 2860 jest bardzie prawdopodobne niz bezpodstawny ruch w gore.. zwlaszcza ze oscylatory na blu chipach jasno pokazuja stan wykupienia i generuja sygnal sprzedazy…. nie wspomne juz o rosnacej inflacji .. nie mowie juz o Polsce ale o calym swiecie.. Azja Euroland.. i zpowiedz szefa EBC ze inflacja jest glownym celem jego polityki a nie slaby dolar i posiadacze akcji.. takze obnizki stop w Eurolandzie tez niebyl bym taki pewien,, pozdrawiam i milego weekendu zycze

  57. # 57
    skutecznv | 2008-03-29 15:32 | IP: 213.92.148.*

    a co do pomocy rzadowej i FED to jedynie czekam kiedy rynki przyzwyczaja sie do takich informacji i zaczna traktowac jej jako szum medialny reagujac neutralnie badz spadkami … nie trtaktujac ich jako zapowiedz rzeczywistch zmian ktore mialyby pomoc bankom w USA wyjsc z trudnej sytuacji … bo utrzymanie plynnosci prze FED w sektorze i pomowanie kolejnych setek milardow USD nie zmieni i tak nic na rynku kredytow hipotecznych .. obligacji i rynku nieruchomosci….. co jedynie nie mamy spektakularnych doniesien o upadlosci kolejnych bankow….

  58. # 58
    skutecznv | 2008-03-29 15:50 | IP: 213.92.148.*

    mam pytanko jeszcze czy wie ktos moze czy pan drektor operacyjny BOS Marek Pokrywka ma moze swoj bolg.. bo jego poziomy docelowe na W20 so dla mnie wskazowka do otwierania przeciwstawnyc pozycji :).. pamietam moment gdy w TV Biznes mowil o ruch na 3300 a ja w dniu nastepnym otworzylem eski … koniec byl taki ze zamisat 3300 po kilku dniach byl rajd na test dolka ze stycznia:).. Pan Marek jest dla mnie doskonalym Wigometrem:)…pozdrawiam

  59. # 59
    piotrkuczynski | 2008-03-29 16:07 | IP: 212.76.37.*

    @ Stoje_i_patrze

    Tak, wiem, czytałem to też. Jednak to daleka przyszłość, a ja na razie koncentruję się na “bieżączce”

  60. # 60
    nieskuteczny | 2008-03-29 16:26 | IP: 87.205.206.*

    zastanawiający jest pesyzmizm pana skutecznego.Pewnie napchany jest krótkimi i teraz dopisuje sobie różne teorie spadkowe. do zwyżki krótkoterminowej, a nawet średnioterminowej niepotrzebne sa żadne podstawy findamentalne, wystarczy dobry nastrój i wiara w cos nieokreslonego co nadejdzie w przyszłości. A juz mieszanie pojęć typu oscylatory, inflacja, techniczne wykupienie i do tego jeszcze podstawy fundamentalne….. porażka albo niewiedza

  61. # 61
    m | 2008-03-29 16:54 | IP: 83.7.87.*

    http://www.reuters.com/article/businessNews/idUSL2946531320080329?feedType=RSS&feedName=businessNews

  62. # 62
    skutecznv | 2008-03-29 17:02 | IP: 213.92.148.*

    “wystarczy dobry nastrój i wiara w cos nieokreslonego co nadejdzie w przyszłości.” ok kolego zostan ze swoja wiara jak to piszesz w cos nieokreslonego i z dlugimi.. czas pokaze kto ma racje.. a to ze spolki z W20 generuja sygnal sprzedazy to sam sprawdz…. a o inflacji pisze bo obnizenie stop w Eurpie moglo by pomoc rynkom ale szef EBC w csrodowej chyba wypowiedzi jakos sie tym nie przejmuje jak tym ze masz dlugo i mozesz stracic wazna dla niego tylko inflacja.. jak widzisz szukam podstaw i przeslanek pozytywnych ale i konkretnych ale jakos ich nie moge poszukac… chyba ze ty mi je podasz.. konkretne powody dla ktorych rynek bedzie rosl????? jestem bardzo ciekawy….. P.S. esek nie mam jesli to cie boli…. narazie z boku.. pozdrawiam

  63. # 63
    skutecznv | 2008-03-29 17:13 | IP: 213.92.148.*

    zreszta posiadanie L w okresie gdy rynki plotkuja ze Lechamn Bros i Goldman Sachs moze miec podobne klopty co Bearn Sters to co najmniej brawura

  64. # 64
    M&A | 2008-03-29 18:04 | IP: 79.187.223.*

    Dzien dobry.
    Zaczne od “podlizywania” :) ale bardzo cenie Pana analizy, zarowno tutaj jak i na Stooq’u. A “zawistnicy..coz, ktoz ich nie ma. Tę Pana pomylkę sprzed paru lat beda wypominac jeszcze dlugo. Nalezy Pan do bardzo nielicznych analitykow, ktorzy nie boja sie stawiac konkretnych prognoz (nawet jesli okaza sie czasami nietrafione). Ale ja wole “bledne konkrety” niz analizy typu ” bedzie wzrost chyba zeby spadlo” :) Tak wiec duzy respect Panie Piotrze.

