Blog Piotra Kuczyńskiego

Rynki pod mikroskopem

Książka, którą niejeden czytelnik znienawidzi

Obiecałem podzielić się na blogu moimi uwagami po przeczytaniu ostatniej książki Naomi Klein „The Shock Doctrine: The Rise of Disaster Capitalism” (wydana we wrześniu zeszłego roku), więc postaram się teraz to zrobić. Dla Czytelników, którzy nie znają autorki kilka słów wstępu. Klein jest kanadyjską dziennikarką i autorką kilku książek (m.in. wydanej też po polsku „No Logo”). Najważniejszą informacją o autorce jest jednak to, że uważana jest za „papieżycę” alterglobalistów. Już w tym momencie zapewne wielu Czytelników przestanie czytać ten wpis, bo idee alterglobalistyczne są, delikatnie mówiąc, w Polsce bardzo niepopularne.

Polacy w sporej części, jeśli nie w większości, popierają neoliberalizm wierząc w kredo określane mianem TINA (there is no alternative), czyli w zderegulowany, zglobalizowany, nowoczesny kapitalizm. Zdarza się nawet (często słyszę to w mediach), że ludzie poszkodowani przez tę formę kapitalizmu bardzo ją popierają. Można to wytłumaczyć, ale nie jest to zadanie tego wpisu. Politycy polscy też wierzą w TINA. Owszem, w słowach PiS, czy LiD potrafią brzmieć prawie alterglobalistyczne, ale słowa nadzwyczaj często przeczą czynom. Ostatnio mieliśmy przecież rządy „przyjaciół ludu”, którzy dużo mówili o odsuniętych na margines Polakach, ale robili wszystko, żeby pomóc bogatszym. Czym innym jest bowiem całkowita likwidacja podatku spadkowego, obniżenie podatku PIT (2/3 społeczeństwa nic nie zyska na zmianie stawki na 18 procent), obniżenie składki rentowej (warto sobie policzyć kto ile na tym zyska), ulgi podatkowe na dzieci (odliczają je tylko płatnicy PIT, więc nie rolnicy i tylko ci, którzy zarabiają, ale mają z czego odpisać - olbrzymia część społeczeństwa nie ma takich możliwości), czy wreszcie postulowana zarówno przez PiS jak i PO likwidacja podatku Belki.

W tej sytuacji książka Klein, gdyby została przetłumaczona na polski, do czego zapewne nikt się nie pali, zostałaby najpewniej w najlepszym przypadku przemilczana lub też, gwałtownie skrytykowana. Jedno jest pewne: czyta się ją jednym tchem, a jest co czytać, bo to przecież ponad 460 stron plus blisko 70 stron przypisów. W tym miejscu jednak muszę ostrzec zwolenników neoliberalizmu, którzy dobrnęli do tego miejsca, że Klein przedstawia ich guru, czyli Miltona Friedmana, w niekorzystnym świetle. To może nawet jest eufemizm, bo tak naprawdę to można by napisać, że jest przez nią traktowany jak uosobienie ekonomicznego zła. No tak, tego to już Czytelnicy o neoliberalnych poglądach nie wytrzymają… O jedno tylko proszę: nie atakujcie Naomi Klein metodami, które często politycy stosują mówiąc o swoich przeciwnikach. Mówienie, że to alterglobalistka, że beznadziejna, że jest niemądra, że socjalistka itp. jest bez sensu i nic nie niesie. Jeśli atakować to poglądy i to z uzasadnieniem. Wiem, dlaczego to piszę, bo ataki na poglądy zbliżone do tego, co pisze Klein często są konstruowane według tego właśnie schematu.

Przejdźmy ad rem. Celem tego wpisu nie jest streszczenie książki, a jedynie przedstawienie jej głównych tez. Przede wszystkim trzeba wyraźnie powiedzieć, że autorka nie odkryła nowych faktów (może z jednym wyjątkiem). Przestawia wszystko to, co wiemy, ale robi to niesamowicie logicznie, w uporządkowany sposób no i oczywiście próbuje to interpretować nie roszcząc sobie zbytnich pretensji do bycia obiektywną. Klein twierdzi, że Milton Friedman i jego uczniowie stworzyli chicagowską szkołę myśli ekonomicznej, której głównym przesłaniem było: uwolnić rynki (gospodarkę) i sprowadzić państwo do roli stróża nocnego. Dlatego też szkoła ta zalecała całkowite zderegulowanie rynków finansowych i handlu światowego, totalną prywatyzację, drastyczne cięci podatków i równie drastyczne cięcia wydatków publicznych i pomocy socjalnej.

Autorka twierdzi (i ja się z nią zgadzam), że demokratyczne społeczeństwo mające coś do powiedzenia nigdy by się świadomie na takie reformy nie zgodziło. W każdym rozważanym przez nią przypadku reformy według recept szkoły chicagowskiej wprowadzane były wtedy, kiedy społeczeństwa zastygały w szoku, a ludzie nie wiedzieli, co mają robić, bądź nie mieli żadnego wpływu na decyzje rządów. Stąd pierwsza część tytułu: „The Shock Doctrine”. W książce znajdziemy mnóstwo omówionych przykładów, a klasycznym przykładem było oczywiście Chile pod rządami Augusto Pinocheta. W tym przypadku Milton Friedman osobiście doradzał temu dyktatorowi jak zreformować chilijską gospodarkę. Udzielał się też w przypadku innych zamachów stanu. Zszokowani ludzie w kolejnych krajach nie mieli nic do powiedzenia lub nie wiedzieli, co mogą powiedzieć (tak jak w Polsce po upadku PRL) i pozwalali sobie narzucać rządy neoliberalnego kapitalizmu. Ich wynikiem zawsze było zubożenie olbrzymiej części społeczeństwa, drastyczne zróżnicowanie dochodów, skarlenie związków zawodowych i szybki wzrost PKB. Jeśli ktoś będzie chciał te tezy podważyć to proszę o poważne uzasadnienie, bo odpowiadał będę cytatami z książki, a zaręczam, że tam to jest bardzo dobrze udokumentowane.

Wynikiem deregulacji były kolejne kryzysy w różnych częściach świata. Pamiętamy dokładnie kryzysy w roku 1987 (krach w USA), 1994 (Tequila Crisis - Meksyk), 1997/8 (upadek azjatyckich tygrysów, kryzys w Rosji, Brazylii), 1999/200 (Argentyna), 2001 - 2003 pęknięcie bański na rynku akcji, 2007 (obecny kryzys). Pozostaje zapytać, kiedy będzie następny i co tym razem będzie jego powodem. Od siebie dodam, ze oczywistym kandydatem jest rynek surowców, a co za tym idzie gospodarki krajów zależnych od surowców. Każdy z tych kryzysów był do bólu wykorzystywany przez szybko poruszający się kapitał. Lekarstwo było zresztą tylko jedno (przepisywane przez MFW i Bank Światowy) - wysokie stopy procentowe, dalsza deregulacja, prywatyzacja i cięcia w wydatkach państwa. Nietypowym przykładem takiego skorzystania z tragedii było to, co działo się na Sri Lance (dawniej Cejlon)po uderzeniu tsunami (grudzień 2004). Pieniądze pomocowe zostały tam roztrwonione, a deweloperzy wykorzystali sytuację odbierając od wieków mieszkającym tam rybakom ich ziemię.

Klein twierdzi, że obecna forma kapitalizmu żywi się w dużej części katastrofami. Im większa, tym wyższe mogą być zyski. To z pewnością jest bardzo bulwersująca teza, ale została w tej książce solidnie udokumentowana. Stąd druga część tytułu „The Rise of Disaster Capitalism”. Bardzo ciekawa jest część poświęcona rozbudowie sektora „bezpieczniackiego” (to moja nazwa) gospodarki. Po nieszczęściu, którym było uderzenie terrorystów na World Trade Center (11 września 2001) ten segment gospodarki dostał olbrzymiego „kopa”. Nawet bez książki Klein wiemy, że w centrum uwagi wielu rządów, a przede wszystkim administracji USA stały się od tego ataku sprawy bezpieczeństwa (rozumianego jako „security”, a nie „safety”). Autorka opisuje gwałtowny rozwój firm tego sektora, podaje liczne przykłady ich zaangażowania i udziału w nim polityków. Ciekawostką może być na przykład to, że gospodarka Izraela zaczęła się gwałtownie rozwijać właśnie dlatego, że wzrósł popyt na technologie „bezpieczniackie”. Prywatne firmy z USA związane z tym sektorem (np. Halliburton), czy będące w zasadzie prywatnymi siłami zbrojnymi (BlackWater) stały się potęgami. I znowu ciekawostka - w Iraku jest niewiele mniej pracowników takich firm niż żołnierzy amerykańskich. Małe memento dla Baracka Obamy - Klein twierdzi, że ponad 80 procent funduszy, które firmy te wydają na wspieranie polityków wpływa na konto Partii Republikańskiej.

Po przeczytaniu tek książki można mieć naprawdę bardzo niewesołe myśli. Można nawet wysnuć wnioski, których tutaj nie przedstawię. Mogę tylko powiedzieć, że nie dziwię się Johnowi le Carré (brytyjski pisarz powieści szpiegowski, w latach 1959 - 64 pracownik MI6, czyli wywiadu brytyjskiego) napisał o tej książce tak: „pełna pasji, ogromnie pouczająca, cudownie kontrowersyjna i cholernie przerażająca”. A przecież Klein nie napisała prawie niczego o fenomenie rynków finansowych, których charakter w ostatnich latach gruntownie się zmienił, a które mogą niedługo stać się poważnym zagrożeniem dla świata. Niewiele też pisała o zastąpieniu demokracji przez rządy sektora medialno-korporacyjno-finansowego, czy o powstaniu klasy ludzi, których wyhodowały reformy neoliberalne, a którzy stali się wyborcami partii populistycznych. W tej ostatniej sprawie kłania się „Klęska Solidarności” Davida Osta - znakomite uzupełnienie dla Klein. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nawet ludzie o poglądach neoliberalnych powinni tę książkę przeczytać. Naomi Klein znienawidzą, ale może coś z jej poglądów spowoduje, że z czasem, tak jak Jeffrey Sachs (też jeden z bohaterów książki, niektórzy twierdzą, że prawdziwy autor polskich przemian), zmienią zdanie. Zachęcam.

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 138

  1. # 1
    Yaadne | 2008-03-04 17:22 | IP: 83.20.74.*

    “Szybko poruszający sie kapitał” : to stwierdzenie, jak dla mnie, jest kwintesencją zagrożeń przyszłości. Bo dla równowagi, w ślad za przepływem kapitału, musiałby podążać niemal równie błyskawiczny przepływ ludzi za pracą. Co jest oczywiście niemożliwe. I tak, produkcja tego, co wytwarzają np. Chińczycy, nie ma racji bytu w innych regionach, gdzie koszty utrzymania się człowieka przy życiu, są wielokrotnie większe.
    Nie jestem ekonomistą, jedynie obserwatorem rzeczywistości z długim stażem. Globalizacja jest korzystna tylko dla kumulacji kapitału i całkowicie szkodliwa dla ludzkości jako zbioru jednostek.

  2. # 2
    greg | 2008-03-04 17:28 | IP: 195.85.252.*

    Panie Piotrze, osobiscie bardzo dziekuje za promowanie takich tresci, pogladow na swiat i idei jak zacytowana publikacja. Choc jestem goracym zwolennikiem dzialan “uswiadamiajacych” P. Klein czy ruchow typu adbusters.org i bardzo sie ciesze ze jest ich coraz wiecej, moje samopoczucie nie ma sie dzieki temu wcale lepiej - widzac codziennosc i swiat w jakim zyjemy stawiam pytanie - jaka mamy alternatywe? jak REALNIE mozna zmienic to konsumersko-finansowe pieklo? Otoz nie da sie… jestesmy na nie skazani…do konca zycia i jeden dzien dluzej. Reguly gry sa ustalone i nawet samoswiadomosc absurdow nic nie zmieni bo nikt nie zyje na wyspie niezaleznej od reszty - musi sie dostosowac do tych regul.

  3. # 3
    lesec79 | 2008-03-04 17:28 | IP: 83.21.13.*

    To mi sie wcale nie wydaje , ale u nas media lansują własnie tylko ten jeden model - neoliberalny i jest to robione na zasadzie : kto nie znami ten ciemny moher lub czerwony ( jak J K-M by powiedział ).
    To nie tylko w gospodarce , ale również w mediach i polityce…

    lesec79 | 2007-10-31 12:39 | IP: 83.21.85.*

    Po ostatnim zwycięstwie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej chodzi mi ciągle po głowie jedno z najmodniejszych ostatnio słów określających światowy trend w ekonomii i polityce , a dokładniej polityce ekonomicznej – TINA. “There Is No Alternative” – pojecie związane z Margaret Thatcher słynną premier Wielkiej Brytani., oznaczajace po polsku ,,Teraz Nie Ma Alternatywy” . TINA jest to slogan mówiący o tym, że w światowej polityce gospodarczej nie ma innej drogi dla nowoczesnego społeczeństwa niż: wolny rynek, brak granic celnych i globalizacja. Po prostu świat chcąc się szybciej rozwijać nie ma innego lepszego wyboru niż TINA.

    Platforma Obywatelska na polskiej scenie politycznej zbudowała sobie obecnie taką własną wersję TINY – nie ma innej drogi niż wizja PO. Oczywiście posłowie Gowin czy Chlebowski obiema rękoma podpiszą się pod głównymi hasłami Margaret Thatcher związanymi z liberalizmem gospodarczym, jednak TINA w wersji PO nie odnosi się do poglądów gospodarczych , ale do zawężonej do JEDYNEGO podmiotu możliwości poparcia kierunku liberalnego w polskiej polityce.

    Ugrupowanie Donalda Tuska jest obecnie jedynym ugrupowaniem wprost odwołującym się do haseł liberalnych i nie zmieni tutaj tego fakt , że dotychczasowa polityka gospodarcza PiS-u była tak naprawdę neoliberalna ( choćby nie wiem jak bardzo temu zaprzeczali). Ludzie młodzi obserwując, że na scenie politycznej zostały tylko cztery formacje dokonali w dużej mierze wyboru opartego na selekcji negatywnej.
    PiS jak wiadomo nie cieszy się uznaniem wśród młodych wyborców głównie ze względu na to iż partia ta postrzegana jest jako ksenofobiczna i antyeuropejska i to już ją przekreśla jako atrakcyjną dla młodego wyborcy.
    ,,Nowa Polityka i Nowe Nadzieje” (tylko stare komuchy ciągle te same ) . hasło wyborcze SLD z ostatnich wyborów było zwykłą ściemą . Pod pozorem ,,odnowy moralnej” na listach wyborczych dalej znajdowały się osoby które uśmiechały się z banerów jak … Leszek Miller - symbol korupcji.
    PSL po ostatniej zmiane prezesa na Waldemara Pawlaka bardzo dużo zyskał na ,,normalności” jednak partia ta ograniczona jest poprzez programowy agraryzm w zasadzie do elektoratu wiejskiego , który stanowi zaledwie 39% społeczeństwa.
    Tak więc młodym ludziom pozostała tylko Platforma Obywatelska , aby tylko nie był to wybór na zasadzie ,,mniejszego zła”.

    Siła Platformy w ostatnich wyborach wynikała głównie z faktu iż partia ta była dla młodych ludzi właśnie taką TINĄ - ,,teraz nie ma alternatywy” – DLA NAS - wydawał się mówić z bilboardów poseł Gawłowski. Przestrzegałbym jednak przed wpadaniem w euforię po wygranych wyborach, bo jak każda doktryna również TINA ma swoich krytyków. Jednym z głównych krytyków neoliberalnej wizji świata jest Susan George, która stworzyła przeciwstawne pojecie dla TINY – TATA (There Are Thousands of Alternatives ) co po polsku oznacza ,, Są Tysiące Innych Dróg” niż neoliberalizm. Ja już widzę posłów PiSu którzy mówią , że jak ,,TATA” to tylko z Torunia…

  4. # 4
    Maciej | 2008-03-04 17:30 | IP: 89.77.107.*

    Czyżbym, mówiąc nieraz: “świat zwariował”, nie był kompletnym szaleńcem i urodzonym malkontentem? (słowo-klucz brzmi: “herbata”, a przecież jest już po herbacie…)

  5. # 5
    Franciszek Potocki | 2008-03-04 17:37 | IP: 82.210.139.*

    Panie co Pan piszesz - Jesli polacy cos popieraja to jest to NARODOWY SOCJALIZM. Narodowy bo jestesmy przywiazani do tradycji a socjalizm bo oczekujemy za panstwo zaplaci za lekarza, nauczyciela i zapewni emerytury…. I TYLE - w Polsce nie ma liberalow (no moze 1-2%)

  6. # 6
    Pawel | 2008-03-04 18:02 | IP: 212.129.64.*

    Pierwsze pyatnie mam takie co by bylo z Chile gdyby nie Pinochet i Friedman?
    Na liscie kryzysow nekajacych swiat Chile nie widac- brak tu konsekwencji.
    Sam kryzys moze byc dobry i oczyszczajacy, hossa nie trwa wiecznie. Nawet gospodarki krajow komunistycznych lub innych gdzie gospodarka sie steruje choc z zalozenia powinny rozwijac sie w sposob zrownowazony zazwyczaj rozwijaly sie niewrownomiernie i wolniej i tak samo popadaly w kryzysy.
    Poza tym powstaje tam rzesza nierobow zyjacych na garnuszku panstwa. Mam do czynienia z mlodymi ludzmi z roznych krajow i zadziwia mnie czasami ich stosuenk do pracy np. mlodzi Francuzi lub Wlosi…nie bede generalizowal, ale widze i udowadniam to sobie na kazdym kroku, ze socjalizm = patologia i promowanie lenistwa.