    A teraz maly komentarz do tekstu. Szczerze, to mnie porazilo jak duzo kapitalu jest zaangazowane w rozne instrumenty pochodne. Jesli do tego wszystkiego dodamy globalna komputeryzacje, z systemami, automatycznymi sygnalami generowanymi przez maszyny to sie to zle skoczy. Prosze zauwazyc jak coraz wiecej osob zaczyna wchodzic w kontrakty na naszej gieldzie. LOP 90K wskazuje ze jest naplyw nowych graczy (moze skuszeni reklamami typu “Twoj sasiad zarabia na bessie, a TY?).. Jedna z platform wlasnie prowadzi konkurs na forexie.. gra wirtualna kasa - nagroda realny super samochod. Wiadomo ze czesc graczy otworzy realne konta, aby “wyczesac” 500% w tydzien! To sie zle skoczy. Znam paru graczy co pobrali kredyt, aby zarabiac na futures.. a co dopiero duze instytucje finansowe. Wirtualny pieniadz na lewarze.. mieszanka wybuchowa.
    Kiedys czytalem (niestety nie pamietam zrodla) o teorii long-periodycznosci. Otoz wg teorii, jestesmy wlasnie swiadkami duzych zmian na globalym rynku ( oczywiscie w perspektywie 10-20 lat). Grozi nam upadek dotychczasowego modelu ekonomicznego, a “plastikowy” wirtualny pieniadz doprowadzi wrecz do zmian/przetasowania mocarstw ekonomicznych.
    Pytanie czy ta zmiana nastapi droga spokojnej ewolucji, czy po jakiej burzy na rynkach..

    Na koniec mam pytanie do Pana Piotra: gdzies czytalem wywiad z Panem jakis czas temu, i na pytanie czy inwestuje Pan na gieldzie odpowiedz byla: juz nie. A w co Pan inwestuje - jesli nie jest to tajemnica:)) Czy jest Pan juz rentierem, odcinajacym kupony? :)
    Pozdrawiam serdecznie

  65. # 65
    Marek Szczeciński | 2008-03-29 18:49 | IP: 85.219.130.*

    Panie Piotrze, to jednak nie zasada “lasse fair” przyczynia sie do zaostrzenia kryzysów. Interwencja instytucjonalna podnosi “tamę oporu” dla naturalnych procesów, przyczyniając się w ten sposób do “zalania “, po przesileniu, zwiększonych obszarów ludzkiej aktywności.
    Największe kryzysy tj .1929 i naftowy z lat 70-tych to typowe efekty interwencji instytucji.
    Pozdrawiam

  66. # 66
    piotrkuczynski | 2008-03-29 19:08 | IP: 212.76.37.*

    Mam krańcowo inne od Pańskiego zdanie. Ale zapewne nie przekonamy się żadnymi argumentami. Dojrzewa we mnie pomysł na tekst, który będzie Pan mógł z przekonaniem zaatakować ;-) - to dobrze, bo nie ma jak kulturalne polemiki. Jeśli wytrwam w tym przekonaniu to wiele osób może ten kolejny wpis nieco “wkurzyć” ;-)

  67. # 67
    piotrkuczynski | 2008-03-29 19:10 | IP: 212.76.37.*

    @ M
    widziałem już szacunki w wysokości 1200 mld USD, a nawet na 2000 mld (Nouriel Roubini), więc nieco ponda 600 mnie nie szokuje. I chyba rynku też nie zaszkoduje.

  68. # 68
    piotrkuczynski | 2008-03-29 19:15 | IP: 212.76.37.*

    @ M&A

    Czuję się jak w “Szkle kontaktowym” - muszę zaczynać od “dziękuję” ;-). A co do inwestycji to mam tyle pracy i tak mało chęci do ryzyka (im więcej wiesz tym bardziej się boisz?, a może wiek?), że na razie nic nie robią na rynku. Ale w każdej chwili mogę wrócić. Przynajmniej tak mi się wydaje…. A co do inwestycji to typowo jak na człowieka w moim wieku, ale szczegółów nie zdradzę ;-).

  69. # 69
    Trade Mark | 2008-03-29 20:32 | IP: 78.30.87.*

    Ekspert podatkowy CATO Institute w Polsce. Będzie odpowiadał m.in. na pytanie czy gospodarce USA grozi kryzys gospodarczy?
    Cykl ciekawych spotkań w W-wie w przyszłym tygodniu:
    Szczegóły: http://www.pafere.org/index.php?option=com_content&task=view&id=192&Itemid=55

  70. # 70
    skutecznv | 2008-03-29 21:16 | IP: 213.92.148.*

    w poniedzialek shorty panowie… test co najmniej 2940… jeszcze dane z japoni… potem optymizm po raczej dobrych danych z Eurolandu …. procz inflacji oczywiscie i zjazd pod Chicago PMI…

  71. # 71
    KubaMłody | 2008-03-29 21:18 | IP: 83.7.195.*

    Witam
    Jestem młoda osobą idącą dopiero na studia i zaczynającą życie na własny rachunek a co za tym idzie inwestowanie. Co sądzi Pan o inwestowaniu na ryzykownych instrumentach pochodnych (futures) przez takie młode osoby jak ja? Czy taka ryzykowna gra jest sluszna w tak młodym wieku? W co najlepiej powinny inwestowac takie osoby?
    Sam zacząłem grać na kontraktach terminowych, stworzyłem swoj w miare zarabiający system transakcyjny i gram wedlug niego.
    Co sądzi Pan o życiu z samej giełdy? Czy jest to plan możliwy do zrealizowania?

    Z gory dziękuje
    Pozdrawiam

  72. # 72
    skutecznv | 2008-03-29 21:24 | IP: 213.92.148.*

    spodziewam sie ruchu na W20 do 3060 .. to bedzie tzw max maxow.. tam juz eski trzeba pakowac….. Panie Piotrze nie wydaje sie panu ze na W20 rysuje sie glowa z ramionami?? wlasnie jestesmy w trakcie tworzenia prawego ramienia ……dlatego mysle ze 3060 to bedzie wszystko na co stac byki.. nie wspomne juz o ropie ktora podobna formacje wlasnie rysuje,, pozdrawiam

  73. # 73
    Piotrek | 2008-03-29 22:02 | IP: 87.99.33.*

    Panie Piotrze propozycja na kolejny wpis: Jaki może być skutek szeroko stosowanych automatycznych systemów transakcyjnych?