    No i problem wydaje mi sie nie w tym, ze gospodarki sie uwalnia, ale w tym, ze sie je kontoluje jak sama Pani Klein raczy zauwazac na przykladzie przemyslu “bezpieczniackiego” cytat:
    “odaje liczne przykłady ich zaangażowania i udziału w nim polityków. “- to jest wlasnie patologia.

  7. # 7
    Listek | 2008-03-04 18:02 | IP: 193.111.22.*

    Panie Piotrze, skąd Pan wziął te dane, że “Polacy w sporej części, jeśli nie w większości, popierają neoliberalizm”??? Mogę Pana zapewnić, że gdyby spytać się tzw. :większości Polaków” czy popierają neoliberalizm, nie wiedzieliby o co chodzi, a przedstawienie im istoty spowodowałoby panikę i chęć przegnania pytającego kijami ;-). Nie można popierać czegoś czego się nie rozumie.

  8. # 8
    R. | 2008-03-04 18:36 | IP: 83.27.203.*

    Trzeba sie cofnac do 1913 roku i do powstania FEDu wszystko bedzie wtedy jasne. Kryzysy na roznorakich rynkach sa spowodowane w glownej mierze tym tworem a nastepnie odejsciem od systemu zlotego co spodowalo ze pieniadz slal sie fiducjarny. To tak krotko ode mnie.

    Pozdrawiam

  9. # 9
    tulku | 2008-03-04 19:16 | IP: 80.55.220.*

    Witaj Piotrze.
    Książki nie czytałem. Recenzje, które czytałem były bardzo różne - od zarzutów tendencyjności po zachwyty - więc póki nie przeczytam nie wiem co o książce sądzić.
    Ale czy czeka nas “Disaster of Capitalism”, jak chce jej tytuł? Nie sądzę.
    To najbardziej żywotny z dotychczas funkcjonujących ustrojów, bo bazujący na cechach psychologicznych człowieka - jego chciwości, pędu do wygody itp.
    Czy się zmieni na coś innego - pewnie kiedyś tak i mam tu swoją teorię - taka zmiana nastapi wskutek powszechnej robotyzacji. Gdy większość społeczeństwa będzie “niepotrzebna” (pracę za nią zrobią roboty) zniknie główny fundament kapitalizmu czyli “płaca za wykonaną pracę” - “niepotrzebni” będą musieli w jakiś sposób utrzymywać się przy życiu. W miejsce Kapitalizmu będzie musiało powstać coś nowego, ale co, tego dziś nie wiem.

    Co zaś do “Kryzysów Deregulacji”. Jest faktem, że ich ilość ostatnio wzrosła. Tyle że wcześniej też kryzysy były i to poważne. Był np. krach obligacji francuskich po II wojnie światowej, były skokowe dewaluacje walut (włoska lira była tu przodownikiem) itp.
    Ten ostatni przykład (Italia) jest wręcz idealny do pokazania przeciwnego przypadku - kryzysu nadmiernej regulacji państwowej, o którym Klein jakoś milczy….

    Jako “wielbiciel” Teorii Chaosu (lub lepiej Teorii nieliniowych zjawisk dynamicznych) nie bardzo mogę uwierzyć w cudowną samoregulująca moc wolnego rynku - otóż wolny rynek jest klasycznym nieliniowym, skomplikowanym zjawiskiem dynamicznym o wielu stopniach swobody i stan “cudownej pełnej samoregulacji” jest tylko jednym z wielu możliwych. Całkiem możliwe jest ustabilizowanie się takiego tworu na innych “niższych” poziomach - np. z wbudowanym dajmy na to 15% chronicznym bezrobociem.

    Poza tym w sposób wewnętrzny wolny rynek ma wbudowane w swoją naturę powtarzające się kryzysy ekonomiczne - to także wynika z nieliniowej natury tego zjawiska i stopnia skomplikowania wzajemnych zależności procesu. Zasadę powstania kryzysów endogenicznych doskonale opisał Hyman Minsky.

    Wolny rynek nie jest panaceum na wszystko - zawsze jest coś za coś. Nie można zmienić sytuacji bezkosztowo - to byłoby wbrew prawu zachowania energii :-). Przykład? Statystycznie jesteśmy bogatsi niż nasi ojcowie i dziadowie i jest nam znacznie lżej żyć, ale osiągnęliśmy to w sporej mierze dzięki powszechnemu zatrudnieniu kobiet i pracy obojga małżonków. Stało się to kosztem wychowania dzieci, co poskutkowało z opóźnieniem jako np. wzrost agresji wśród młodocianych i wzrostem przestępczości.
    Zawsze jest coś za coś…..

    Wolny rynek (a w zasadzie quasi wolny rynek - prawdziwie wolnego rynku do tej pory nigdy w Historii nigdzie nie było) ma jednak jedną bardzo ważną zaletę - niczego lepszego nie znamy.

  10. # 10
    Kita | 2008-03-04 20:26 | IP: 72.75.124.*

    Jak zwykle - zgadzam sie z Panem w 99% (ten jeden zostawiam sobie dla zwyklej przyzwoitosci…). Znow lansuje Pan niepopularny sposob na zycie, polegajacy na obserwacji, mysleniu i wyciaganiu wnioskow. Niestety, wiekszosc (a w “demokracji” to ona ma racje!…) tego nie lubi - jednych myslenie boli, innym przeszkadza. Tym bardziej pozostaje z szacunkiem

  11. # 11
    mike spike | 2008-03-04 20:34 | IP: 83.144.113.*

    Jak dla mnie jest to psychologia mas, no bo przecież chodzi o to żeby przekonać ludzi, że coś jest im potrzebne i ludzie sami wydadzą na to pieniądze.
    I można powiedzieć, że jeszcze etyczne jest przekonywanie do tego jaki samochód kupić, proszek do prania, czy wino do kolacji.
    Albo moda, ukazuje się jakiś kreator i mówi teraz to jest modne i jak echem to się odbija po ludzkich umysłach “teraz to jest modne” i lecą ludziska do sklepów, by jak najszybciej już być modnym.
    Ale najgorsze jest to, że ludzi straszy się, atak na wtc, terroryzm, masowa zagłada.
    I to jest największa podłość, bo to jest odwoływanie się do podstawowych instynktów przetrwania, a to sprawia że stajemy się mniej ludzcy dla siebie.
    Wtedy stawiamy mury, zabezpieczenia security, ubezpieczamy siebie i wszystko co się da. Ludzie sami się izolują. Zastraszonymi i wyizolowanymi ludźmi łatwiej manipulować.
    Stany dostały pełne przyzwolenie od społeczeństwa, które jednocześnie zgodziło się na zniesienie wielu praw obywatelskich, oczywiście w ramach “walki z terroryzmem”.
    Zastraszanie ludzi najlepiej chyba rozumiał nasz Papież, wielokrotnie mówiąc “nie lękajcie się”
    To było niezwykłe jak umiał odhipnotyzowywać całe masy ludzi.

    A wracając do finansów, ciekawi mnie ile amerykanie wypuścili na świat dolara bez pokrycia ?
    Stawiam tezę, że w marcu 2010 roku 1$ = 1 zł (około)
    Jak dla mnie dolar ma wartość psychologiczną wśród ludzi, tego twardego amerykańskiego dolara, tylko że jego wartość wyparowuje w oczach. Myślę że jak zwykli ludzie zobaczą, dojdzie to do nich, że dolar to już nie ten sam dolar, to zaczną pozbywać się go na dobre, opróżnią skarpety i to będzie gwóźdź do trumny dla dolara, bo nagle będzie go jeszcze więcej na rynku i wogóle nikt go nie będzie chciał :)
    Taki widzę koniec wielkiej ameryki, naród obudzi się z amerykańskiego snu w kompletnej biedzie.

    Myślę że ratunkiem dla świata jest tworzenie nowych technologi pozyskiwania energii, technologii, które nie będą uzależnione tak od surowców jak ma to miejsce dzisiaj, dlatego że jest to chora sytuacja. Kraje z takimi zasobami pogrywają sobie z krajami uzależnionymi od dostaw.
    Mądry rząd mógłby uruchomić narodowy program badań nad pozyskiwaniem energii, odpowiednie dofinansowanie plus nasi naukowcy i moglibyśmy być pionierami, a tak inne kraje nas doją, naukowcy się nudzą z braku funduszy i niszczą swoją ludzką energie napojami wysokoprocentowymi :)
    Pozdrawiam.

  12. # 12
    emmek | 2008-03-04 20:57 | IP: 83.4.168.*

    Polacy i neoliberalizm… No, nie mogę! :D

  13. # 13
    piotrkuczynski | 2008-03-04 21:05 | IP: 212.76.37.*

    Szanowny Bankier raczył w swojej „zajawce” wybić na pierwszy plan jedno zdane o neoliberalizmie Polaków, co nijak nie przystaje do całego wpisu… Szkoda, ale tytułem wytłumaczenia: Elita jest w olbrzymiej większości neoliberalna, ekonomiści w 90 procentach, a przeciętny obywatel… no cóż, słucha tego, co mu się mówi i nawet nie wie, że ma neoliberalne poglądy ;-). Ile razy rozmawiam z młodymi ludźmi (za wyjątkiem mojego syna ;-) tyle razy trafiam na krańcowo wolnorynkowych zapaleńców.

  14. # 14
    Miguel Deusdado | 2008-03-04 21:28 | IP: 62.179.59.*

    to nie liberalizm - tylko lobbowane ustawy przepychane w panstwach ktore prawie bez zadnego wyjatku sa socjalistyczne….

    jezeli liberalizmem nazywa ktos to ze w zamordystycznych panstwach ktos oplaca skoumpowana polityke po to zeby przepchnac swoja ustawe to NIE ROZUMIE liberalizmu …

    w stanach przeszla ustawa ktora wprowadza monopol korporacji telewizyjnych ….. niech nikt mi nie mowi ze liberalizm jest za monopolami czy oligopolami … to faszystowska skorumpowana wladza pozwolila na to, ktora wybieraja lewicowi glupcy

  15. # 15
    112233 | 2008-03-04 22:07 | IP: 87.99.33.*

    Krotko.Panatwa ktore przezywaly kryzysy w ciaga ostatnich 20 lat, byly po prostu NIEKONSEKWENTNE.Gdyby scisle trzymaly sie regol nie byloby problemow.Dzis juz moglyby cieszyc sie dobrobytem.Niestety droga na skroty, jest droga na manowce.Przyjdzie nam wszystkim, calemu swiatu srogo zaplacic, za socjal dla leni z jednej strony i sute premie roczne dla bankowcow uprawiajacych”nowoczesna ekonomie”.

  16. # 16
    bloxer | 2008-03-04 22:19 | IP: 194.46.161.*

    Panie Piotrze,
    jestem po lekturze i książki i Pańskiego wpisu. Oprócz dość wstrząsającej całości, zainteresował mnie temat prywatnych korporacji wojskowych Blackwater i Halliburton.
    Wyszła niedawno książka Jeremy’ego Scahilla “Blackwater- The Rise of The World’s Most Powerfull Mercenary Army” (leży u mnie na półce i straszy objętością). Żeby było ciakawiej były najemnik, w odpowiedzi Scahillowi napisał 40-stronicową książeczke w obronie Blackwater- właśnie jej szukam.
    Zebrałem w międzyczasie trochę informacji i filmików i popełniłem text na S24 i Tekstowisku. Na Salonie jacyś tacy zblazowani wszyscy- mała reakcja, ale za to na TXT się trochę działo w temacie.
    Poniżej link, jeśli Pan ma ochotę zajrzeć:

    http://www.tekstowisko.com/zapiskispekulanta/53353/rowne-chlopaki-z-blackwater

    Tak nawiasem mówiąc to siedząc obecnie za granicą zauważyłem, że wydano sporo ciekawych pozycji i o polityce i o gospodarce, których w Polsce ze świecą szukać. Nie ma rynku u nas czy jak?

    Pozdrawiam (fajny wpis)

  17. # 17
    emem | 2008-03-04 22:22 | IP: 193.138.242.*

    Już od dawna czytam Pana blog i muszę przyznać, że jak do tej pory znalazłem niewiele miejsc w Sieci, w których na tematy ekonomiczne można poczytać tak ciekawe i merytoryczne treści, a rozmówcę próbuje się przekonać do swoich racji jedynie za pomocą rzeczowych argumentów. Dziękuje Panie Piotrze za czas jaki poświęca Pan na prowadzenie tego bloga!
    Chciałbym zapytać o jedną kwestię, mimo, że nie jest ona głównym tematem tego wątku. Napisał Pan “…ale robili wszystko, żeby pomóc bogatszym. Czym innym jest bowiem (…) obniżenie podatku PIT (2/3 społeczeństwa nic nie zyska na zmianie stawki na 18 procent”. Czy gdy na jakąś część społeczeństwa narzuca się większe zobowiązania (podatki) niż na innych, a ktoś później próbuje zmniejszyć tę różnicę, to można go “oskarżać” o sprzyjanie bogatym. Przecież osoba, która zarabia kilkadziesiąt tys. zł. na miesiąc i płaci kilkanaście tys. podatku, nie korzysta chyba o tyle więcej z państwowej edukacji, służby zdrowia itp., niż ja, który płacę tysiąc parę zł. podatku rocznie. Czy nie uczciwiej byłoby przyznać, że osoby te wspierają budżet dużo mocniej niż średnio zarabiający i państwo powinno starać się obniżać ich zobowiązania w miarę swojego rozwoju. Nawiasem mówiąc podatek liniowy nie wyrównuje obciążeń, bo przecież nawet przy jednej stawce kwota podatku będzie bardzo zróżnicowana.

  18. # 18
    mike spike | 2008-03-04 22:22 | IP: 83.144.113.*

    Do Yaadne :
    Zgadzam się z Tobą, ale dodam jeszcze coś od siebie, że ten szybko przemieszczajacy się kapitał przemieszcza się jakoś zawsze miedzy bogatymi, a biednych omija. Tylko bogaci skorzystają na globalizacji, będzie im łatwiej pomnażać kapitał, którym już tak łatwo nie jest im się dzielić :)

  19. # 19
    michał tomaszewicz | 2008-03-04 22:45 | IP: 87.205.171.*

    liberalizm po polsku to społeczna akceptacja (hitler tez miał społeczna akceptacje) wyłudzana przez błekitne kołnierzyki w czerwonych krawatach dla przkretów małej grupki odpowiednio ustawionej przy odpowiednich korytkach. Celem jest zagarnięcie z tych korytek jak najwiecej do własnej kieszonki. Ten wygrywa, kto ładniej mówi, jest bardziej medialny i potrafi lepiej skłamac w zywe oczy. Pare ochłapków rzuca sie przy okazji gawiedzi. Najgorsze jest to, że ta społeczna akceptacja kończy sie najczęściej wpisem własności (ukradzionej) do ksiag wieczystych, a od tego nie ma odwrotu, rewolucja tez raczej nie pomoże

  20. # 20
    Mateusz Stępień | 2008-03-04 22:46 | IP: 89.230.75.*

    Plunge Protection Team w akcji. To jest po prostu jakis skandal, usa staje sie bananową republiką. Jedyne pocieszenie ze takie nerwowe ruchy ze strony wielkich tego świata to coraz bardziej przypomina zaklinanie rzeczywistości. Skończy sie to taką tragedią, że krach lat 20-tych i 30-tych poprzedniego wieku to jest dobranocka:) Aha co Pan sądzi Panie Piotrze o plotkach ze Szeryf BB ma podobno obiciac stopy o 75pb na nadchodzącym posiedzeniu Fed?

  21. # 21
    Mateusz Stępień | 2008-03-04 22:51 | IP: 89.230.75.*

    Aha bo zapomniałem:) Co wszyscy sądzą na temat możliwego zamachu na Barracka Obame który najprawdopodobniej już dzisiaj zapewni sobie nominację?? Przeciez on rozwali ten jak Pan to nazwał medialno-korporacyjno-finansowy ład w drobny mak

  22. # 22
    badtek | 2008-03-04 22:55 | IP: 83.14.2.*

    ja se mysle, ze moze trzeba wrócić do ideologi Marksa i Spencera. Czyli Centralne Planowanie. Wtedy to nie wypaliło, ale obecnie technologia informacyjna jest tak rozwinięta i powszechna, że obecne wykonanie mogłoby być lepsze. Przecież i tak teraz mamy do czynienia z centralnym planowaniem. Niby teoretycznie sie chrzani że to niewidzialna ręka rynku, ale nie tylko kraje ale i wiekszość przedsiębiorstw polega na planowaniu.