  74. # 74
    karlkir | 2008-03-29 23:17 | IP: 89.229.194.*

    A mam techniczne pytanie poszukuję dostępu do notowań tak żeby mi online tworzyło pliki metastocka które zasysał by Amibroker Narazie korzystam z dde ze statiki albo bossa nol3 uzupełniam bazę ze stooq intra 5 minut. Ale wiadomo że jak na jakiś czas sie komputer wyłaczy przy dde to trzeba to uzupełnić dlatego szukam innego rozwiązania może stooq.pl ma coś w ofercie. Chodzi mi o jakieś niedrogie rozwiązenie.

  75. # 75
    KubaMłody | 2008-03-29 23:53 | IP: 83.7.195.*

    Podłaćz eSignal ! Mi tak działa na Ami i samo ciągnie braki ;)
    Pozdrawiam

  76. # 76
    karlkir | 2008-03-30 1:37 | IP: 89.229.194.*

    Korzystałem z emulatora esignal na statica ale wiem ze jest jakiś prawdziwy ale gdzie co i jak i ile koszutje to nie wiem Pozdrawiam

  77. # 77
    tulku | 2008-03-31 11:06 | IP: 195.72.148.*

    @ Skuteczny ale nie tylko

    Chcesz teraz ostro iść w krótkie? OK. Twoje pieniądze - Twoja sprawa.
    Jest jednak jeden problem - tacy jak Ty to w tej chwili większość i to wyraźnie przeważająca na rynku.
    Popatrz na sentyment. Nie nasz, bo co właściwie pokazuje Wigometr to ja nie wiem, ale ten z USA. Np. tu masz sentyment kupujących opcje w USA:
    http://www.market-harmonics.com/free-charts/sentiment/obsg.htm

    a tu to już absolutny niedźwiedzi rekord - popatrz na wykres wolumenu opcji put/call dla opcji akcyjnych (Put/Call Volume Ratio - Equities; wykres 4 od góry pod tym linkiem):
    http://www.market-harmonics.com/free-charts/sentiment/putcall.htm

    Zwróć uwagę, jak bardzo wykres wszedł w niedźwiedzie ekstremum (bearish extreme) - odczyt jest gorszy niż w czasie formowania się dna w 2002 i 2003 r!!!!!
    Po prostu wszyscy otwierają/kupują opcje put w oczekiwaniu na duże spadki, względnie już na opcjach put siedzą.

    Czy czasem nie jest już tak, że wszyscy przesiedli się na jedną stronę łódki? Aby łódka mogła płynąć, obojętne do przodu czy do tyłu, załoga musi siedzieć mniej więcej równo po obu burtach….
    Niewiem jak Ty, ale ja nie zaryzykowałbym otwierania krótkich na dłuższy czas w tej pozycji i w tym akurat momencie, w jakim obecnie jest rynek.
    Popatrz na wykresy amerykańskich indeksów (skala logarytmiczna) i pociągnij do dzisiejszych notowań linię trendu pod dołkach :
    SP500 - po dołkach z 1982 i 2002-03,
    Nasdaq Composite - po dołkach z 1974, 1990, 2002-2003
    Dow Jones IA - po dołkach z 1987, 1990 i 2002-2003.
    Widzisz już gdzie jesteś?
    Owszem. Wsparcia są po to, by je łamać. Ale nawet jeśli masz rację co do silnej bessy, rozwijającej się na naszych oczach, to takie wsparcia bez sporej walki nie zwykły się poddawać.
    A sądząc po nastrojach to obrona ta przynajmniej na razie ma spore szanse powodzenia !
    Proponuję mimo wszystko uwzględnić to w swoich kalkulacjach.
    Oczywiście - zrobisz, jak chcesz, w końcu to Twoje pieniądze, nie moje.

  78. # 78
    ktm | 2008-03-31 12:24 | IP: 83.11.106.*

    Witam.Otoz to tulku.Jest za duzy pesymizm,dlatego oczekuje przynajmniej fali B w duzej 4 lub nawet duzej 5 konczacej hosse.Powodzenia.

  79. # 79
    ktm | 2008-03-31 13:22 | IP: 83.11.106.*

    PS.mialem na mysli nasz grajdolek.Poza tym, wzrost w tym przypadku rodzi sie w wielkim bolu(w USA,tez),a przeciez o to chodzi.Gdyby wiekszosc byla przekonana,ze bedzie up,ten zapewne, by sie nie pojawil.Narazie patrze do gory,a rynek pokaze czy trzeba bedzie zmienic zdanie.

  80. # 80
    KubaMłody | 2008-03-31 16:46 | IP: 83.29.118.*

    Ja mam dane ze statici w formie eSignala i samemu ciagnie “braki”. wiec nie wiem o co Ci chodzi- mi to wystarcza.
    pozdrawiam

  81. # 81
    Piotrek | 2008-03-31 17:38 | IP: 87.99.33.*

    Co do trafności prognoz, chciałbym przypomnieć, że rok temu m.in. w Forbesie wielokrotnie można było poznać opinie pana Piotra na temat dolara, mówiącą że osiągnie poziom 1,6 usd za eur. Od żadnego innego analityka w tamtym czasie nie można było usłyszeć tak konkretnej prognozy. Gratuluje i pozdrawiam :)

  82. # 82
    humulus | 2008-03-31 18:14 | IP: 83.175.191.*

    Witam,
    Panie Piotrze, jeśli można chciałbym usłyszeć Pana komentarz, oraz innych czytelników do filmiku “Pieniądze Jako Dług”.

    http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830

    Pozrdrawiam

  83. # 83
    radek | 2008-03-31 19:04 | IP: 77.112.124.*

    Jeśli sektor finansowy sobie jakoś poradzi, przynajmniej na jakiś czas rok dwa, to czy eksport przy takim słabym dolarze może szybko wyciągnąć ich gospodarkę. Mało się o tym słyszy ale amerykańscy eksporterzy chyba nie narzekają, może ktoś przytoczy jakieś dane.
    Jeśli US nie uniknie kryzysu jak on może się przełożyć na banki europejskie

  84. # 84
    Marek Szczeciński | 2008-03-31 20:21 | IP: 85.219.130.*

    Panie Piotrze polemizuję z Panem bo po prostu warto. :). Tak uważam.
    Lektura Pańskich tekstów to podróż po ciekawej krainie. Jak wytrawni turyści widzimy świat nieco inaczej.:). Myślę, że właśnie tak w istocie wygląda podróżowanie.
    Pozdrawiam :) Ketchup to przecież nie pomidor! A jednak?