    Czytał ktoś tego marksa i engelsa? Ja bym chętnie przeczytal tylko nie mam czasu ta robota mnie wykancza.

    Ale kapitalizm jest durny bo przecież jak może być na świecie dobrze jeśli ktoś co nic nie robi, byle palant, może kliknąć dwa razy i już ma zapewniony byt na pare lat. Nie wytwarza dóbr i usług, nie zaspakaja potrzeb społeczeństwa, a ma co chce.

    Zła redystrybucja dochóda.

    Co nie chopaki?

  23. # 23
    badtek | 2008-03-04 23:13 | IP: 83.14.2.*

    wiem że każdy z nas tutaj tylko przegląda wpisy innich i czyta wpisy Pana Piotra ale ja chciałem powiedzieć, żeby dbać o te Polskę. Chciałoby się napisać naszą Polskę, ale taka ona nasza jak Czechosłowacja.

    Popatrzcie jaki mieliśmy piękny kraj, o co nasi dziakdowie walczyli. Mamy morze, mamy jeziora, mamy góra lasy pola malowane zbożem rozmaitem, pozłacane pszenicą, posrebżane żytem. O widzicie, już wtedy henryk mickiewicz wiedział, że pszenica będzie jak złoto hehe.
    Mieliśmy 4 pory roku, piękne miasta, piękne dziewczyny, zdrową żywność. Do niedawna mieślimy dobry publiczny system kształcenia, z dyscypliną. Teraz patrze na te młode lafiryndy w tramwajach i jak je słucham to nie wiem czy sie śmiać czy płakać.
    I to wszystko kurcza oddajemy wierzac w zafajdany kapitalizm. I wielce demokracje. Demokracja to jescze większa utopia niż komunizm.

    Na razie na tym skończe ale lepiej se przczytajcie i przemyślcie. Co nie Panie Piotrze, prawda, że dobrze gadam, czy Pan też tylko niektóre wpisy przegląda?

  24. # 24
    lesec79 | 2008-03-04 23:39 | IP: 83.21.13.*

    Ile razy rozmawiam z młodymi ludźmi (za wyjątkiem mojego syna ;-) tyle razy trafiam na krańcowo wolnorynkowych zapaleńców.
    ———————————————————————————–
    Tylko , że wolny rynek to jedno a zadania państwa w polityce gospodarczej i społecznej to drugie. To proszę tych młodych zapytać o odpłatnośc za studia - zobaczymy co powiedzą…
    Proszę zapytać o autostrady, o oswietlenie ulic ( nawet nie remonty ) czy o pogotowie ratunkowe…
    Polacy tak naprawdę są neoliberałami bo mają wybór pomiędzy mielonką turystyczną a paprykarzem szczecińskim. Jeśli polityka to obecnie mecz Tusk-Kaczyński ( mniejsza o to który ) to na zasadzie wyboru pewnego ,,pakietu” wybierają Tuska. Nie są świadomi , że w ten sposób np. obnizają podatki dla ,,biedronki” a zwiekszaja dla osiedlowego warzywniaka ( bo to jest w pakiecie ). Wybierają koszyk z napisem ,,wolny rynek” , a nie ,,PGR”.
    To co jest potrzebne to pokazać, że ,,wolny rynek”: to niekoniecznie kanibalizm ekonomiczny i konieczny jest pewien ,,złoty środek” pomiędzy sektorem prywatnym a publicznym.

  25. # 25
    Macedonczyk | 2008-03-05 0:28 | IP: 77.115.19.*

    Ponieważ nikt tutaj nie próbuje krytykować NK to ja spróbuje chociaż niestety książki nie czytałem (jedynie pobieżnie NoLogo).
    Ogólnie autorka zauważa trafnie pewne zjawiska ale kompletnie źle je interpretuje.
    Przykłady:

    1. Wykorzystywanie kryzysów: Załóżmy że mamy kraj gdzie wszyscy mają domy, samochody, etc, mają po prostu wszystko (trochę to nie realne ale załóżmy).
    W takim kraju (pomijając eksport i nowe technologie) gospodarka rozwija się powoli bo ludzie kupią tylko wtedy gdy coś się żuzyje czyli mało.
    I teraz mamy jakąś katastrofę. I gospodarka ruszy bo ludzie muszą odkupić to co stracili albo zauważą dodatkowe potrzeby (np. ochrona). Tutaj nie ma żadnej ukrytej siły poza siłą rynku.

    2. Kryzys a reformy - Zgadza się że aby zrobić reformy potrzeba kryzysu.
    Tylko nie dlatego że ludzie w kryzysie pozwalają zrobić się w “bambuko” ale przeciwnie przestają się robić w “bambuko”.
    Tylko w czasie kryzysu ludzie/politycy tak naprawdę myslą o przyszłości a nie o terażniejszości czyli myslą o dobru wspólnym a nie kultywują różne grupowe egoizmy. Nie paraliżują ich wtedy różne kompromisy i układy.
    Stąd też zmniejsza się wtedy rola związków zawodowych które się specjalizują w tych układach i egoizmach i stąd w wyniku reform wzrasta PKB.
    A zubożenie społeczeństwa jest spowodowane kryzysem poprzedzającym reformy. Po reformach ogólnie ludzie się bogacą, jedni wolniej drudzy szybciej i przez to ci pierwsi mogą się czuć biedniejsi ale tylko względnie.
    Myślę że po kilku latach poświęceń W.Brytania na pewno nie żałuje swoich Thaczerowskich reform, podobnie my skorzystaliśmy na reformach Balcerowicza które jednak zatrzymały się w pół-drogi stąd nie rozwijamy się tak jak Słowacja albo kraje nadbałtyckie.

    3. Zagrożeniem dla świata na pewno nie będą rynki finansowe ale ocieplenie klimatu i tu znowu potrzebujemy katastrofy żeby zacząc w końcu wspólnie działać. I im więcej kapitalizmu i globalizmu tym większa szansa że sobie z tym poradzimy.

    A sama NK można powiedzieć że jest inteligentną bizneswoman która znalazła niszę rynkową i wpuszcza w nią kolejne produkty - swoje książki. Pierwszą książką wyrobiła sobie markę/logo i teraz korzystając z globalizmu zarabia podwójnie wydając książki na całym swiecie.
    I teraz jak większość lewaków korzysta w pełni z owoców kapitalizmu czy globalizmu (powodując że ma się on coraz lepiej :) ) i jednocześnie próbuje podkopać jego fundamenty.

  26. # 26
    Adam Londyn | 2008-03-05 1:33 | IP: 193.189.116.*

    Nie czytałem książki Naomi Klein, widziałem tylko długi wywiad z nią na youtube.com mówi o rzeczach ważnych ale jej tezy są już dzisiaj nieaktualne….to jest historia. Następny “The Shock Doctrine” zafunduje nam Azja kiedy to w wyniku globalizacji europejska i amerykańska stopa życia będzi się musiała zrównać ze Światową (myśle że spotkamy się gdzieś pośrodku stanów aktualnych). W epoce gdzie główna waluta świata-dolar nie jest już amerykański…tak…tak.,amerykański został już tylko dług. Amerykanie już dawno skonsumowali swoje aktywa.Dobrze wie o tym Ben “B-52″ Bernanke pomimo inflacji obniżając stopy procentowe…pewnie zatrzyma się przy poziomie 1% fundując Azjatyckim funduszą róznej maści ( w tym państwowym) “negativ interest”. Ci już dawno zwęszyli podstęp i już nie czekają na spektakularne spadki na DJ i Nasdaq tylko zaczynają agresywny skup akcji, robią to bardzo sprytnie, działają w porozumieniu i robią wszystko żeby pozostac jak najdłuzej w cieniu. Po PR-owskiej akcji z City Group można by pomyśleć że te inwestycje to niemal działalność charytatywna. Dla wszystkich wieszczących krach na Swiatowych giełdach niech do przemyślenia da fakt że sam państwowy fundusz z Abu Dhabi mógł by za swoje aktywa wykupić pół niemieckiej Giełdy.

  27. # 27
    anpe | 2008-03-05 2:30 | IP: 212.69.60.*

    @ Tulku

    Od jakiegos czasu zastanawiam sie nad podobnym tematem: Struktura nowoczesnego spoleczenstwa w najblizszych dekadach. Mozna zintegrowac widoczne trendy jak 1)komputeryzacja, automatyzacja, 2) wzrost wydajosci przedsiebiorstw, 3) nadprodukcja, 4) wzrost ludnosci na swiecie => miejsca pracy
    Rozwiazanie(a) moga byc ciekawe

  28. # 28
    nikodem | 2008-03-05 6:01 | IP: 87.207.210.*

    Świetnie. Książki nie czytałem - przyznaję. Mam jednak parę pytań:
    - jak to możliwe, że liberalny rząd ładuje niewyobrażalne pieniądze w wojnę, której w sumie nikt nie potrzebuje powodując niewyobrażalny deficyt budżetowy przy jednoczesnej nadpodaży pieniądza? (USA 2007)
    - jak to możliwe, że liberalny rząd ładuje niewyobrażalne pieniądze w niewydolny system bankowy powodując niewyobrażalny deficyt budżetowy? (Argentyna 2000)
    - jak to możliwe, że liberalny Bank Centralny wpompowuje pieniądze bez pokrycia w system grożący przegrzaniem?

    Wg mnie przynajmniej dwa z wymienionych w tekście kryzysów są nie tyle efektem deregulacji co niefrasobliwej polityki finansowej rządów.

    Jeśli by wziąć pod uwagę postulaty Austriaków to należałoby powiedzieć, że wszystkie one są skutkiem istnienia banków centralnych i “wirtualnego pieniądza”.

    I może ktoś mądrzejszy mi powie w czym lepsze od postulatów Keynsa o “pompowaniu popytu” przez państwo (wg mnie błędne założenie, że inwestycje dokonane przez urzędnika zawsze będą trafne) są postulaty o konieczności istnienia Banku Regulującego Ilość Pieniądza I Zachęcającego/Zniechęcającego Do Inwestycji (wg mnie błędne założenie, że za pożyczone ludzie będą lepiej inwestować niż za własne). Wg mnie w obu przypadkach popełnia się ten sam błąd - sądzi się, że MANIPULUJĄC ilością pieniądza (czy to bezpośrednio jak chcą neoliberałowie, czy pośrednio jak chcą keynsiści) można stymulować gospodarkę bez żadnych konsekwencji. Bank Centralny/RPP/FED/jakkolwiek chcąc ożywić gospodarkę obniża stopy procentowe - kredyty tanieją. Pewnie - część ludzi pożyczy, zainwestuje, zyska i odda. Lecz część pożyczy i przeje kierując się ogólnoludzkim “jakoś to będzie”. Pewnie - krótkookresowo gospodarka zakwitnie (tak jak obecnie w Polsce). Po pewnym czasie inflacja zacznie rosnąć i BC/RPP/FED zacznie “przykręcać śrubę” - tyle, że działa inercja. Inwestujący nie przerwą inwestycji z dnia na dzień. Część z nich będzie sądzić, że to właśnie im się uda (i część z nich będzie miała rację). Gorzej jest z tymi, którzy uwierzyli w “świetlaną przyszłość” polityków i właśnie skończyli oblizywać palce z przejedzonych pieniędzy. Lepiej nie jest, bo Inwestujący kroją wydatki, o nowy kredyt nie tak łatwo, raty rosną (bo kredyty zdrożały), do tego inflacja… Zaczynają się bankructwa.

    Wg mnie obecne postępowanie FEDu jest samobójcze - starają się dopompować gotówki chociaż świat jest zapchany dolarami, które są warte coraz mniej. Jeśli wkrótce tamtejszy rząd nie skończy bezsensownie tracić pieniądze możemy być świadkami “pięknej katastrofy”.

  29. # 29
    bloxer | 2008-03-05 9:40 | IP: 194.46.240.*

    Nikodem i inni, którzy nie czytali jeszcze-

    Do książek Naomi Klein (jak i Jeremy Scaill’a, o którym wspomniałem wyżej) nelaży podchodzić z pewną rezerwą- są to pozycje z pewną tezą, którą autorzy udowadniają. Na nieszczęście dla niedowiarków, są to książki świetnie udokumentowane. Ilość przypisów jest ogromna, a kojarzenie faktów więcej niż niepokojące.
    Z jej książkami jest trochę jak z filmami Michaela Moora- jedni kochają inni nienawidzą. Jednakże forma filmowa pozwala na skróty i pobieżne traktowanie źródeł- w książce nie ma na to miejsca.
    Polecam i zwolennikom i przeciwnikom. Można się nie zgadzać, ąle należy mieć oczy szeroko otwarte i czerpać wiedzę i informacje również z innych źródeł niż polska telewizornia.

    Pozdrawiam

  30. # 30
    Rysiek | 2008-03-05 11:37 | IP: 217.98.61.*

    Witam. Rządy neoliberalnego kapitalizmu funduje nam i wielu podobnym do naszej gospodarkom Wielki Brat (USA). Chyba Chiny się tyko temu opierają czy tylko do czasu pozostaje pytaniem na które trudno odpowiedzieć. Jak działania WB wpływa na dmuchanie baniek spekulacyjnych a później ich gewałtowne pękanie chyba wszyscy widzą.

  31. # 31
    ekonfizyk | 2008-03-05 13:22 | IP: 84.142.158.*

    Wyborcy (a w szczegolnosci Polacy) w sporej części, jeśli nie w większości niestety sa analfabetami ekonomicznymi . Nie mozna zatem przeceniac czynnika programowego danej partii politycznej ( PO ,LiD czy PiS). Zachowania i preferencje wyborcze maja niestety w b. malym stopniu zwiazek z programem wyborczym danej opcji politycznej a w przewazajacej czesci zachowania wyborcze maja charakter zachowan grupowych. Decyzje o preferencjach ksztaltuja sie w grupach do ktorych jednostka przynalezy (rodzina,krag przyjaciol, krag znajomych z pracy, sasiedzi itp.( tlumaczy to wciaz silna pozycje kosciola i mediow w ksztaltowaniu np.polskiej sceny politycznej). Warto przywolac w tym miejscu jeszcze tzw. prawo spolecznego srodka ciezkosci sformulowane przez Herberta Tingstena , mowiace ze po przekroczeniu pewnego progu liczebnosci silna grupa w danym srodowisku uzyskuje “moc” narzucania swoich preferencji innym slabszym grupom (podatnosc na manipulacje). To tyle moze jezeli chodzi o “niezaleznosc” preferencji wyborczych a co za tym idzie, ekonomicznych Polakow. A co do politykow to swietnie ujal to, zapomniany juz niestety austryjacki ekonomista Joseph Schumpeter twierdzac ze polityk w pierwszej kolejnosci dziala na rzecz ponownego wyboru. Powoduje to ze podejmuje on dzialania nie koniecznie merytorycznie najlepsze dla gospodarki ale takie ktore w krotkim terminie zapewnia mu najwieksza ilosc glosow. Jezeli chodzi natomiast o TINA (there is no alternative), czyli zderegulowany, zglobalizowany, nowoczesny kapitalizm to stanie sie on ( inaczej niz u Marksa rewolucja proletariacka) zdaniem Schumpetera swym wlasnym gwozdziem do trumny. Zglobalizowany tzw.”nowoczesny kapitalizm” wykazuje tendencje do powstawania ponadnarodowych firm gigantow. Firmy te maja sklonnosc do monopolizacji rynku i przerostu coraz bardziej ociezalych instancji decyzyjnych ( biurokratyzacja) a wypierania z rynku malych, preznych i otwartych na innowacje przedsiebiorstw. Proces ten doprowadzi zdaniem Schumpetera do upadku systemu kapitalistycznego a powstania w jego miejsce nowej formy okreslanej jako Sozializm-biurokratyczny. Wrocmy jednak z tej wyprawy w przyszlosc do Naomi Klein ,autorka twierdzi że demokratyczne społeczeństwo mające coś do powiedzenia nigdy by się świadomie na wiekszosc reform według recept szkoły chicagowskiej nie zgodziło. W każdym rozważanym przez nią przypadku reformy wprowadzane były wtedy, kiedy społeczeństwa zastygały w szoku, a ludzie nie wiedzieli, co mają robić, bądź nie mieli żadnego wpływu na decyzje rządów. W tym miejscu postawie pytanie na ile swiadomych wyborow dokonuja tzw.demokratyczni wyborcy, posiadajacy w przewazajacej czesci niska wiedze ekonomiczna. I tutaj powracamy do zagadnienia od ktorego rozpoczalem moj dzisiejszy wpis a mianowicie do stabilnosci i zmiany preferencji indywidualnych wyborcow. Podatnosc na manipulacje przy podejmowaniu decyzji wyborczych powoduje wzrost znaczenia mediow w walce o wladze (patrz:spor o finansowanie tv publicznejw Polsce, medium sa tez ambony) . Większość amerykanskich mediów prasowych jest powiązana z ultra-prawicowymi think-tankami (CFR, AEI, PNAC, CSIS, CSP) będącymi około-korporacyjnymi ośrodkami realnej władzy w USA i w ogromnej części finansowanymi przez kompleks militarno-zbrojeniowy, bądź wręcz bezpośrednio wykupiona przez korporacje zbrojeniowe i naftowe: np. Le Monde, Figaro należą do koncernów zbrojeniowych Lagardere, DASSAULT; AP i REUTERS - do Rockefellerów (właścicieli EXXONU), Liberation - w 37 % do bankiera E.Rothschilda. A jezeli chodzi o nasze krajowe podworko to Orkla kontroluje “Rzeczpospolitą”. Jakze ponadczasowe i aktualne wydaje sie w takim kontekscie SWOBODY DECYZJI WYBORCZEJ stwierdzenie N.Machiavellego :”najlepsze rzady to takie w ktorych rzadzeni maja poczucie ze za rzadzacymi”.Pozdrawiam :)

  32. # 32
    piotrkuczynski | 2008-03-05 13:56 | IP: 91.198.245.*

    @ Greg

    Niekoniecznie, jeśli świat przeżyje jakiś wstrząs to wielcy tego świata zaczną myśleć i reformy są możliwe.