  85. # 85
    konradw | 2008-03-31 20:38 | IP: 83.143.47.*

    radek:
    a co oni w tym USA jeszcze produkuja? zaczalem sie zastanawiac czy posiadam jakikolwiek amerykanski produkt i nic nie znalazlem, potem zapytalem znajomych i tylko u jednego znalazl sie jakis alkohol przywieziony przez kogos w prezencie.

  86. # 86
    skutecznv | 2008-03-31 21:38 | IP: 213.92.148.*

    witam… oj pomylilem sie mialo byc 2940 a bylo na tescie 2920:).. ale ok od window dressing sprawil usmiech na mojej twarzy:).. Chicago PMI lepsze od prognoz:).. hmmm ale zawsze kazda prognoze mozna zanizyc by rzeczywsity wynik okazal sie lepszy.. zreszta nadal ponizej 50…. inflacja w Eurolandzie 3,5 wobec oczekiwanej 3,3 takze o obnizkach zapomnijmy…. tydzien testu dla bykow… zobaczymy jaka sile mial ostatni popyt na rynku:)… ja nadal 3060 i shorty:) narazie DT.. piatek i raport z rynku pracy.. jutro ISM produkcyjny w USA… jest pod co zagrac :)… pozdrawiam

  87. # 87
    nieskuteczny | 2008-03-31 22:11 | IP: 87.205.246.*

    zaklinasz deszcz kolego skutewczny. A przy tym buta , arogancja, wrażenie boskiej wręcz nieomylności za chwilę rozsadzi cię na kawałki. Uważaj, bo cie potem nieposkładają

    aha, zapomniałes dodać, ze po 2940 odwróciłes sie na długie

  88. # 88
    skutecznv | 2008-03-31 22:17 | IP: 213.92.148.*

    dokladnie panie kolego… od 2930 na L :).. ale to nie wazne… juz zamkniete:) teraz z boku.. jutro pierwszy dzien w nowej pracy:).. zobaczymy jak dane u jankesa jutro ….ahhh cpi w urolandzie i tak byla wyzsza :) wiec mialem racje :) ale ok juz nic nie mowie…. pozdrawiam

  89. # 89
    Karlkir | 2008-04-01 1:18 | IP: 89.229.194.*

    E dzisiaj tak lukalem to mimo sporego minusa na otwarciu spadac dalej nie chcialo Ale zaskoczony bylem tym wystrzalem ja sobie wolne zrobilem od gieldy od histori z bearn sternsem a moze i wczesniej.

  90. # 90
    spekulant | 2008-04-01 4:07 | IP: 83.11.36.*

    skuteczny jest prowokatorem i udaje durnowatego.

  91. # 91
    tulku | 2008-04-01 6:36 | IP: 195.72.148.*

    Witam,

    Wygląda na to, że sprawa Bear Stearn’sa (BSC) jeszcze się nie skończyła i możemy być swiadkami dalszych, ciekawych wydarzeń….

    Sposób, w jaki FED udzielił pomocy BSC jest co najmniej dyskusyjny od strony prawnej (posiadacze obligacji, wyemitowanych przez BSC są de facto chronieni przed stratami z tytułu plajty) i kogoś poważnego musiało to ruszyć - wkrótce zaczną się przesłuchania w Kongresie w sprawie przekroczenia przez FED uprawnień :-).
    Więcej pisze o tym John Hussmann tutaj:
    http://www.hussmanfunds.com/wmc/wmc080331.htm

    Szykuje się co najmniej renegocjacja umowy między BSC FED i JPM, a jeśli w sprawę wmiesza się jakiś ambitny prokurator, z politycznymi ambicjami na miarę Elliotta Spitzer’a, to może i coś więcej - wszak na biciu po łapkach urzędników, wspomagających prywatny biznes publicznymi pieniędzmi można zrobić doskonałą karierę polityczną :-)

  92. # 92
    lesec79 | 2008-04-01 8:04 | IP: 83.21.80.*

    Panie Piotrze właśnie na stronce Samoobrony przeczytałem, że od 21 marca jest Pan konsultantem tej partii ds. rynków finansowych. Jestem troszkę zaskoczony http://www.samoobrona.org.pl/pages/02.Partia/02.Program/index.php?document=06.prpewn.html

  93. # 93
    tulku | 2008-04-01 9:04 | IP: 195.72.148.*

    Piotrze,
    Jestem świeżo po lekturze bardzo ciekawego tekstu w temacie, który Ciebie również powinien zainteresować, w świetle tego, co twierdzisz na temat “sektora finansowego”.
    Regularnie czytuję zarówno e-letter Johna Mauldina jak i jego cykl “Outside the Box”, gdzie przedstawia On czasem kontrowersyjne teksty różnych autorów, które wywarły na nim duże wrażenie.
    Poziom zarówno e-lettera jak i tekstów z OtB jest na ogół wysoki i jest to moja stała, cotygodniowa lektura.

    Ten akurat tekst z cyklu OtB pt. “How to Fix It” napisał Michael Lewitt z HCM, a dotyczy z grubsza tematu, który czasem tu poruszasz - kwestii nadmiernego wpływu sektora finansowego na gospodarkę (w tym przypadku na gospodarkę USA) i próby zarysowania sposobu wyjścia z obecnej sytuacji.
    Niektore tezy Lewitta mogą być dyskusyjne, ale jest to napisane przez człowieka, który wie, co mówi i który bierze pełną odpowiedzialność za wypowiedziane słowa.
    Polecam:
    http://www.investorsinsight.com/otb_va_print.aspx?EditionID=673

  94. # 94
    piotrkuczynski | 2008-04-01 9:09 | IP: 91.198.245.*

    @ Lesec79:

    minęło 3 minuty podczas których gorączkowo wertowałem strony Samoobrony zanim domysliłem się, że to z Pana strony prima aprilis! Dobry numer, gratuluję ;-))

  95. # 95
    piotrkuczynski | 2008-04-01 9:11 | IP: 91.198.245.*

    @ Tulku: przeczytam, dzięki

  96. # 96
    lesec79 | 2008-04-01 9:22 | IP: 83.21.80.*

    Mam nadzieje, że ciśnienie nie skoczyło ;) Natomiast Koledze wysłałem rano SMSa , że mu dzieciaki wywróciły wielki śmietnik na schody przed lokalem i jest ze 2-3 tony śmieci do pozbierania. Przez kilka minut dzwonił non stop ( ale jakos odebrać nie umiałem ;) )

  97. # 97
    Piotrek | 2008-04-01 10:20 | IP: 87.99.33.*

    W związku z ewentualną recesją jaka może się pojawić w przyszłości mówi sie o ograniczeniu wydatków konsumentów (co ostatnio faktycznie było widać po danych- wydatki i przychody), zastanawiałem się jak do tego podchodzi zwyczajny obywatel, który raz na jakiś czas oglądnie serwis informacyjny. Z pytaniem zwróciłem się do pewnego Polaka który jeździ w USA ciężarówką, ma rodzinę, dom, ciężarówkę w leasingu itp.
    Moje pytanie brzmiało:
    Witaj XXX,
    Ostatnio słychać dużo o problemach sektora finansowego w USA, ponoć bardzo duża ilość rodzin jest eksmitowana, domy są licytowane, ludzie popadają w pułapkę zadłużenia. Chciałbym się dowiedzieć jak to wygląda z perspektywy Twojej i Twoich znajomych, czy ludzie widzą w tym duże zagrożenie, jak do tego podchodzą i jakie wnioski z tego wyciągają? Zastanawiam się czy sytuacja rzeczywiście jest tak dramatyczna jak to opisują w mediach? Czy spowolnienie gospodarki odczuć już można również w transporcie np: po mniejszej ilości frachtów?

    Jego odpowiedź:
    “Prawdę mówiąc pierwszy raz o tym słyszę od Ciebie. Ja praktycznie nie slucham amerykańskiego radia, poza EWTN, nie oglądam też wcale telewizji. Pewno, że nie może się człowiek zupełnie odizolować od wiadomości, ale też nie ma teraz w USA żadnego poważnego kryzysu. Rynek nieruchomości jest “w dołku”, ale to normalne, cykliczne zjawisko. Teraz trzeba kupować, nie sprzedawać.

    A jeśli chodzi o ilość ładunków, to trudno generalizować mając jedną ciężarówkę. Ja raczej nie siedzę nigdzie, ładunki zawsze są. Fakt, że zdarzają się sytuacje, że trzeba zaczekać dzień lub dwa, albo że ładunek zostaje odwołany, ale to jest normalne. Mnie bardziej martwi spadek kursu dolara, bo coraz mniej mnie stać na wyjazdy do Europy, ale sytuacja gospodarcza w USA jest całkiem normalna. Nawet nie mamy recesji, więc spowolnienie wzrostu gospodarczego to nie jest jeszcze powód do paniki.”

    Przyjmując, że tak sądzi większość konsumentów, czy można spodziewać się drastycznego ograniczenia ich wydatków na konsumpcję?

  98. # 98
    andrzej | 2008-04-01 11:17 | IP: 83.30.107.*

    @ piotrek

    Jest coś w tym co piszesz. Tutaj kłania się nam wpływ mediów na psychikę społeczeństwa. Jak ciągle wałkują w TV o kryzysie człowiek instynktownie zaczyna mniej wydawać i zaczyna szukać w rzeczywistości potwierdzeń kryzysu. Jest to tzw samospełniająca się przepowiednia i niestety nic nie zrobimy z tym. To tak jak nagłówki w prasie i TV u nas w styczniu “krach na giełdach, przerazenie w oczach inwestorów itp. Nie jednemu ciułaczowi nogi wzieły górę i pognał wycofać jednostki, które kupił czytając tą samą gazetę, gdzie było napisane zyski “100% w rok”. Czy taka sytuacja już kiedyś zaistniała w historii ludzkości jaka jest teraz w USA? Jeśli nie, to nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie co będzie za rok.
    Pozdrawiam

  99. # 99
    K | 2008-04-01 11:32 | IP: 217.74.68.*

    @Piotrek

    konsumpcja przecietnego obywatela nie jest determinowana jego pogladem na gospodarke badz tez wiedza makroekonomiczna, a zasobnoscia portfela. a zasobnosc porfela skurcza sie:
    1. inflacja, poki co glownie surowce (dla przecietnego konsumenta: benzyna), ale powoli zaczyna przelewac sie to na zywnosc
    2. spadek wartosci nieruchomosci, pod ktorych zastaw zaciagane sa kredyty, rowniez konsumpcyjne
    gdy konsument bedzie musial wiecej wydac na jedzenie, benzyne i nie bedzie mogl zaciagnac kolejnego kredytu pod zakup np. nowszego samochodu to konsumpcja siadzie.
    nie ma sily

  100. # 100
    Arek | 2008-04-01 11:45 | IP: 90.156.67.*

    @Piotrek
    Ja mam informacje z Londynu i Dublina od przeciętnych konsumentów. Coraz częsciej pojawiają się informacje o zwolnieniach i to dużych, szczególnie w sektorze finansowym. Konsumenci oceniają sytuację jako niepewną. Nawiązując do niedawnej dyskusji na tym forum dot. socjalizmu wypada sparafrazować klasyka i powiedzieć “Nie byt, ale media kształtują świadomość.”