    @ Paweł

    No właśnie, to klasyczny przykład neoli9berlanego myślenia ;-). Nie potępiam, ale nie popieram. A Chile? Allende nie był potworem. W demokratyczny sposób można było się go pozbyć, gdyby ludzie byli niezadowoleni. Metodę krwawego zamachu zdecydowanie potępiam.

    @ Listek

    Specjalnie napisałem „w sporej części” ;-). Poza tym była to lekka prowokacja. A co do tego, że nie wiedzą, a popierają to jestem prawie pewien.

    @ R.

    W dużej części racja.

    @ Tulku

    Być może niedokładnie to opisałem (w końcu to blog, a nie poważna recenzja), ale podtytuł brzmi „The Rise of Disaster Capitalism”. Inaczej mówiąc, nie mówi o tym, że powstanie, ale opisuje jak powstał „kapitalizm żerujący na katastrofach”. Co do Twoich rozważań NT. wolnego rynku – całkowita zgoda.

    @mike spike

    Wg mnie ratunkiem dla świata jest kryzys. Dopiero po nim możliwe są reformy. A prawdziwa przecena dolara byłaby możliwa wtedy, gdyby Chiny i Japonia ruszyły do wyjścia… Na razie Stany są im potrzebne, więc tego nie zrobią.

    @ Bloxer

    Dzięki, spojrzę. A rynku na te pozycje nie ma. Klein też pewnie przetłumaczą za 5 lat… Takie teorie są w Polsce bardzo niepopularne, a jak się nie czyta to można trwać w błogiej nieświadomości ;-)

    @ Mateusz Stępień

    Tym razem to chyba nie PPT, a po prostu technika (opisałem to w Stooq.pl wczoraj wieczorem). A co do Obamy… Po pierwsze wcale nie jest pewne, że wygra. Po drugie, jeśli wygra, to nie jest pewne, że dotrzyma obietnic. W końcu to polityk… Jest na razie tylko szansą.

    @ Badtek

    Czytam, czytam ;-). Dużo w tym, co Pan pisze racji. Z pewnością demokracja zanika i zamienia się w tabloidalną jej parodię. Ale jak z tym walczyć?

    @ Lesec79

    Święta słowa :-). Tylko jak to zrobić? Ludzie lubią tkwić w nieświadomości i zastanawiać się, czy lepszy DT, czy JK. To przecież łatwiejsze.

    @ Macedończyk

    Jednak lepiej przeczytać przed krytyką ;-).

    1. To nie jest prawda. W takim kraju żyje Amerykanie i duża część Europejczyków, a kupują na potęgę. Zmuszają ich do tego różne działania, o których za dużo by pisać.
    2. W kryzysach nie ma (zazwyczaj) żadnej ukrytej siły, ale NK chodzi o sposób ich wykorzystania. A one są bardzo specyficzne i zazwyczaj szkodliwe dla większości.
    3. Tak, kryzys umożliwia reformy, ale nie zgadzam się, że w czasie kryzysu ludzie są bardziej świadomi. Wtedy, kiedy są w szoku to można ich traktować (wybaczcie sformułowanie) jak stado baranów.
    4. Z tym „bogaceniem się wolniej i szybciej” to radzę uważać… Klasa średnia w Niemczech i w USA w ciągu ostatnich 20 lat bardzo zbiedniała. Czy można to powiedzieć o śmietance?
    5. NK z pewności ą jest również bizneswoman – w końcu jest dzieckiem swoich czasów ;-)

    @ Nikodem

    NK ma odpowiedzi na Pana pytania. Twierdzi, że od 20 lat kontynuowany jest proces przekazywania publicznych pieniędzy (wojna, kryzys finansowy, gdzie państwo pomaga) w prywatne kieszenie. I to w dużej mierze jest prawda.

    Co do roli Fed – zgoda.

    @ WSZYSCY

    Wszystkim doceniającym mój blog serdecznie dziękuję.

  33. # 33
    borsuk | 2008-03-05 14:30 | IP: 217.30.155.*

    Brawo, Panie Waldemarze!
    Bardzo ciekawy wpis. Cieszę się, że potrafi Pan się przeciwstawić owczemu pędowi neoliberalnego “głównego nurtu”.
    Pozdrawiam!

  34. # 34
    piotrkuczynski | 2008-03-05 14:32 | IP: 91.198.245.*

    Chyba pomylił mnie Pan z Waldemarem Kuczyńskim (nie rodzina, chociaz poglądy podobne ;-). Ale i tak dziekuję.

  35. # 35
    ekonfizyk | 2008-03-05 15:32 | IP: 84.142.134.*

    Panie Piotrze czasami lekkosc piora utrudnia przekazywanie prostych prawd. W moim poprzednim wpisie musialem odwolac sie do kilku filozofow, politologow i zahaczyc nawet o Makiavellego aby przekazac prawde ktora zawarl Pan w jednym zdaniu trafnie ujmujac stan swiadowosci demakrytycznego wyborcy - “stado baranow”. Mysle ze nie ma Pan za co przepraszac, takie sa fakty, ktore pozwolily na pojscie swiata droga opisana przez NK.

  36. # 36
    piotrkuczynski | 2008-03-05 15:38 | IP: 91.198.245.*

    Przecież jest ok ;-)))))))

  37. # 37
    nikodem | 2008-03-05 16:19 | IP: 87.207.210.*

    Disclaimer: Wszędzie gdzie tylko możliwe w tym wpisie należy założyć, że użyłem “moim zdaniem”, “wg mnie”, “sądzę”, itp.

    @piotrkuczynski: Ha! Ja wcale nie podważam obserwacji NK. Domyślam się nawet “jak to możliwe” i bez lektury tej książki :) Po prostu wyciągam odmienne wnioski (bliższa jest mi szkoła austriacka niż chicagowska :)). Po prostu uważam, że państwa ZA BARDZO się angażuje w gospodarkę. Cytując “klasyka”: “Prawdziwe pieniądze, zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach”.

    Wystarczy prześledzić koleje obecnego kryzysu w USA (aby nie wdawać się w dysputy nt. sensowności wydatków socjalnych). Początkiem problemów był wybór G.W. Busha na prezydenta. Jest to człowiek miałki i dramatycznie podatny na wpływy. Atak z 11/09/2001 był dla niego niczym dar niebios (dlatego nie dziwię się zwolennikom teorii spiskowych - nie podzielam ich zdania, ale nie dziwię się). Dzięki niemu mógł zaistnieć jako LIDER. Problemem jest to, że nie da się wydać dużych pieniędzy na walkę z “kolesiami w turbanach” którzy w dodatku są bardzo daleko. Dlatego najechano na Afganistan (bez żartów - jest wiele krajów równie/bardziej zamordystycznych). Efekty? Zbrojeniówka dostała kasę, ludzie poczuli, że “prezydent coś robi”, a Afganistan stał się największym na świecie eksporterem heroiny. Inwazja na Irak to już pełna hucpa. Pomijając taki detal, że USA NIE WYPOWIEDZIAŁY wojny Irakowi (co często podkreśla Ron Paul - zwykle niezauważany przez mainstreamowe media kandydat na prezydenta USA), to nie miały mandatu międzynarodowego. Krążą plotki, że Saddam podpadł, bo chciał aby rozliczenia za ropę odbywały się w euro a nie w dolarach. Nie jest to nieprawdopodobne. W końcu Korea Pn. miała/ma oficjalnie program atomowy a jakoś nikt jej nie najechał.

    I tak POTWORNIE zadłużone USA wdały się w okupację, która jest coraz droższa i na którą ich po prostu nie stać. Teraz coś przebąkują o Iranie. Jestem ciekaw czy fakt iż Iran chce aby za ropę płacić mu w euro ma znaczenie (a może już to zrobili)?

    Bogiem a prawdą to dołujący dolar jest obecnie na rękę rządowi USA. W końcu nawet gdyby sięgnęli 10 bilionów dolarów długu wewnętrznego to co z tego jak się okaże, że jest to warte 12,3 euro ;)

    A z wnioskami NK streszczonymi we wpisie o tyle się nie zgadzam, że nie widzę świata jak socjalizm vs liberalizm. USA NIE SĄ krajem liberalnym. Brak wydatków socjalnych nie oznacza automagicznie liberalizmu. Rząd, który chce coraz bardziej ingerować w życie społeczne i gospodarcze NIE JEST liberalny. I nie ma znaczenia czy ingeruje poprzez zbędne roboty publiczne (nie wszystkie inwestycje dokonywane przez państwo są potrzebne!), czy montując na każdym rogu kamerę z policjantem za pożyczone pieniądze.

    Żyłowanie podatnika na wymyślone przez rządzących cele NIE JEST liberalizmem. Neoliberałowie (choć wolę określenie neokonserwatyści) zawłaszczyli sobie nazwę “liberalizm” - co to za liberałowie, co to chcą gromadzić na masową skalę informacje biometryczne o obywatelach? Co to za liberałowie co działają pod dyktando koncernów (czy to zbrojeniowych, czy farmaceutycznych, czy medialnych).? I w końcu - co to za liberałowie, którzy chcą dyktować obywatelom jak ci mają żyć?

  38. # 38
    MaSZ | 2008-03-05 19:33 | IP: 199.64.72.*

    Cóż, łatwo można wyliczać zbrodnie kapitalizmu. Chętnie jednak dowiedziałbym się, który kraj wydobył się z biedy przeznaczając duże środki z niemal putego portfela na cele społeczne i doszedł do względnego dobrobytu w ten sposób? Proszę też nie zapominać, że przykładami krajów, które “pomagały” biednym i w dużym stopniu były antykapitalistyczne były min. III Rzesza i ZSRR. Wszak w owych krajach teoretycznie każdy miał pracę!
    W Polsce anno domini 2007, wg. udokumentowanych badań socjologicznych, drastycznie wzrasta optymizm społeczeńtwa i to pomimo 17 lat, powiedzmy, kapitalizmu.
    Byłem niedawno w Chile i widziałem zdecydowanie najbogatszy kraj Ameryki Południowej. Pinochet był krwawym dyktatorem, nic nie usprawiedliwia jego zbrodni, ale po latach brutalna liberalna ekonomia w Chile, jak mówią Rosjanie: “zarabotała”.

    Pozdrawiam serdecznie,
    MaSZ,

  39. # 39
    sir_skiner | 2008-03-05 19:56 | IP: 82.160.126.*

    Wynikiem deregulacji były kolejne kryzysy w różnych częściach świata. Pamiętamy dokładnie kryzysy w roku 1987 (krach w USA), 1994 (Tequila Crisis - Meksyk), 1997/8 (upadek azjatyckich tygrysów, kryzys w Rosji, Brazylii), 1999/200 (Argentyna), 2001 - 2003 pęknięcie bański na rynku akcji, 2007 (obecny kryzys). Pozostaje zapytać, kiedy będzie następny i co tym razem będzie jego powodem

    Oczywiscie potrafi Pan to udowodnic, ze te kryzysy mialy zrodlo wprost w deregulacji? Bardzo mnie to ciekawi.

  40. # 40
    piotrkuczynski | 2008-03-05 20:26 | IP: 212.76.37.*

    Oczywiście, że potrafę. Inaczej bym tego nie pisał. To jednak materiał na kolejny wpis, a nie na odpowiedź na Pana komentarz.

  41. # 41
    sir_skiner | 2008-03-05 21:00 | IP: 82.160.126.*

    wie Pan, Marx zrodla kryzysow tez upatrywal gdzie Pan, dlatego pytam. Jak sie uda Panu to udowodnic, ze wolny rynek rodzi kryzysy, to miejsce w podrecznikach historii ma Pan, za przeproszeniem, jak w Banku…:>

  42. # 42
    piotrkuczynski | 2008-03-05 21:16 | IP: 212.76.37.*

    Pewnie Pana nie zdziwię, ale Marks miał sporo racji i teraz jego niektóre idee w wielu miejscach odżywają. Proszę nie mylić tego, co pisał Marks z bolszewizmem czy realnym socjalizmem. Marks w grobie by się obrócił, gdyby widział, co z jego ideami zrobiono. A stosowanie erystycznych chwytów ze mną nie przejdzie ;-). Nie pisałem nigdzie, że „wolny rynek rodzi kryzysy”, bo to byłaby bzdura. Za to z pewnością mogę powiedzieć, że zbyt duża liberalizacja i deregulacja rynków finansowych je rodzi. I miejsca w historii bym nie miał, bo mówi i pisze to wielu ekonomistów. Znakomitych zresztą. Warto ich czytać, a nie ograniczać się do naszej elity neoliberalnej.

  43. # 43
    sir_skiner | 2008-03-05 21:37 | IP: 82.160.126.*

    Mysli Marksa ozywaja? To one kiedys umarly i nikt mi nie wyslal telegramu? Niegodziwosc…:) A o wolnym rynku podtrzymuje. Jak Pan chce wolnego rynku z regulacjami, to de facto Pan chce regulacji z wolnym rynkiem - regulacje sie zrobi, a to co zostanie nazwie sie wolnym rynkiem. I bedzie jak w domu.

    Btw. Jaką firme bezpieczniacka by mi Pan polecil? Bo martwi mnie fakt, ze pewien bloger-ekonomista, ktorego w zyciu nie widzialem na oczy, opowiada publicznie o moich nawykach czytelniczych… chyba potrzebuje jakiejs ochrony.:D

  44. # 44
    piotrkuczynski | 2008-03-05 21:47 | IP: 212.76.37.*

    A Pan swoje… Jeśli dla Pana „wolny rynek” i „zderegulowany rynek finansowy” to jest to samo to trudno nam będzie znaleźć wspólny język. A co do czytania… Można powiedzieć, że wystarczy kogoś poczytać lub posłuchać, żeby mniej więcej wiedzieć, co ten ktoś czyta. Nie trzeba go widzieć ani znać.

  45. # 45
    sir_skiner | 2008-03-05 22:15 | IP: 82.160.126.*

    Fundamentem wolnego rynku musi byc swobodny przeplyw kapitalu. Niby jak inaczej? Pozwolimy ludziom robic co chca, ale zarabiac na tym beda mogli tylko po naszemu? To jakis kulawy ten wolny rynek… taki wolny inaczej, czy tak?

    Co do moich lektur, coz… Nie brne dalej, powinienem chyba podziekowac, ze Panskim zdaniem w ogole umiem czytac… a tak, jest dla mnie nadzieja :D

  46. # 46
    tomek | 2008-03-05 22:30 | IP: 89.228.201.*

    Panie Piotrze,
    Dziękuje za prowadzenie tego bloga - jest dla mnie pochłaniającą lektura. Jednak najbardziej podoba mi się to, że odpowiada Pan na posty swoich czytelników (przynajmniej te wartościowsze). Zapewne kosztuje to Pana dużo czasu, ale czyni to z tego bloga platformę do często rzeczowej dyskusji (rożnie ciekawej co same wpisy).
    Odnośnie neoliberalizmu, to muszę się z zgodzić z Pana poglądami. Piszę ‘muszę’, bo przyznam że chciałbym żeby idee neoliberalne działały. Niestety zakładają one, że natura ludzka jest dobra, że ludzie są przewidywalni i uczciwi. Trzeba jednak przyznać, że natura ludzka jest do szpiku zepsuta i regulacje są konieczne.
    Pozdrawiam wszystkich

  47. # 47
    piotrkuczynski | 2008-03-05 22:36 | IP: 212.76.37.*

    Niepotrzebna ironia. A co do swobodnego przepływu kapitału to jestem przekonany, że kiedyś uświadomi sobie Pan (zakładam, że jest Pan młodym człowiekiem, więc ma Pan szansę, żeby przeżyć poważny globalny kryzys, który jeszcze nadejdzie), że zbyt zderegulowany rynek finansowy jest szkodliwy. Nawiasem mówiąc dla Pana „swobodny przepływ kapitału = kompletna deregulacja, a przecież to niedokładnie to samo. Na tym jednak naszą rozmowę zakończę, bo nic już tutaj nie wydyskutujemy.

  48. # 48
    sir_skiner | 2008-03-06 13:38 | IP: 82.160.126.*

    Wie Pan, ja nigdzie nie napisalem, ze obecny model rynkow finansowych jest wedlug mnie optymalny, co Pan zdaje sie zakladac. Ale z rozstrzygnieciem tej kwestii poczekam do kolejnego wpisu….
    Aha, prosilbym starac sie unikac pseudoargumentow ad personam. Gdyby od wieku i doswiadczenia wprost zalezala swiadomosc i wiedza, najlepszym kandydatem na menadzera kopalni byl by najstarszy gornik dolowy. To, jak wiadomo, nie jest regula…

  49. # 49
    sir_skiner | 2008-03-06 13:45 | IP: 82.160.126.*

    @tomek
    Trzeba jednak przyznać, że natura ludzka jest do szpiku zepsuta i regulacje są konieczne.

    Moja natura jeszcze sie jako-tako trzyma, choc przyznam, ze nie jest latwo w swiecie regulowanym przez zepsute do szpiku jednostki. :(

  50. # 50
    piotrkuczynski | 2008-03-06 13:48 | IP: 91.198.245.*

    @ sir_skiner
    Dziękuję za pouczenie, ale ono było całkowicie niepotrzebne…Nigdy nie stosuję argumentów ad personam. I nigdy nie napisałbym, że młody wiek wyklucza wiedzę i zdolności. Po prostu dlatego, że tak nie uważam. Poczuł się Pan obrażony nie wiedzieć czemu… Napisałem jedynie, że ze względu na zapewne młody wiek (ta tendencja do obrażania się na samą wzmiankę o wieku tylko to potwierdza) ma Pan szansę, żeby przeżyć poważny globalny kryzys, który jeszcze nadejdzie. Ja mam szanse zdecydowanie mniejsze i to wszystko. Chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że poglądy niektórych ludzi (zakładałem, być może błędnie, że również Pana) są tak utrwalone, że zachowują się jak niewierny Tomasz – muszą czegoś doświadczyć, żeby zmienić zdanie. To nie miało nic wspólnego z młodym wiekiem. Starszy są jeszcze bardziej przyzwyczajenie do swoich poglądów ;-)

  51. # 51
    ekonfizyk | 2008-03-06 14:40 | IP: 84.142.156.*

    @sir_skiner. Czytajac Twoje wypowiedzi odnosze wrazenie ze jestes swietnym znawca filozofii marksistowskiej i bardzo nisko ja oceniasz. Ciekaw jestem ktore to z 5-ciu glownych ponizej przedstawionych tez tej teorii sa Twoim zdaniem z gruntu falszywe:
    (1) „Historia rodzaju ludzkiego jest historią walk klasowych[ Manifest Komunistyczny]”. Jest to historia walk pomiędzy względnie małą klasą rządzącą, a dużo większą klasą wyzyskiwaną. Wyzysk ma miejsce głównie w sferze ekonomicznej: klasa rządząca zabiera siłą część dóbr wyprodukowanych przez podległą sobie klasę wyzyskiwaną, czyli, jak mówią marksiści, „zawłaszcza produkcję dodatkową społeczeństwa”, by wykorzystać go do swych własnych celów konsumpcyjnych.

    (2) Klasa rządząca jest zjednoczona we wspólnym interesie podtrzymania statusu wyzyskiwaczy i maksymalizacji dochodów uzyskiwanych z wyzysku. Nigdy celowo nie oddaje swej władzy ani przywłaszczonych zysków. Wręcz przeciwnie, każde pomniejszenie jej władzy i zysków musi zostać wymuszone na niej siłą, przez walkę klasową; wynik zaś samej walki zależy ostatecznie od świadomości klasowej wyzyskiwanych, tzn. czy są oni, i w jakim stopniu, świadomi swego położenia i czy są zjednoczeni z innymi członkami klasy w oporze przeciwko wyzyskowi.

    (3) Władza jednej klasy nad drugą wyraża się głównie przez specyficzne układy decydujące o podziale tytułów własności, czy też, w terminologii marksistowskiej, w określonych „stosunkach produkcji”. Aby chronić owe układy – czy też stosunki produkcji – klasa rządząca formuje, a następnie zaczyna rozporządzać administracją państwa – aparatem przymusu i przemocy. Państwo zaś jest gwarantem zachowania struktury klasowej – służy temu system „sprawiedliwości klasowej” oraz tworzenie i wspieranie ideologicznej nadbudowy, zaprojektowanej w ten sposób, aby legitymizowała władzę klasową.

    (4) Procesy konkurencji wewnątrz klasy rządzącej wywołują tendencje do wzrostu centralizacji i zwiększania koncentracji. Wielobiegunowy system wyzysku jest stopniowo zastępowany przez układ oligarchiczny lub monopolistyczny. Funkcjonuje coraz mniej ośrodków wyzysku, te zaś, które się utrzymują, stają się coraz bardziej zintegrowane w jednym, hierarchicznym porządku. Patrząc z zewnątrz, tzn. z perspektywy międzynarodowej, ów proces wewnętrznej centralizacji (w miarę, jak będzie postępował) doprowadzić musi do imperialistycznych wojen pomiędzy państwami, których celem jest terytorialna ekspansja władzy.

    (5) W miarę, jak centralizacja i ekspansja wyzysku będzie dochodziła do ostatecznego punktu globalnej dominacji, władza klasowa stawać się będzie coraz bardziej niezgodna z dalszym ogólnym rozwojem i ulepszaniem „sił produkcyjnych”. Coraz częstsze staną się okresy stagnacji ekonomicznej i kryzysy; stworzy to „obiektywne warunki” do wykształcenia się rewolucyjnej świadomości klasowej wśród wyzyskiwanych. Sytuacja dojrzeje do stworzenia wspólnoty bezklasowej, do „zagłodzenia państwa”, „zastąpienia rządów ludzi nad ludźmi przez administrację rzeczami[Manifest Komunistyczny]” i jako ostateczny rezultat, do niespotykanego dotąd dobrobytu.” Nie chce byc w tym miejscu zlosliwy ale to taki maly test na tzw. jak piszesz :”SWIADOMOSC I WIEDZE” ;) Pozdrawiam

  52. # 52
    sir_skiner | 2008-03-06 15:02 | IP: 82.160.126.*

    Dalej brnie Pan w teze, ze doswiadczenie kryzysu jest jakims szczegolnym czynnikiem potrzebnym, nawet jesli nie koniecznym, do zrozumienia jego natury. No chyba, ze przepraszam za kolokwializm, pisze Pan to zupelnie “od czapy”… Przypuszczalem, ze nie. A skoro, idąc tym tokiem myślowym, doświadczenie zdarzenia zbliza do jego poznania, to doswiadczenie na polu zdarzen rynkow finansowych zbliza do poznania jego natury. Pomija Pan milczaco jedna kwestie. Kazde nasze doswiadczenie rynku dotyczy jego aktualnego stanu. Mozemy wiec zgodzic sie, ze rynek nawiedzony krysem funkcjonuje zle, niezaleznie czy reprezentujemy koncepcje szkoly chicagowskiej, keynesizmu, marksizmu, czy idee anarchokapitalizmu, ale juz nasze postrzeganie jego przyczyn i rozwiazan wcale nie zalezy od naszych doswiadczen. Poniewaz nasze zdolnosci predykcyjne dotycza zawsze przyszlych stanow nigdy wczesniej nie doswiadczanych.
    Dlatego uznalem, ze skoro powazny skadinad czlowiek uzywa tak niepowaznego argumentu to musi miec w tym jakis cel, np. zeby podroczyc sie z rozmowca… ale widze, ze Pan to na powaznie ;] I bynajmniej mnie Pan nie urazil, czuje sie dosc staro wiec takie odmlodzenie tylko uskrzydla…:D

  53. # 53
    piotrkuczynski | 2008-03-06 15:18 | IP: 91.198.245.*

    Po pierwsze „nie brnę” i nie piszę „od czapy” i nie używam „niepoważnego argumentu”… Chyba traci Pan nerwy i to Pan stosuje metody, które mi Pan zarzucał. Metoda Rydzyka – obrazić i niby przeprosić jest mi znana. Po drugie nie uważam, że dla wszystkich „doświadczenie kryzysu jest jakimś szczególnym czynnikiem potrzebnym, nawet jeśli nie koniecznym, do zrozumienia jego natury”. Zakładam, że dotyczy to niektórych, w tym (być może błędnie tak uważam) również Pana. Pisze Pan „nasze postrzeganie jego (kryzysu) przyczyn i rozwiązań wcale nie zależy od naszych doświadczeń” - dla niektórych zależy, bo uczą się tylko wtedy, kiedy się sparzą. A co do wieku to może czuje się Pan staro, ale pisze Pan młodo ;-). I jeszcze: z dużym zainteresowaniem czekam na to, co odpowie Pan Ekonofizykowi. Naprawdę z dużym ;-)

  54. # 54
    sir_skiner | 2008-03-06 15:35 | IP: 82.160.126.*

    @ekonfizyk
    mylne odniosles wrazenie - nie jestem znawca tworczosci Marksa. a zastrzezen do jego teori bylo by kilka. m.in. to, ze zastapienie stosunkow klasowych jakakolek forma administracji jest fikcja. to zwykla zmiana nadbudowy ideologicznej i zastapienie klasy wlascicieli, klasa zarzadcow. niemniej jest to dalej klasa wyzyskujaca spoleczenstwo pod przykrywka walki z wyzyskiwaczami. zastapienie wlasciciela zarzadca i uspolecznienie srodkow produkcji nie likwiduje zadnego z problemow ktore Marks trafnie dostrzegal, a niesie tez ze soba wiele innych. ale widze, ze podobne strony czytamy, wiec wiecej i lepiej niz ja kiedykowlkiek bym z siebie potrafil wypocic znajdziesz w artykule Hoppego, pod tezami, ktore skopiowales:
    http://www.mises.pl/108

  55. # 55
    sir_skiner | 2008-03-06 16:05 | IP: 82.160.126.*

    Nie bylo moja intencje Pana obrazac, nie zdawalem sobie sprawy, ze rozmawiam z tak wrazliwa istota. Przepraszam:)

  56. # 56
    piotrkuczynski | 2008-03-06 16:16 | IP: 91.198.245.*

    Z istotą normalną, ale z niechęcią przyjmującą tego typu określenia, które Pan w swoim komentarzu zaprezentował. Może Pan je oczywiście nadal stosować, przecież nie prosiłem o zaprzestanie, a żyjemy w wolnym kraju. Każdy sam sobie wystawia świadectwo, a ja puszczam w komentarzach wszystko. Co nie zmienia postaci rzeczy, że tego typu niemerytoryczne i (według mnie) obraźliwe określenia mogą być przeze mnie piętnowane. Ja też żyję w wolnym kraju. Generalnie, jeśli mogę o coś (jednak ;-) prosić to : mniej ironii, więcej rzetelnej dyskusji. A tak na końcu: ten wpis do bloga miał za bohaterkę książkę – może więc ją Pan przeczyta i potem porozmawiamy?

  57. # 57
    Andrew | 2008-03-06 16:44 | IP: 195.85.249.*

    byl jakis czas temu artykul w Forum (przedruk z czegos zagrnicznego) w którym Klein opisywała przypadek tego polaka którego kanadyska policja potraktowała prądem (w konsekwencji gosc zmarł). Otóż wg. niej był to świetny przykład jak to na niekorzyść polsce wyszły “szokowe” reformy w latach 90 tych (zagubieni ludzie, musza wyjezdzac itd). Oczywiscie kretynizm pełną gębą. Jeżeli argumentacja w książce jest na podobnym poziomie, to bedzie mi ciężko przejść przez te lekture.

    “…i pozwalali sobie narzucać rządy neoliberalnego kapitalizmu. Ich wynikiem zawsze było zubożenie olbrzymiej części społeczeństwa, drastyczne zróżnicowanie dochodów, skarlenie związków zawodowych i szybki wzrost PKB. Jeśli ktoś będzie chciał te tezy podważyć to proszę o poważne uzasadnienie, bo odpowiadał będę cytatami z książki, a zaręczam, że tam to jest bardzo dobrze udokumentowane.”
    nie wprowadzenie neoliberalnego kapitalizmu zaowocowało z kolei takimi “rajami” jak kuba czy korea :))

  58. # 58
    Michał Gancarski | 2008-03-06 16:51 | IP: 79.189.80.*

    Wymienianie jednym tchem Friedmana i Haliburtona oraz zamykanie ich w modnym i pozbawionym treści sloganie o filozofii neoliberalnej to zwykłe przegięcie. Friedman byłby przeciwny inwazji w Iraku, a miliardowe kontrakty dla zaprzyjaźnionych korporacji potwierdzają jego podstawową tezę o negatywnych skutkach wpływu procesu politycznego na decyzje ekonomiczne. Modelowy rząd skonstruowany wedle postulatów Friedmana nie byłby w stanie finansować gościnnych występów US Army o tak dużym zasięgu i siłą rzeczy skupiałby się wyłącznie na obronie kraju na jego własnym terenie.

    Książkę Klein już sobie zamówiłem ale odnoszę wrażenie, że przez prawie 500 stron będę się przekonywał jak w sposób bezmyślny włożyć można do jednego worka zupełnie nieprzystające do siebie elementy. Nie po raz pierwszy zresztą.

  59. # 59
    piotrkuczynski | 2008-03-06 16:58 | IP: 91.198.245.*

    Jeśli z góry zakłada Pan, że tak będzie to pewnie tak będzie ;-). Ale serio to gratuluję chęci zapoznania się z czymś, co uważa Pan za niezgodne z Pana poglądami. Bardzo jestem ciekaw, jakie będą Pana opinie po jej przeczytaniu. Liczę na podzielanie się uwagami.

  60. # 60
    Michał Gancarski | 2008-03-06 17:13 | IP: 79.189.80.*

    Nie mogę powiedzieć z góry, że się nie zgodzę. Paradoksalnie istnieje wiele punktów, w których zgodny jestem z osobami o całkowicie odmiennych poglądach. Chodzi mi jedynie o mieszanie pewnych spraw (jak Haliburtona i Friedmana), które zazwyczaj mnie irytuje :-) Po przeczytaniu książki postaram się napisać.

  61. # 61
    ekonfizyk | 2008-03-06 19:19 | IP: 84.142.165.*

    @ sir_skiner. Musze powiedziec ze mam bardzo ambiwalentne uczucia na temat Twoich wypowiedzi na tym blogu. Z jednej stron ucieszylo mnie ze przyznales sie do b.malej wiedzy nt. Marksa (samokrytyka to b. pozytywna cecha), a z drugiej strony odczuwam smutek ze budujesz smiale stwiedzenia typu :” wie Pan, Marx zrodla kryzysow tez upatrywal gdzie Pan.” majac b. mgliste pojecie (czego nie starasz sie ukryc) o tak centralnych dla tej filozofii terminach jak :”klasa” czy “nadbudowa”. Niestety erystyka nie zastapi solidnej wiedzy z zakresu historii filozofii. A propos Hansa-Hermanna Hoppe to mozna sie z nim nie zgadzac ale na pewno w odroznienu do Ciebie nie mozna mu zarzucic braku znajomosci tematu. Pozdrawiam ;)

  62. # 62
    Ebaryk | 2008-03-06 19:37 | IP: 83.24.49.*

    Dzień dobry!
    Od niedawna zacząłem się interesować giełdą i trafiłem m. in. na Pana blog. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu znalazłem tu nie tylko rzetelny opis rynków i gospodarki oraz, mam nadzieję trafne, przewidywania, ale także poglądy (Pana i internautów) odróżniające się od przyjętych za “normalne” w światku finansowym. Nie spodziewałem się, że jest tu ekonomista-analityk, który poważnie traktuje poglądy alterglobalistów i m. in. czyta książki Naomi Klein. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ jestem na pozycji alterglobalistycznej a nawet lewackiej już od lat. Wydaną po polsku książkę Naomi Klein “No Logo” przeczytałem z zapartym tchem. Za bardzo cenny uważam opis mechanizmów reklamy i marketingu i ich zgubnego wpływu na rynek i społeczeństwo, a także świadectwa barbarzyńskiego wyzysku ludzi w krajach 3-go świata. Jak już tu ktoś zauważył, większość Polaków nie zna lub nie rozumie machanizmów neoliberalizmu i nabiera się na mgliste obietnice “wolnorynkowego raju”. Polska to niestety wciąż ciemnogród i mechanizmy opisane przez NK są tu z powodzeniem powielane. Mam wrażenie, że większość Polaków potrafi uczyć się tylko na własnych błędach. TINA znalazła tu niestety urodzajny grunt.
    Oprócz Naomi Klein polecam Panu i internautom inne alternatywne książki takich autorów, jak Samir Amin, Przemysław Wielgosz, David Korten, Artur Domosławski.
    ***
    Jeśli chodzi o giełdę, to zastanawiam się, czy trafne jest następujące rozumowanie: w wyniku kryzysu kredytów hipotecznych i inflacji spowodowanej wysoką ceną paliw i żywności dojdzie w końcu do kryzysu, więc ponieważ o giełdzie decyduje w końcu gospodarka, to bessa zapoczątkowana w ubiegłym roku pogłebi się, więc nie warto kupować akcji. Pojawia się jednak pytanie: czy działania FED-u są w stanie zatrzymać procesy prowadzące do kryzysu i spowodować, że w USA zagrożenia dla gospodarki rozejdą się po kościach, gospodarka się dopnie i wróci wzrost, czy nic nie jest w stanie zatrzymać raz uruchomionej lawiny i kryzys się rozwinie. Od tego w gruncie rzeczy zależy decyzja inwestora długoterminowego, czy zakupić akcje! Czy ktokolwiek na świecie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, czy też nie da się tego przewidzieć? A jeśli kryzys rozwinie się, to jak głęboki będzie i czy dotknie cały świat? No i jak długo będzie ewentualnie trwać? A jeśli działania FED-u miałyby być skuteczne, to czy to jest jeszcze wolny rynek, czy rynek sterowany przez FED i inne banki centralne. Nie jestem ekonomistą i nie wiem, jak manipulacja stopami procentowymi działa, ale wydaje mi się dziwne jak za pomocą kilku ruchów FED może zażegnać coś takiego jak kryzys czy recesja. Czy FED ma do dyspozycji czarodziejską różdżkę?
    ***
    Ja jednak życzyłbym sobie, żeby rozwinął się głęboki, koszmarny kryzys, bo tylko wtedy (jak już zauważył mike spike) byłaby szansa na prospołeczne zmiany systemowe. Życzyłbym sobie, aby to był socjalizm lub system choćby zbliżony do socjalizmu. Mam na myśli socjalizm demokratyczny, a nie autorytarny, jaki już był.