    @Lesec79
    Super żart, byłem w szoku i szukałem pod linkiem Samoobrony analizy Pana Piotra:)

  101. # 101
    andrzej | 2008-04-01 11:49 | IP: 83.30.107.*

    @ K
    Tego nie wiesz. Jeśli Amerykanie rzeczywiście będą mniej wydawać spadnie cena ropy , gorzej z zywnością. Niższe stopy powodują tańszy kredyt. No i słaby dolar. Warto pomyśleć o nowym samochodzie ze stanów. Przelicz sobie ile zaoszczędzisz. Wszystkie katastroficzne przewidywania nie mają sensu a nakręcaja tylko spiralę strachu.

  102. # 102
    tulku | 2008-04-01 12:25 | IP: 195.72.148.*

    @ Piotrek

    Rynek nieruchomości jest rynkiem lokalnym. Jeśli Twój znajomek mieszka w Nebrasce czy Wyoming mógł nawet nie zauważyć bańki nieruchomościowej, bo prawdopodobnie w jego okolicy jej nie było. Nie zauważył więc również jej pęknięcia :-)
    Zupełnie inaczej, jesli np. mieszka wTampa, Fl. lub San Diego, Cal. gdzie już 34% domów kupionych na kredyt hipoteczny jest w procedurze zajęcia (foreclosure - dane za styczeń tego roku).

    Mieszkając w rejonie San Bernardino - Riverside, Cal. musial zauważyć wyraźny spadek cen domów (średnio -46% od szczytu), a jeśli miał wzięty na swój dom konsumpcyjny kredyt hipoteczny, tzw. MEW “pod korek”, to już go pewnie bank parę razy monitował o natychmiastowe dopłacenie różnicy do obniżonego wskutek spadku cen nieruchomości poziomu zabezpieczenia na hipotece jego domu :-(
    Mieszkając w np. Des Moines raczej takiego monitu nie miał szans otrzymać.

    Jeśliby pracował jako transportowiec dla dużych developerów kalifornijskich, zapewne już by szukał nowego miejsca pracy, jeśli natomiast jest transportowcem osprzętu i materiału dla kopalń węgla w rejonie Powder River, to nie potrafi się opędzić od kontrahentów i nowych zleceń.

    Generalnie w czasie recesji są dziedziny gospodarki, które się całkiem szybko rozwijają, pomimo stagnacji w innych dziedzinach ( na szczęście!). Liczy się suma statystyczna.
    Np. w recesji 2001 r. źle wyglądali Ci, którzy żyli z inwestycji w telekomunikację, doskonale - budowlańcy. Teraz się odwróciło i budowlańcy są w czołówce tracących pracę, co jest zrozumiałe.

    Tak samo jest z Twoim pytaniem o zachowanie konsumenta. Zapewne są teraz i tacy, którzy teraz szaleją konsumpcyjnie i zaciągają odważnie olbrzymie kredyty, kupując na prawo i lewo bo ich sytuacja życiowa im na to pozwala.
    Liczy się, co zrobi statystyczny konsument, a tu statystyki sprzedaży detalicznej optymistyczne nie są - statystyczny konsument nie zwiększa ostatnio wydatków, co nie jest korzystne dla gospodarki, której 70% PKB budowane jest na wydatkach konsumenta.

  103. # 103
    suav | 2008-04-01 13:10 | IP: 192.250.157.*

    Co do zwolnien to tez slyszalem. City mial zwalniac kilka tysiecy osob, skonczylo sie na tym ze przez 3 miesiace byl paraliz przy zatrudnianiu nowych pracownikow. Z perspektywy finansowego Edinburgha powiem, ze ofert pracy jest bardzo duzo, i raczej o cieciach nie ma mowy. Do tego moge powiedziec ze moja firma szuka takze w Londynie, Holandii, Luxebmurgu i nie moze znalesc. Wiec chyba nie jest tak zle.

  104. # 104
    Piotrek | 2008-04-01 13:15 | IP: 87.99.33.*

    Rzeczywiście trochę źle podszedłem do sprawy twierdząc, że sytuację gospodarczą w taki sam sposób jak mój znajomy może postrzegać większość konsumentów. On, można powiedzieć jest pewnego rodzaju wyjątkiem, większość czasu spędza samotnie (ciągle w drodze), poza tym jest gorącym przeciwnikiem szalonej konsumpcji. Niemniej zdziwiłem się, że o całej sytuacji nic nie wie, ale tu z kolei nie musi wiedzieć, bo mieszka w Charlotte, a z tego co piszesz Tulku w tamtych rejonach nie odnotowano dużych spadków cen nieruchomości.

  105. # 105
    M.Tomaszewicz | 2008-04-01 13:41 | IP: 87.205.198.*

    lesec brawo, znakomity żart( PK i S), klasa światowa

  106. # 106
    andrzej | 2008-04-01 21:22 | IP: 83.30.59.*

    No to się podziało dziś na giełdach tylko szkoda ze u nas tak słabiutko jakoś
    Pozdrawiam

  107. # 107
    bOUNCeErR | 2008-04-01 21:29 | IP: 77.112.62.*

    Cos mi sie wydaje, ze ten “pewien czas” to moze byc okres publikacji raportow kwartalnych, najpozniej za 2Q, a wcale bym sie nie zdziwil jesli i 1Q. Wszak dlugoterminowe rozwiazanie w jezyku korporacji to raport za nastepny kwartal. :)

  108. # 108
    Karlkir | 2008-04-02 7:24 | IP: 89.229.194.*

    Kiedy to znormalnieje po 4% w gore usa w jedna sesje Tak sie prygladam juz ostatnio

  109. # 109
    skutecznv | 2008-04-03 0:43 | IP: 213.92.148.*

    witam… hmm nozw pomylka 25 punktow.. max maxow jak to okreslilem mialo byc na 3060 i shorty.. ale wazne ze 50 punltow juz do przodu:).. jankesi dzis dystrybucja na ladnym obrocie korekta w usa od jutra… chyba ze ISM uskugi zaskocza.. bo jak nie to 2960 robimy migiem.. pozdrawiam