  63. # 63
    Marek Szczeciński | 2008-03-06 19:55 | IP: 85.219.130.*

    Tekst ważny - Klein a sprawa Polski. Ma Pan z pewnością rację zachwycając się omawianą książką. Kij w mrowisko, zachęta do myślenia, weryfikacji poglądów i pogłębionej refleksji , itp. itd.
    Ale przyzna Pan, że gorączka chociaż jest nieprzyjemna jest konieczna. Kryzysy w gospodarce i społeczeństwie bywały i będą. Mamy przecież tak odmienne możliwości, poglądy i interesy, że bez kryzysu nie da rady! Zgoda! Hasło wolność nie jest prawdziwe dla wszystkich uczestników rynku.
    Równie wiele napisano o tym, że ich sprawcami są rządowi planiści i korporacyjni etatyści. Największe katastrofy są dziełem “oświeconych planistów”. Jeżeli zgodzimy się, że I i II wojna światowa była efektem konfliktów gospodarczych to odpowiedzialny za nie nie jest przecież wolny rynek.
    Nie bardzo widzę związek Pana aprobaty, za N.Klein, dla krytyki osłabienia związków zawodowych i wzrostu PKB w Chile. Nie podzielam Pańskiego zdania, że zniesienie podatku od spadków to prezent dla bogatych. Z moich doświadczeń wynika, że to właśnie ubodzy tracili najwięcej w sytuacji spadku, który musieli opłacić.
    Nie bardzo rozumie co ma Pan na myśli pisząc o wzroście znaczenia sektora zabezpieczeń we współczesnym świecie ? Katastrofy zawsze były impulsami dla budowania “nowego”. Teoria długich cykli koniunkturalnych Kondratiewa wiele wyjaśnia. Ona nie musi jej znać.?
    Pisze Pan o przyszłym kryzysie surowcowym. Wybaczy pan ale to truizm. Przecież zawsze konflikty toczą się o zasoby surowców energetycznych. Chyba nie wierzy Pan w wojnę o Helenę?
    p.s. Ostatnio widziałem N.Klein z M.Moorem w trzyczęściowym filmie Korporacja. Jak można twierdzić, że korporacje są psychopatyczne i zbrodnicze. ?Jak można twierdzić, że ci co organizują prace innym i mają pieniądze są z gruntu gorsi od tych którzy nikomu pracy nie dają i są bierni.?

  64. # 64
    Michał Yayechny | 2008-03-06 21:04 | IP: 83.10.67.*

    Panie Piotrze,
    Chylę czoła przed Pana umiętnością logicznego kojarzenia faktów i wnioskowania. Mam szczerą prośbę: czy w wolnej chwili mógłby Pan podać zestaw “lektur obowiązkowych”. Interesują mnie takie zagadnienia, jak analiza międzyrynkowa i spekulacje wysokiego ryzyka. A tak korzystając z kontaktu, czy nie uważa Pan, że dla USA i świata byłoby lepiej pozwolić na krach finansowy, który być może oczyściłby sytuację? Z punktu widzenia ekonomii, nie polityki, wyborców, itd.

  65. # 65
    Krzysztof Janyst | 2008-03-06 21:48 | IP: 83.17.181.*

    W komentarzu do poprzedniego wpisu napisał Pan: “Mises zmarł 35 lat temu, a świat trochę się zmienił…” No, to na tym ma polegać przewaga Naomi Klein nad Misesem ?
    Ponadto świat nie zmienił się aż tak.
    Ciekaw jestem pańskiego komentarza nt. “Ludzkiego działania” (I wydanie 1949)

  66. # 66
    sir_skiner | 2008-03-06 22:06 | IP: 82.160.126.*

    @ekonfizyk
    Czy Marks upatrywal zrodla kryzysow w porzadku kapitalistycznym, w szczegolnosci w ekonomi wolnego rynku? Czy to nie owe kryzysy byly pretekstem do zakwestionowania kapitalizmu jako takiego?
    Jako znawca mysli marksistowskiej, ktory aby ja skodyfikowac siega po austriakow, mimo wszystko powiniennes znac odpowiedz na to pytanie.
    Dlatego nie rozumiem dlaczego mi czynisz zarzut z tego, ze uzywam wiedzy ktora posiadlem. Nawet jesli nie dorownuje ona wiedzy geniuszy ekonomii, to albo jest ona prawdziwa i ma te sama wartosc co slowa samego von Misesa, albo jest o kant d… Jesli to drugie, to prosze mnie uswiadom, bo nie chce robic z siebie ignoranta wiekszego niz jestem, a jesli nie, to z laski swojej nie knebluj mi ust, bo nie czytalem Manifestu, prosze.
    Wiec jak bylo z tymi kryzysami i Marksem?

  67. # 67
    badtek | 2008-03-06 22:25 | IP: 83.14.2.*

    coraz wiecej ludzi tu pisze no i może to i dobrze choć sie troche mniej czytelnie robi. Może ja przyjmę taką zasadę że max 2 komentarze bede dawał do artykułów Pana Piotra.

    Ten będzie wprawdzie 6 na tym artykule ale musze go napisać bo jest niezmiernie ważny.

    A dziś chciałem powiedzieć o Balcyrewiczu. Na II roku studiow, albo i na I, zamienilem z nim slówko bo byl na AE w Krakowie. Uścisnąłem mu dłoń i wziąłem wizytówkę z autografem.
    No niby byl to wtedy dla mnei autorytet, ale jak dzisiaj czytam co on gada, że wydatki Państwa ze względu na socjał i transefery są za dużę, należy je zmniejszyć i zaktywizować ludzi w wieku produkcyjnym, to sie zastanawiam czy on jest spełna rozumu.

    Przecież Ci ludzie przez jego politykę się zdezaktywizowali. Oni zbiednieli, a pewna grupa cwaniaków sie stała milionerami. Jego działąnia sprzyjały złęj redystrybucji dochodu. To sie działo wtedy kiedy on miał wpływ na dzieje Polski.

    Stosując metaforę, to tak jak by uciął Polsce rękę, a później mówił, że trza ją przyszyć. Tylko, że nie zawsze da się jeszcze krążenie przywrócić.

    I tu dobry przykład, że demokracja to tylko hasło.

    Jak myślicie, czy więcej ludzi jest w Polsce, co by Balcyrewicza chciało powiesić, czy więcej tych, którzy dali by mu doktorat honoriskałza?

    Gdybyśmy mieli efektywną demokracje, to by Balcyrewicz dawno zadyndał, a nie chrzanił o akwizycji.

  68. # 68
    piotrkuczynski | 2008-03-06 22:38 | IP: 212.76.37.*

    @ Ebaryk

    Po pierwsze dziękuję, a poza tym Samira Amina, Przemysława Wielgosza i Artura Domosławskiego czytałem (Domosławski jest znakomity). Jeśli chodzi o scenariusze to uważam, że jest szansa na „przepchnięcie” kryzysu na następne lata, ale nie da się go uniknąć. Spodziewam się na przykład (na razie ;-) wiosennego, mocnego odbicia. Kryzys będzie, ale wolałbym, żeby nie był dramatyczny, bo latami się nie pozbieramy, a ja mogę końca nie doczekać ;-). Jakiś by się zdecydowanie przydał, bo byłaby szansa na przemodelowanie świata.

  69. # 69
    piotrkuczynski | 2008-03-06 22:50 | IP: 212.76.37.*

    @ Marek Szczeciński

    1, Nie bardzo rozumiem ten passus o NK, związkach zawodowych i Chile. Może Pan przybliżyć?
    2. Jeśli chodzi o podatek od spadku to jeśli ktoś go dostaje to nie bardzo rozumiem jak może stracić? Bez wzglądu na to, czy jest ubogi, czy bogaty. Może mi Pan to wytłumaczyć? Oczywiste jest chyba, ze miliardowe fortuny przekazywane w spadkach czy darowiznach bez podatku dają więcej temu, kto je dziedziczy niż temu, kto dostaje 50.000 zł. Można było przecież zmienić progi i zwolnić od podatku np. do 100 tys. Buffet i Gates są przeciwnie zniesieniu tego podatku i uważają, że byłoby to niemoralne i niesprawiedliwe. Ja też tak uważam.
    3. Jaki sektor zabezpieczeń? Pisałem (a właściwie NK pisała) o olbrzymich firmach takich jak BlackWater, które żyją z wojaczki i ochroniarstwa. Czy to ma być to nowe?
    4. Cykl koniunkturalny Kondratiewa to ciekawostka, którą parę lat temu byłem zafascynowany, ale teraz uważam, że się nie sprawdza.
    5. Pisze nie o takim kryzysie. Piszę o tym, że bańka cenowa na tym rynku zostanie tak nadmuchana, że pęknie z hukiem.
    6. Wiele działań korporacji można określić jako „psychopatyczne i zbrodnicze”. Proszę przeczytać książkę Johna Kennetha Galbraitha „Gospodarka niewinnego oszustwa – prawda naszych czasów” (wydana po polsku).

  70. # 70
    piotrkuczynski | 2008-03-06 22:52 | IP: 212.76.37.*

    @ Michał Yayechn: już gdzieś w blogu taki zestaw podawałem…Jeśli Pan nie znajdzie, to może kiedyś powtórzę. A co do krachu to tak –taki, który by nie zniszczył, ale wymusił reformy by się przydał.

  71. # 71
    piotrkuczynski | 2008-03-06 22:55 | IP: 212.76.37.*

    @ Krzysztof Janyst:

    Oczywiście, że nie na tym polega przewaga NK… Może zresztą nie ma przewagi. Jednak ona żyje tu i teraz, a Mises dawno temu. A świat zmienił się w okresie tych 35 lat wręcz dramatycznie. Może kiedyś coś na ten temat napiszę.

  72. # 72
    piotrkuczynski | 2008-03-06 22:57 | IP: 212.76.37.*

    @ badtek:

    Ze strachem to piszę, ale ja nigdy nie rozumiałem dlaczego ludzie uważają profesora Balcerowicza za półboga :-). Obecnie jego poglądy są już z innej epoki…

  73. # 73
    marrek | 2008-03-06 23:33 | IP: 193.238.67.*

    w całym zamieszaniu związanym ze zmiana ustroju (lata 1980 1981) chichot historii wszak polega na tym, że to sami ROBOTNICY (z niewielka pomocą innych grup) chcieli zamienić ustrój wygodny (dla nich) na taki który ich tzw siłę zmniejsza aż do nic nie znaczącej ornamentyki (pozycja związków zawodowych w Wielkiej Brytanii przed żeLAZNA DAMą, czy pozycja związków AFLCIO w USA.parę lat po wyborze Regana)
    ciekaw jestem opinii badaczy, czy innych archeologów, którzy rzeczony problem będą badac po latach - ich opinia na temat logiki w postępowaniu mas ludzi bedzie pewnie tematem wielu prac a może i przyczyna Nagrody Nobla (o ile przetrwa) dla kolejnego badacza.
    co do wyliczeń podatków to w zamieszaniu związanym z ich skomplikowaniem (taak mozę i faktycznie głupiejemy jako naród), nikt nie chce (dobrze czy źle) zajmowac się liczeniem ile kto na tym zyska bądź straci ; byle tylko było łatwiej i prościej (taak myślenie boli !!)
    ponadto w tym przypadku działa odwrotność polskiego piekiełka (standartowo to polak nie chce miec , a tylko chce żeby ON (sąsiad, kolega znajomy itp) tez nie miał. tu działa - ja będę miał wiećej (trochę ) to nie interesuje mnie że któś zarobi na tym znacznie ale to znacznie wiecej (bo to tez wymagałoby myslenia liczenia a to boli, męczy zajmuje czas który powinno się spędzać na twórczym oglądaniu kolejnej telenoweli)
    miło, że takimi wpisami wsadza pan tzw kij w mrowisko - sama ilość komentarzy oznacza więcej niż duże zainteresowanie

  74. # 74
    konradw | 2008-03-06 23:41 | IP: 83.143.47.*

    Panie Piotrze,
    Niezwykle rzadko zabieram glos na Panskim blogu, ale chcialbym powiedziec, ze na pewno! dozyje Pan kolejnego kryzysu finansowego/bankowego/ekonomicznego. Obecnie mamy jego poczatek…

    pozdrawiam!

  75. # 75
    bloxer | 2008-03-07 9:11 | IP: 194.46.237.*

    marrek,
    no właśnie pytanie czy robotnicy chcieli obalenia ustroju?
    Jak poszperamy głębiej to się okaże, że nie. Nawet NK w rozdziale poświęconym Polsce o tym pisze, więc nie jest to fakt szerzej nieznany, że robotnicy (w tym Wałęsa) nigdy nie występowali otwarcie przeciwko socjalizmowi. Świadczą o tym chociażby hasła.
    Przypomnijmy, że na początku (i długo jeszcze potem) były tylko strajki. Okrągły stół był po tym jak Solidarność została rozbita i zduszona stanem wojennym.
    Na dodatek odbył się 9 lat po strajkach ‘80, ( 9 lat po !)
    Z perspektywy czasu wydaje się, że to był świadomy proces, chętnie mitologizowany przez uczestników tamtych wydarzeń. Nic bardziej błędnego.
    Więc wg mnie nie- robotnicy nie chcieli zmiany ustroju, nie ma szans.

    Pozdrawiam

  76. # 76
    piotrkuczynski | 2008-03-07 9:28 | IP: 91.198.245.*

    @ marrek & bloxer

    Dobrze Panowie trafiliście. Tak się składa, że uczestniczyłem w tym procesie od środka. Byłem działaczem NSZZ „Solidarność”, a nawet delegatem na pierwszy Zjazd i członkiem zarządu Regionu Mazowsze. Coś więc o tym wiem, ale od 1982 roku już w przemianach nie uczestniczyłem. Zmuszony przez system przeszedłem do sektora prywatnego (okazało się, że na szczęście dla mnie). Zmiana ustroju to były jednak lata 1989/1990, czyli 8 lat po „Solidarności”. W tych prapoczątkach chyba tylko super-elita myślała o zmianie ustroju. Olbrzymia większość myślała o socjalizmie z ludzką twarzą, a bardziej świadomi o społecznej gospodarce rynkowej (cokolwiek by to nie miało znaczyć). Program z tych lat w czasie przełomu został zagrzebany głęboko do ziemi – zrealizowano coś, czego z całe pewnością w tamtych czasach robotnicy by nie zaakceptowali. Śmiem twierdzić, że nie zaakceptowałaby tego w ogóle większość Polaków. Różnie można sobie tłumaczyć to, co się stało w 1989 roku i potem. Ja uważam, że bunt został wykorzystany nie tak, jak tego większość oczekiwała. Naomi Klein trochę o tym pisze, ale bardzo dokładny opis i diagnozę daje David Ost w swojej książce „Klęska Solidarności” (przetłumaczona na polski w zeszłym roku). Nawiasem mówiąc miałam ostatnio okazję w samolocie z nim rozmawiać (leciał z USA na konferencję w Polsce) i jak mu powiedziałem, że niektórzy publicyści uważają go za „łagodnego trockistę” to się nieźle uśmiał ;-)

  77. # 77
    bloxer | 2008-03-07 9:49 | IP: 194.46.237.*

    Panie Piotrze,
    “W tych prapoczątkach chyba tylko super-elita myślała o zmianie ustroju. Olbrzymia większość myślała o socjalizmie z ludzką twarzą,”- a Pan co wtedy myślał? I nie jest to pytanie podchwytliwe, ciekaw jestem.

    “jak mu powiedziałem, (Davidowi Ostowi) że niektórzy publicyści uważają go za „łagodnego trockistę” to się nieźle uśmiał”- w tym cały problem, że w Polsce wszystko pozamieniane miejscami jest- scena polityczne przypomin bardziej potwora z powieści Mary Shelley: truposza pozszywanego z różnych szczątków; lewa noga po prawej stronie, prawa na lewym boku a po środku dynda… hm, mniejsza o to co dynda.

    Pozdrawiam

  78. # 78
    piotrkuczynski | 2008-03-07 9:54 | IP: 91.198.245.*

    Odpowiedź: nie należałem do super-elity ;-). A serio to chyba byłem wtedy za głupi… (mimo, że nienajmłodszy - 39 lat). Za mało wiedziałem o świecie. Czytałem zawsze bardzo dużo, ale wtedy przede wszystkim beletrystykę. Chciałem demokracji i kapitalizmu, ale nie tego, że mój poprzedni zakład pracy (Mera-Błonie) z 3 tys. załogą, doświadczoną kadrą, niezłym parkiem maszynowym, po prostu zamieni się w ruinę (tak jak wiele innych tego typu firm). Z pewnościa nie chiałem bankructwa ludzi z kredytami złapanych przez drastyczne wzrosty ich oprocentowania. Nie chciałem też wyrzucenia wielu ludzi na margines. Od wczesnej młodości uważałem się po prostu za socjaldemokratę.

  79. # 79
    Slawek | 2008-03-07 10:53 | IP: 90.156.43.*

    Panie Piotrze,
    jest rzeczą interesującą, że w Polsce praktycznie we wszystkich wyborach wygrywały hasła lewicowe (niekiedy zawoalowane, jak to było w przypadku AWS i PiS), a potem rządzący robili prezenty najbogatszym, do których szybko starali się doszlusować. Teraz partia pana Donka, przed wyborami zatroskanego o wzrost ceny kartofli i niskie pensje w budżetówce, wraca do swych antyzwiązkowych korzeni - pamiętam pomysły zlikwidowania związków zawodowych z początku lat 90 - wyrzucanie na bruk kobiet w ciąży itp.
    A propos Klein i sprawy polskiej zastanawia mnie jedno: ekonomiści i nieomal wszyscy publicyści ekonomiczni nieomal zupełnie pomijają lub sprowadzają do absurdu stanowiska reprezentantów świata pracy, a STRONIE - czyli reprezentantom pracodawców - przyznają status ARBITRA, EKSPERTA ITP? Nawet dość sensowny program (we wcześniejszym wydaniu, bo TM bo neoliberalne przegięcie) EKG w Tok Fm nigdy - przez kilkanaście ostatnich miesięcy - nie zaprosił żadnego związkowca. A pracodawcy, ludzie ze stowarzyszeń biznesowych - skądinąd, jak swego czasu w “Polityce” ciekawie chyba Solska napisała, nie wiadomo, kogo reprezentują - pojawiają się tam na pęczki?

  80. # 80
    rekin | 2008-03-07 12:02 | IP: 82.160.0.*

    Obejrzałem te ksiazke, komunistyczny socjalistyczny bełkot i to bez alternatywy.
    Na dodatek dobieranie szczątkowych elementów do socjalistycznych alterglobalistycznych tez.
    Taka tam spikowa teoria dziejów. Tylko szkoda ze nikomu “alternatywnej” wersji świata tak ukochanej przez autorke nie udało sie zbudować albo po zbudowaniu zawalil sie z hukiem.

  81. # 81
    piotrkuczynski | 2008-03-07 12:07 | IP: 91.198.245.*

    Czy nie uważa Pan, że prezentowany przez Pana język dyskwalifikuje treść pańskiej wypowiedzi? A poza tym poza obejrzeniem książki, może warto by ją przeczytać? NK nie dobiera „szczątkowych elementów do socjalistycznych alterglobalistycznych tez”. Książka jest solidnie udokumentowana. A alternatywy rzeczywiście nie pokazuje i to jest jej słabość.

  82. # 82
    Slawek | 2008-03-07 12:48 | IP: 90.156.43.*

    Panie Piotrze,
    Niby powinienem wiedzieć, że najłatwiej doczekać się odpowiedzi na chamstwo i agresję, ale miałem nadzieję, że w tym miejscu jest inaczej i można liczyć na merytoryczną dyskusję, ale chyba żeby się tak stało muszę dodać parę słów na “k”, “p”, “j”, a zwłaszcza “ch” ;)
    Mam pytanie, czy w książce Klein jest coś o pożytecznych idiotach przemysłu bezplieczniackiego? Bo ja chętnie bym wysłuchał Pana kolegów ekonomistów/publicystów, którzy lat temu kilka przekonywali, ile to polska gospodarka zyska na offsecie za F-16 czy też wojnie w Iraku? Gdzie oni są? Czemu nie piszą cd. tekstów sprzed lat, pokazując, ile warte były ich prognozy?
    Kiedy starym, sprawdzonym przez wieki zwyczajem wejdą pod stół i odszczekają brednie, które wygadywali? I które od początku były grubymi nićmi szyte…

  83. # 83
    suav | 2008-03-07 12:51 | IP: 192.250.157.*

    Tak lekko inaczej….
    Faktycznie wpis i refleksja nad ksiazka zacheca do glebszych przemyslen. Najbardziej interesujaca dla mnie jest krytyka obecnego systemu i pragnienie nowego, wykreowanego po glebokim kryzysie. Dlatego tez prosze zastanowmy sie czy ogolny dobrobyt, rownosc dla wszystich jest mozliwa?
    Czynnik ludzki. Po pierwsze kazdy z nas jest inny, ma inny tok myslenia, inne wartosci, czego doskonalym przykladem sa wpisy na tym blogu. Otoz to jest dopiero poczatek, bo przeciez sa wsrod nas ludzie mniej i bardziej inteligentni, co w biznesie, zyciu prowadzi do powstawania kolejnych roznic. Jedni beda pracowici a inni leniwi, jedni zdolni do poswiecen, a inni z postawa roszczeniowa.
    Wartosci. To dopiero temat rzeka, dlaczego pewni ludzie postepuja tak a nie inaczej. Czasem wbrew logice i zdrowemu rozsadkowi, tak jak skorpion z zolwiem w znanej przypowiesci.
    Coz musialoby sie stac bysmy wszyscy chcieli pracowac dla wspolnego dobra, wyrzekajac sie swoich wlasnych marzen, pragnien? Ogolne uduchowienie? Ale czy po jakims czasie nie przeszloby to w rodzaj krucjaty z niewiernymy, jihadu i innych podobnych? Calkowite odejscie od wiary. Tylko materializm. To juz chyba przerabialismy i takze nie wyszlo.
    Prawo, regulacje. Wszystko musi dzialac wedlug jakis zasad. Co wolno, a czego nie, jak sie zachowywac w danych sytuacjach. Od prostych przepisow drogowych az po ciezkie przestapstwa, bo chyba nikt nie liczy na to ze ich nie bedzie.
    Rzadzacy, bo tacy sa niezbedni. Ale jak wiemy wladza korupuje, degeneruje. Kiedys myslalem ze moze specjalna szkola dla politykow, rzadzacych, ktorych celem zycia jest tworzenie regulacji i przepisow, ktore beda sluzyly dobru spolecznemu. Nie ale to zbyt gleboka utopia. Wiec co? Moze rada starszych.
    I mozna tak dalej, dlugo i wszedzie dojdziemy do tego ze najslabszym i najbardziej wrazliwym czynnikiem jest czlowiek. Jesli zabierze mu sie wolnosc bedzie sie meczyl i walczyl. Jesli dostanie jej za duzo bedzie jej naduzywal…
    Parafrazujac wiec slowa wybitnego polityka neoliberalizm jest najgorszym z mozliwych systemow, ale lepszego nie wymyslono.
    Pozdrawiam

  84. # 84
    piotrkuczynski | 2008-03-07 13:00 | IP: 91.198.245.*

    Panie Sławku, proszę się nie obrażać. Jeśli nie komentowałem Pana wpisu to dlatego, że się z Panem zgadzam. Jakie jest sens pisania jednego słowa: zgoda? ;-)

  85. # 85
    bloxer | 2008-03-07 13:14 | IP: 83.71.153.*

    Rekin,
    Zazdroszczę, że dla Pana świat jest czarno-biały. Ja mam więcej wątpliwości.
    Uważam, że to dobrze, że NK nie przedstawia swojej wizji świata. To jest rodzaj dziennikarstwa śledczego a nie przepowiednia wróżki Jadzi.
    Podobnie było z jej poprzednią książką NoLogo, zero przepisów. Każdy z nas ma swoją własną głowę od myslenia- można samemu wymyśleć. Już sama świadomość procesów dziejących się wokół nas jest początkiem do samowyzwolenia się i znalezienia własnego pomysłu na życie. Nie musimy zbawiać/zmieniać świata. To nie o to tutaj chodzi.

  86. # 86
    bloxer | 2008-03-07 13:23 | IP: 83.71.153.*

    Tak ogólnie jeszcze,
    Polska i Polacy jako naród najbardziej pro-amerykański w Europie (a może i na świecie), patrząc jedynie ze swojej perspektywy, zapominają o jednym, że USA zwłaszcza w Ameryce Pld i na Bliskim Wschodzie, postrzegana jest/była tak jak demoludy postrzegały Związek Sowiecki.
    Warto brać to pod uwagę.

  87. # 87
    Macedonczyk | 2008-03-07 14:06 | IP: 77.114.110.*

    >>Jednak lepiej przeczytać przed krytyką ;-). >To nie jest prawda. W takim kraju żyje Amerykanie i duża część Europejczyków, a kupują na potęgę. Zmuszają ich do tego różne działania, o których za dużo by pisać.>Tak, kryzys umożliwia reformy, ale nie zgadzam się, że w czasie kryzysu ludzie są bardziej świadomi. Wtedy, kiedy są w szoku to można ich traktować (wybaczcie sformułowanie) jak stado baranów.>Z tym „bogaceniem się wolniej i szybciej” to radzę uważać… Klasa średnia w Niemczech i w USA w ciągu ostatnich 20 lat bardzo zbiedniała. Czy można to powiedzieć o śmietance?> NK z pewności ą jest również bizneswoman – w końcu jest dzieckiem swoich czasów

  88. # 88
    piotrkuczynski | 2008-03-07 14:09 | IP: 91.198.245.*

    Zaakceptowałem, chociaż kompletnie nie wiem, o co chodzi w tych cytatach…

  89. # 89
    Macedonczyk | 2008-03-07 14:11 | IP: 77.114.110.*

    Wycieło moje odpowiedzi więc jeszcze raz wysyłam:

    “Jednak lepiej przeczytać przed krytyką ;-)”
    Poczekam na polską wersję, która bez obaw, będzie wydana.

    “To nie jest prawda. W takim kraju żyje Amerykanie i duża część Europejczyków, a kupują na potęgę. Zmuszają ich do tego różne działania, o których za dużo by pisać”
    Tu zgoda ale katastrofy zmuszają do wydania większej ilości pieniędzy na odtworzenie. Pieniądze często są z ubezpieczalni więc to są dodatkowe pieniądze.

    “Tak, kryzys umożliwia reformy, ale nie zgadzam się, że w czasie kryzysu ludzie są bardziej świadomi. Wtedy, kiedy są w szoku to można ich traktować (wybaczcie sformułowanie) jak stado baranów”
    To inny przykład, Francja, myśle że Pan się zgodzi że temu krajowi przydała by się liberalna reforma. I tu widać jak na dłoni że bez kryzysu to oni sobie nie pomogą bo za bardzo myslą o swoich drobnych egoizmach patując się wzajemnie.
    Kolejne przykłady bardziej globalne: polityka rolna UE. Wszyscy wiedzą że to jest bezsensu ale mimo marnotrastwa masy pięniedzy nie ma szans na zmianę. Jedyna szansa powstała by gdyby był kryzys w całej Europie.
    Efekt cieplarniany - dopiero jak się zacznie podnosić poziom morza, zniknie parę wysepek to może wtedy ludzkość zgodzi się na konieczne zmiany. Na razie tylko EU coś tam próbuje.

    “Z tym „bogaceniem się wolniej i szybciej” to radzę uważać… Klasa średnia w Niemczech i w USA w ciągu ostatnich 20 lat bardzo zbiedniała. Czy można to powiedzieć o śmietance?”
    Względnie może zbiedniała, ale bezwględnie to wątpliwe: przeprowadzili się do gorszych domów? jeżdzą gorszymi samochodami? więcej proporcjonalnie wydają na żywność?
    A druga sprawa czy w Niemczech albo w USA były jakieś reformy (w Niemczech to za Adenaeura mieli ostatnie reformy, a w USA trochę za Reagana i chyba obu krajom to pomogło) ? Czyli: Szok, potem reformy a potem im będzie lepiej.

    “NK z pewności ą jest również bizneswoman – w końcu jest dzieckiem swoich czasów”
    Czyli krytykuje ale postępuje tak samo.

  90. # 90
    Slawek | 2008-03-07 14:42 | IP: 90.156.43.*

    Panie Piotrze,
    a propos lektur: czytał Pan “Marks. Kapitał. Biografia” Francisa Wheena? Rzecz rozmiarowo skromna, ale - wbrew temu co Karol M. pisał swego czasu ;) - ilość nie zawsze przechodzi w jakość, a to rzecz godna polecenia, szczególnie wszystkim, których fascynuje/przeraża/pociąga kapitalizm. Czyta się lepiej niż le Carre’a. I okazuje się, że stary człowiek i może ;) Nawet miłośnicy neoliberalnej globalizacji, jak Thomas L. Friedman z “NY Timesa”, zwrócili uwagę, że wiele jego spostrzeżeń pasuje idealnie do rzeczywistości ostatnich lat.
    Plus nieocenione smaczki w stylu nawiązań do “Frankensteina” (opis człowieka wyalienowanego) lub roli Engelsa, który umiejętnie regularnie podbierał parę groszy z fabryczki, w której pracował i przekazywał klepiącemu biedę Karolowi. Może na podstawie tej lektury nie sposób przewidzieć, czy i kiedy będą wzrosty/spadki na giełdach, ale wiele się dowiedzieć o naturze systemu, który je porusza ;)

  91. # 91
    piotrkuczynski | 2008-03-07 14:54 | IP: 91.198.245.*

    Dobrze, że mi Pan przypomniał. MIałem kupić przed urlopem.

  92. # 92
    Mateusz Stępień | 2008-03-07 16:20 | IP: 89.230.75.*

    Panie Piotrze a mógłby Pan troszke szerzej wyjaśni na jakiej podstawie sądzi Pan że wiosna dla akcji bedzie lepsza? Nie chce namawiać i sie narzucac ale to chyba materiał na nowy wpis :D aha i myśli Pan że PPT uda sie niższym bezrobociem uratowowac NYSE przed zawałem?

  93. # 93
    nierozgarnięty | 2008-03-08 9:25 | IP: 83.6.165.*

    Jej przeczytałem Pana wpis i komentarze i jestem w szoku, dlaczego wszyscy wieszczą koniec kapitalizmu? Jeżeli rynki falują, to falują też systemy raz brutalny kapitalizm (czasy Smitha), by przejść w łagodniejszą odmianę (marks, chodzi o adoptowanie niektórych rozwiązań), znowu nawrót (szkoła chicagowska) i chyba stoimy przed kolejnym cyklem. Wielu również sądzi, że katastrofę spowoduje informatyka, elektronika, robotyzacja i automatyzacja, zwracam uwagę na podobne tezy wysuwane przez Gasseta, Tofflera czy Wallersteina, gdzie pojawiały się myśli że niedługo będziemy pracować tylko 3 h dziennie, bo zniknie praca. Praca nie zniknie może pojawić się większe zapotrzebowanie na projektantów, programistów czy inne ustrojstwa, bo przyspieszeniu ulegnie wymiana modeli, rozwiązań, wariantów. Wykreowane zostaną nowe odmiany zapotrzebowania, których sobie nie wyobrażamy. Przykład - kto myślał 20-30 lat temu, że będzie miał przy sobie komórkę, albo laptopa mimo, że istniały już telefony stacjonarne, czy desktopy.

  94. # 94
    piotrkuczynski | 2008-03-08 11:00 | IP: 212.76.37.*

    To jakas pomyłka. Nikt tu chyba nie mówi o “końcu kapitalizmu”. Ja z pewnością nie. Chodzi o jego zreformowanie. A to jest (wg mnie) konieczne.