  110. # 110
    Śmiech | 2008-04-05 18:05 | IP: 77.222.235.*

    1. „Skupiacie się Państwo na roli Fed. Być może dlatego, że to jest łatwiejsze, bo bliższe, może dlatego, że sięgnięcie głębiej mogłoby podważyć wiarę w system, a może dlatego, że ja byłem nieprecyzyjny. Wyjaśniam więc. Pra-przyczyną kryzysów nie jest polityka Fed. Jest nią neoliberalny konsens, który zakorzenił się i twórczo rozwijał począwszy od lat 80. tych XX wieku. Na ten temat napisao tomy, a ja nie będę tego tutaj rozwijał.”
    To nie jest argument. To, jest takie zdanie: przyczyną jest X, bo ludzie o poglądach innych niż X napisali o tym wiele książek.
    To ja odpowiem: przyczyną jest brak prawdziwego konserwatywnego liberalizmu, takiego który lansuje Centrum Adama Smitha i UPR. Jako dowód wskazuję, że myśliciele tej opcji, napisali wiele tomów wyjaśniających dlaczego jest tak jak jest.
    Polecam też obejrzenie wywiadu z Ronem Paulem, który jasno i przejrzyście tłumaczy sytuację.
    http://nczas.com/publicystyka/hit-wideo-wywiad-z-ronem-paulem-dlaczego-warto-byc-liberalem/
    2. „Fed od dawien dawna stosował politykę „hands off” – nie wtrącamy się do rynków finansowych. Tyle tylko, że stosował ją tylko wtedy, kiedy inwestorzy zarabiali. Nie reagował na ewidentnie rosnące bańki spekulacyjne twierdząc, że to nie jest jego sprawa. To oczywisty błąd, ale wynikający ze źródła, czyli neoliberalizmu i założenia, że rynek sam się uleczy. Sam, jak widać, się nie uleczy.”
    Szanowny Panie, to co Pan opisał, to jest filozofia niańki. Dorośli ludzie powinni być chronieni przed samymi, sobą, bo mogą narobić głupstw. To jest traktowanie dorosłych ludzi, jak dzieci.
    Z grubsza biorąc (i bardzo upraszczając) są 3 doktryny: socjalistyczna – socjalista mówi: nie chcę wolności, bo narobię głupstw. Potrzebuję niańki.
    Konserwatywno-liberalna: „dajcie mi wolność. Jeśli źle z niej skorzystam (np. zaufam nie temu komu trzeba), to poniosę tego konsekwencje.
    Socjalliberalna: „dajcie, mi wolność, a jeśli źle z niej skorzystam, to zrobimy zrzutkę, żeby opłacić moje błędy”.
    Ludzie, którzy kierują się reklamą kupując nieruchomości, tudzież spółki na giełdzie, którzy biorą kredyt by inwestować w fundusze są ekonomicznymi przedszkolakami. Tych ludzi trzeba edukować, ale głównym przedmiotem powinna być: odpowiedzialność za własne czyny. Komunizm, nauczył ludzi myśleć w stylu : „jakoś będzie” i to jest złe. Kryzys jest zjawiskiem dobrym, bo pozwala na przemieszczenie majątku, od tych którzy nie umieją nim zarządzać do tych, którzy to potrafią i to długoterminowo.
    Proszę nie odczytywać mojej wypowiedzi jako chęci całkowitego pozbycia się regulacji. Reguły są niezbędne, ale reguły mają pilnować uczciwości obrotu, a nie chronić ludzi przed skutkami ich własnych czynów i tu chyba się z Panem różnię.

    3. „Teraz Fed i administracja USA zrezygnowały z polityki „hands off” i ratują co się da. Działanie jest moralnie wątpliwe (delikatnie mówiąc) i prowadzące do bardzo niekorzystnych wydarzeń w przyszłości, ale instytucje te nie mają wyjścia.”
    Nie rozumiem, że może Pan uważać, że coś jest niemoralne i niekorzystne w długiej perspektywie, ale mimo tego popiera Pan coś niemoralnego i niekorzystnego.
    Nakazy moralności mają charakter bezwzględny, więc dla człowieka, dla którego moralność ma znaczenie „niemoralne, ale konieczny”, to kwadratowe koło.
    Natomiast jeśli rozważamy „korzystność”, to kierujemy się mądrością, której to zalecenia bezwzględnymi nie są. Jednak skoro ma Pan świadomość, że leczenie głodu alkoholowego wódką na dłuższą metę nie prowadzi do niczego dobrego, to czemu daje Pan do zrozumienia, że Pan popiera zmiany owe metody keynesowskie i socjalistyczne.
    „Postawcie się w roli Bena Bernanke. Oczywiście, najlepiej byłoby pozwolić na bankructwo kilku banków i tyle. Sam parę miesięcy temu tak twierdziłem, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem tego, co wiem teraz. Jednak BB i chyba wszyscy, którzy coś o tym kryzysie wiedzą, miał do wyboru: coś być może gorszego od Wielkiej Depresji albo niemoralna, być może w dłuższym okresie nieskuteczna próba obrony społeczeństwa. Nie tylko społeczeństwa USA, ale i całego globu. Nie przesadzam – tak jest. Czy na miejscu BB odważylibyście się podjąć decyzję o upadku kilka banków, co najprawdopodobniej uruchomiłoby efekt domina?”
    Tak. Bo na miejsce jednych instytucji wejdą inne. Po kryzysie następuje wyciągnięcie wniosków i przez jakiś czas o wiele wyższy wzrost. Im mniejsza amplituda wahań koniunktury, tym mniejsza długoterminowa średnia wzrostu. Życie nie znosi próżni. Upadek jednego, jest szansą innego – tego kto miał zdrowsze fundamenty lub postawił na lepszego konia.
    „6. Czynniki, o których wspominam w tekście, muszą doprowadzić do potężnych zaburzeń (za kilka, kilkanaście lat – może wcześniej, nikt tego nie wie). To oczywiście najbardziej dyskusyjny punkt z mojego wywodu, ale dla mnie jest to oczywistość. Jeśli coś może pójść źle to pójdzie.”
    Trzęsienie na rynkach będzie, gdy zawali się UE. Europa stanie się domem starców, a domy starców niewiele produkują … Oczywiście ten dom starców będzie relatywnie bogaty, ale to też może okazać się złudzeniem. Co komu z pieniędzy, jeśli nie ma komu wytwarzać dóbr, które za te pieniądze chce kupić. Czeka nas olbrzymie przemieszczenie władzy polityczno-ekonomicznej, w kierunku tych którzy nas ubierają, produkują nasze komputery i większość innego sprzętu. Czeka nas konflikt stetryczałego i tchórzliwego zachodu z młodym i gniewnym islamem oraz Indiami i Chinami. To najpewniej skończy się transakcją: kasa za pokój i dalsze uzależnianie towarowe. Nie wykluczone są też niepokoje na tle rasowym i narodowościowym. Co to oznacza dla ekonomii, chyba jest jasne. Ale do tego jeszcze jest kawałek, bo jeszcze są młode pokolenia w Europie Wschodniej i w Turcji, którą prędzej czy później przyjmą do UE.
    „7. Zaburzenia (kryzys – teraz go jeszcze tak naprawdę nie ma) spowodują, że społeczeństwa (elektoraty) będą wybierali polityków, którzy obiecają im zmiany.”
    Np. taki polityk: Adolf Hitler, obiecał zmiany i wygrał demokratyczne wybory.
    „8. W sposób oczywisty to z kolei doprowadzi do zmiany obecnego neoliberalnego konsensu na jakiś inny. Z pewnością na taki, w którym będzie dużo więcej regulacji.”
    Tu polemizował nie będę, bo to jest prawdopodobne, ale leczenie epidemii grypy epidemią dżumy, nie budzi mojej radości. Co było gorsze: hiperinflacja czy narodowy socjalizm?
    „Konkluzja: pacjent zwany neoliberalizmem jest umierający o tym był ten wpis. Nowy porządek się wyłoni, ale nie wiadomo, kiedy i wcale nie jest pewne, że będzie lepszy od obecnego.”
    Wybaczy Pan, ale ten fragment jest nieco nieszczery. Z całego tekstu (tego jaki i wcześniejszych), bije od Pana przychylność dla budowy nowego porządku, a na koniec stwierdza Pan: „ja tylko mówię, że tak będzie, a nie twierdzę, że to będzie dobre”.
    Otóż proszę przeczytać swoje teksty. Są to teksty umiarkowanego promotora, a nie li tylko bezstronnego sprawozdawcy.
    „państwo nie może być tylko stróżem. Pan jak widzę wierzy, że może i powinno, ja nie. Ja uważam, że gdybyśmy mieli w 100% wolny rynek to wg mnie krach nastąpiłby już wiele lat temu.”
    I mielibyśmy go już za sobą. Dobry chirurg wie, że im wcześniej zoperuje, tym mniej będzie komplikacji i choroba przebiegnie łagodniej.
    Ja wiem, że zastosują, to o czym Pan pisze. W tym sensie ma Pan rację. A wielkie załamanie i tak nastąpi, bo ileż można jechać na sterydach …
    „Po drugie nie mówmy o mentalnościach, bo ja odpowiem, że „WINNA JEST NEOLIBERLNA MENTALNOŚĆ” i czy coś z tej wymiany „myśli” wyniknie?”
    Szanowny Panie, ja napisałem o mentalności, ale to uzasadniłem. Uzasadnienie podaję jeszcze raz:
    Teraz mała firma wie, że jeśli przeinwestuje w jakiś biznes, to poniesie odpowiedzialność i upadnie. Wielka instytucja światowa martwić się nie musi, aż tak o swoją żywotność, bo wie, że gdy straci 10 mln $ to będzie to strata, a jeśli umoczy 15 miliardów, to Państwo dosypie pieniędzy (pośrednio oczywiście), bo upadek takiej instytucji, to wywołałby “nadmierny kryzys” i opozycja dojdzie do władzy na fali niezadowolenia.
    Dodam, że osobiście znam przypadek przedsiębiorcy, który przed laty dostał państwowe poręczenie długu. Zapytany: „jak Ty to spłacisz, przecież to są olbrzymie pieniądze”. Odpowiedział: „ja się nie martwię, niech się martwi, ten kto pożyczał i poręczał. Ja za ten dług osobistym majątkiem odpowiadał nie będę”. Wie Pan kto spłacił ten dług? Pan, w swoich podatkach. Ja zresztą też.
    Demoralizujące! demotywujące do wysiłku! i antyekonomiczne!.
    Jest Pan pod wpływem myśli aleterglobalizmu, więc chciałbym zapytać co sądzi Pan o znanym grabarzu „złego liberalizmu”. On już to robi w swoim kraju. Nazywa się Hugo Chavez. Wprowadza dużo regulacji i chroni biednych przed bogatymi. Daje mu Pan duże szanse w perspektywie długoterminowej?

  111. # 111
    pawel-l | 2008-09-04 13:06 | IP: 89.171.115.*

    “Today, regulatory authority is divided among the Federal Reserve, the Comptroller of the Currency, the Federal Deposit Insurance Corporation, the Office of Thrift Supervision, the Office of Federal Housing Enterprise Oversight, the Securities and Exchange Commission, the Commodity Futures Trading Commission, state banking regulators and state insurance regulators.

    Co by pan tu jeszcze dodał ?

  112. # 112
    piotrkuczynski | 2008-09-04 13:14 | IP: 91.198.245.*

    Czy uważa Pan, że ilość = jakość? Bo ja tak nie uważam.