  95. # 95
    Bernard | 2008-03-08 16:40 | IP: 77.115.140.*

    Uważam, że obecnego porządku nie da sie uratować.
    Mamy zbyt wygórowane oczekiwania w stosunku do własnych możliwości.
    A wielki globalny kryzys zostanie rozładowany przez USA za pomocą jakiegoś dużego konfliktu zbrojnego.
    Żaden tam Irak czy Afganistan.
    Po takiej zawierusze ludzie zadowolą się pokojem.
    Mniejsze znaczenie będzie miało gromadzenie dóbr dla samego posiadania.
    Nastąpi też urealnienie wycen oderwanych obecnie od rzeczywistości.
    Ale do tego jeszcze parę lat…

  96. # 96
    ekonfizyk | 2008-03-08 22:29 | IP: 84.142.137.*

    Do wszystkich ktorzy nie czytali badz mieli z lektura NK tylko “kontakt wzrokowy” ;) .Podstawowy problem w tej ksiazce to uzmyslowienie czytelnikowi jak niebezpieczna jest realizacja niektorych uwazanych powszechnie za naukowe teorii. NK otwiera nam oczy na podstawowy ZWIAZEK jaki wystepuje pomiedzy realizacja modeli wolnorynkowych a wszystkimi okropnymi zdjeciami zmasakrowanych cial w najdalszych zakatkach swiata, jakimi bombarduja nas od lat media. Dostrzezenie tego ZWIAZKU przez czytelnika bylo moim zdaniem celem nadrzednym tej ksiazki. Lektura uzmyslawia nam jak blisko swiatu do orwelowskiej rzeczywistosci z “1984″. A opisywane przez autorke metody realizacji ekonomicznych pomyslow szkoly chicagowskiej nawet u najbardziej odpornych wywolaja “gesia skorke”. Warto nie tylko popatrzec ;) to trzeba przeczytac :) Moze wtedy mniej bedzie opinii takich jak ta ktora prezentuje np.Tulku piszac :”Nie można zmienić sytuacji bezkosztowo - to byłoby wbrew prawu zachowania energii :-).”Pozdrawiam:)

  97. # 97
    Uciskany | 2008-03-09 12:16 | IP: 77.112.71.*

    Przeraża mnie to co Pan pisze i to że wielu czytelników bloga uważa że ma Pan rację.

    Nie wiem jak można być tak ślepym by w kraju totalnie opanowanym przez socjalizm widzieć “neoliberalne” ciągoty społeczeństwa i narzekać na “liberalizm” rządów. W kraju gdzie łatwiej jest się powiesić niż założyć małą firmę, uczciwie ją poprowadzić i jeszcze móc z tego żyć, domaga się Pan zwiększenia interwencjonizmu. W kraju w którym przez to że piekarz ofiarował trochę pieczywa potrzebującym zostaje zniszczony przez Urząd Skarbowy, Pan uważa że dziki kaptialista piekarz powinien mieć mniej władzy, a Urząd więcej.
    Jest to dla mnie niepojęte.

    Czy może się Pan odnieść do tego artykułu: http://www.rp.pl/artykul/103612.html ?

  98. # 98
    piotrkuczynski | 2008-03-10 9:20 | IP: 91.198.245.*

    Przykro mi, ale nie mogę się z Panem zgodzić. Arguemntów nie będę tutaj podawał, bo nie chcę wejść na tory demagogii, której ślady w Pana komentarzu widzę ;-). Przyznaję, że to dobre narzędzie przy prowadzenieu dyskusji (szczególnie publicznej), ale ja go nie stosuję. A co do artykułu w “Rzepie” - nie czytuję tego autora, więc i teraz nie zrobię wyjątku ;-)

  99. # 99
    bloxer | 2008-03-10 10:08 | IP: 194.46.229.*

    uciskany,
    wydaje mi się, że odwraca Pan kota ogonem. Pan pisze o piekarzu (czyli tzw. drobnym przedsiębiorcy) a wpis i dyskusja o książce NK, która traktuje o problemach współczesnego świata wielkich korporacji. Proszę mi wierzyć, że wspomniany piekarz w starciu z korporacją byłby tak samo bezradny jak wobec US. Efekt końcowy ten sam- co za różnica: dżuma czy cholera:)
    Proszę znaleźć wywiad z Robertem Gwiazdowskim, w którym twierdzi, że współczesny korporacyjny kapitalizm podobny jest bardziej do socjalizmu niż do liberalizmu Smitha.
    Pod rozwagę podaję i pozdrawiam.

  100. # 100
    tulku | 2008-03-10 11:28 | IP: 195.72.148.*

    Piotrze,
    Mimo wszystko proszę złam swoje zasady i przeczytaj ten zalinkowany przez Uciskanego artykuł Ziemkiewicza. Po przeczytaniu stwierdzam, że jest tego wart.
    Artykuł napisany jest bez zacietrzewienia, w miarę merytorycznie z pozycji liberalnych oczywiście (choć nie hurraliberalnych w rodzaju JKM)
    Można się z nim nie zgadzać, ale przeczytać naprawdę warto!

  101. # 101
    piotrkuczynski | 2008-03-10 12:03 | IP: 91.198.245.*

    To nie jest kwestia zasad, ale sympatii ;-). Postaram się zmusić do przeczytania.

  102. # 102
    ekonfizyk | 2008-03-10 12:04 | IP: 84.142.170.*

    uciskany :coz podstawowy problem w dyskusji o NIEPRZECZYTANEJ ksiazce to problem dyskusji SLEPEGO Z GLUCHYM O KOLORACH ;) Gdybys jednak kiedys siegnal po lekture NK to znajdziesz tam ku wlasnemu zaskoczeniu podobienstwa do artykulu w “rzepie” gdzie R.Ziemkiewicz pisze :”(…) Niczym w znanym filmie Barei – „ja rozumiem, że wam jest zimno, no, ale jak jest zima, to musi być zimno”. To znaczy – rozumiemy, że czujecie się odtrąceni, ale jak jest wolny rynek, to muszą być ofiary; „takie są odwieczne prawa natury”. NK udowadnia ze slowa te pasuja jak “wypisz wymaluj” do chcagowskiej szkoly “medykow ekonomii”. A glownym problemem tej ksiazki jest refleksja….. nad OFIARAMI.

  103. # 103
    piotrkuczynski | 2008-03-10 14:57 | IP: 91.198.245.*

    @ Tulku:

    Uff… przeczytałem, chociaż dużo mnie to kosztowało. I wiem, że mam rację nie czytając tego autora ;-). Gdzie widzisz w tym artykule coś sensownego? Autor prawie cały tekst demagogią. Brak argumentów jest aż nadto widoczny. Jedynym zarzutem jest w zasadzie to, że trudno w Polsce prowadzić firmę, że jest za dużo przepisów i kontroli. I to jest fakt bezdyskusyjny. Tyle, że jest kwestia biurokracji a nie liberalizmu, neoliberalizmu czy też jego braku. A biurokrację trzeba zmniejszać i to jest drugi fakt. Autor widzie tylko elity i przekręty, a nie trend ogólnoświatowy z ideologią totalnie wolnego rynku, który za nim stoi. I który doprowadza do powstawania elit i przekrętów.

    Jest wrogiem neoliberalizmu to chyba wiemy – skoro pisze, że „neoliberalizm tworzył się jako ideologia ludzi zajmujących wysoką pozycję społeczną” i dalej „Okrawa bowiem liberalizm z tego, co dla jego historycznych twórców miało znaczenie zasadnicze: kwestii równości szans”. W zasadzie trudno powiedzieć, że autor się myli, ale źródeł tej ideologii szuka według mnie w złym miejscu. Obawiam się, że widzi tylko spiskową teorię. Jeśli ktoś pisze, że „wszystkie zrealizowane później reformy projektowane były w kręgach peerelowskiej władzy, a nie opozycji” to ja już nie wiem, o czym mówimy. Rząd Mazowieckiego i Balcerowicz to była ta emanacja „peerelowskiej władzy”? Poza tym, jeśli ktoś zamiast dyskusji obrzuca epitetami („…postmarksistowskim doktrynerom jak David Ost.”) to dla mnie przestaje istnieć.

    Właściwie to nie wiem, czego chce autor… Dawnego, godnego pochwały liberalizmu, który chciał wolności, ale nie tylko gospodarczej, również religijnej, seksualnej itp., czy czegoś zupełnie innego? Ten akurat autor tego właśnie chce? To by mnie trochę dziwiło.

  104. # 104
    tulku | 2008-03-10 19:09 | IP: 80.55.220.*

    Piotrze,
    Przepraszam za tę prowokację z Ziemkiewiczem, to się już nie powtórzy, przyrzekam :-)
    ale zależało mi na tym, byś konkretnie odniósł się do RAZ-a, także po to, by “uciskani” tego Forum mogli zobaczyć Twoje stanowisko.
    Ziemkiewicz (i wielu innych liberałów) utożsamia biurokrację z socjalizmem i to jest błąd.
    W historii istniały przykłady krajów o znacznej liberalizacji gospodarczej przy jednoczesnym poteżnym zbiurokratyzowaniu.
    Klinicznym przypadkiem jest tu Rosja carska z okresu 1880-1910, gdzie istniał olbrzymi aparat czynowników przy jednoczesnej znacznej swobodzie prowadzenia biznesu, zakładania firm, względnie niskim opodatkowaniu (które można było jeszcze zmniejszyć, wręczając łapówkę kontrolerom).

    Oczywiście Ziemkiewicz przesadza z tym planem Rakowskiego - Wilczka. Wilczek stworzył bardzo liberalne zasady zakładania i funkcjonowania przedsiębiorstw, nie miał natomiast odwagi dotknąć problemów makroekonomicznych, których próbę rozwiązania wziął na siebie dopiero rząd Mazowieckiego.

    Co do liberalizmu i nadużyć.
    Moim zdaniem Liberalizm wgóle nie może istnieć bez sprawnego aparatu ścigania, nieuchronnie karającego tych, którzy przekraczają prawo. W innym przypadku zawsze będzie to ustrój, w którym ten, kto ma mniej skrupułów od konkurenta, wygrywa.

    Prawo jest bowiem w Liberalizmie jedynym ogranicznikiem nieokiełznanej chciwości zamontowanym w Systemie, kanalizującym ją do ram społecznie akceptowalnych.

    Niestety w większości krajów świata system prawny pozostawia wiele do życzenia.
    W przypadku Polski jest to nawet nie tyle problem Prawa, które mamy nie najgorsze wbrew pozorom, ale jego rzeczywistego praktycznego stosowania.
    I tu wychodzi na to, że częściowo zgadzałbym się z Klein (i Tobą, Piotrze)- liberalizm aplikowany krajom o słabym systemie prawnym (większość krajów biedniejszych) będzie prowadził do nadużyć.

    Z drugiej strony w wielu bardzo biednych krajach mamy ustroje nieliberalne, a będące jednocześnie jednym wielkim nadużyciem. Trzeba jednak rozważyć, czy czasem nie zaaplikować im poważnej liberalizacji, na której napewno najbardziej skorzystają elity, ale która pomoże także uboższym.
    Jeśli elity tych państw okazałyby się się na tyle rozumne (lub bojące się rewolty), by w ramach redystrybucji dochodu narodowego skierować część jego strumienia ku uboższym warstwom, to taka liberalizacja mimo wszystko w średnioterminowej perspektywie miałaby moim zdaniem sens.

  105. # 105
    Marek | 2008-03-10 20:04 | IP: 83.11.121.*

    Dla socjaldemokratów
    http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/58,0,327226.html?p=md

  106. # 106
    Zdzisek | 2008-03-10 20:25 | IP: 83.29.216.*

    Panie Piotrze w naszym kraju od roku 1990 rządzi lewica tylko ciągle inaczej się nazywa UW ,SLD ,AWS ,PSL ,PS ,PO,wszystkie te partie dbają tylko o zachowanie status quo ,

  107. # 107
    konradw | 2008-03-10 22:17 | IP: 83.143.47.*

    Panie Piotrze,
    Przepraszam, ze tak bezposrednio, ale najwyzszy czas na kolejny wpis na blogu.
    Citi: 19.75-1.16 / -5.55% Mar 10
    OIL: $107.90 / +2.62% Mar 10
    Jak oni to wytrzymaja??

    pozdrawiam!

  108. # 108
    Uciskany | 2008-03-11 0:30 | IP: 77.112.79.*

    @ Piotr Kuczyński

    To doprawdy zaskakujące że nie dostrzega Pan związku zbiurokratyzowania życia i wielkości redystrybucji środków. Jeśli liberalny system może być zbiurokratyzowany to ja przepraszam co ta biurokracja miałaby robić i gdzie się wtrącać? Może oprócz sądów, które konieczne są w każdym systemie. Czym większy liberalizm tym mniej biurokracji, to jest chyba prosta zależność, choć nie dla Pana.
    Zarzuca mi Pan demagogię i domyślam się dlaczego. Przyznaję że nie jest to pełna argumentacja, ale raczej obraz konkretyzacji moich poglądów, ale wyłącznie dlatego że brak miejsca tutaj na forum. Oczywiście można udowodnić słuszność liberalnych poglądów, ale do tego trzeba napisać książkę.

    Co do tego czego chce Rafał Ziemkiewicz - nie mogę się za niego wypowiadać, ale o ile znam jego poglądy (a sporo go czytałem) to odpowiem twierdząco - tak - myślę że on chce dawnego liberalizmu, czyli wolności - gospodarczej, religijnej, seksualnej. Nie wiem dlaczego to Pana dziwi?

    Aaa - i jeszcze jedno - skoro wyrażenie “postmarksistowski doktryner” jest dla Pana obraźliwym epitetem to znaczy że nie jest tak źle jak myślałem. Bo już zaczynało mi się wydawać że marksista to dla Pana komplement ;)
    Ale niestety w tę stronę Pan zmierza.

    @ bloxer

    Ty chyba nie wiesz w jaki sposób korporacje walczą z piekarzami. Używają do tego państwowego etatyzmu. Korporacje zwalczają liberalizm jak mogą. W liberaliźmie jest im trudniej bo muszą walczyć z piekarzem, który potrafi szybciej dopasowywać się do zmian rynku i sprawniej zarządzać firmą… chyba że panuje socjalizm. Wtedy piekarz firmą się nie zajmuje, bo zajmuje się wypełnianiem kolejnych PITów, ZUSów, walkami z kontrolami, inspekcjami itd. Korporacja ma od tego sztab zderzaków na których piekarza nie stać.
    Piekarz w socjaliźmie nie ma szans. On nie da w łapę celnikom którzy mu przekręcą przerzut mąki przez granicę. On nie przekupi urzędników w ministerstwie aby mu umorzyli podatek, on nie kupi ustawy w Sejmie, nie zatroszczy się o to by jego bułki znalazły się na liście leków refundowanych. A kto to wszystko robi? Korporacje żyją z redystrybucji środków. Żyją z socjalizmu i najchętniej widziałyby Panią Klein na wysokim stołku… to byłby dla nich istny raj.
    To wyjaśnia dlaczego korporacje popierają socjalizm i w USA popierają Demokratów, a nie Republikanów.

    @ ekonfizyk

    Powtarzając za Panem Piotrem Kuczyńskim mógłbym powiedzieć “nie czytuję tego autora, więc i teraz nie zrobię wyjątku”, a potem się wypowiadać o tego autora ideologii. Ok ale poważniej - ja się nie wypowiadam o tej książce (raczej jej nie przeczytam, bo mam ważniejsze zaległości w lekturach) tylko o aspektach opisanych przez Was, dotyczących popieranego przez Was socjalizmu.

  109. # 109
    assassin | 2008-03-11 8:47 | IP: 91.189.216.*

    Bardzo ciekawa sprawa.
    W sumie Hegel twierdził, że kiedy wszystkie państwa przybiorą postać najdoskonalszą - demokracji liberalnej na wzór USA wtedy nie będzie wojen.
    To co kierowało ludzi do walki do tej pory, owy Platoński Thymos będzie miało ujście w bogaceniu się, konkurencji i zdobywaniu pozycji społecznej nie umiejętnością posługiwania się dzidą lecz umiejętnością kumulowania kapitału.
    Jeżeli globalizacje uznać za efekt nowego ułożenia świata wtedy kapitalizm ze swoimi “drapieżnymi” rynkami finansowymi możnaby uznać za nową wojnę.
    Jednak opowiadając o niszczycielskich efektach (co jest oczywiste) przepływu kapitału należy zapytać właśnie o ową Alternative. Kapitalizm nie urodził się na kamieniu, były przyczyny dla których wyparł inne ustroje jak feudalizm, komunizm czy socjalizm.
    Choćby nie wiem jak kto się zażekał, że za kapitalizmu żyje mu się gorzej to musi sobie uświadomić, że żyje mu się lepiej niż we wszystkich innych alternatywach gospodarczych.
    Obawiam się, że dywagacie pani Klein jest gadaniem pani arystokratki pochylającej się nad niedolą chłopów. Najpierw na swój sposób stwarza mylną idee “złego kapitalizmu” (kapitalizm nie jest żadnymi ideałem ani ideą) i jedzie po nim jak po łysej kobyle.
    Jeżeli nie usłysze jaką alternatywe proponuje pani Klein to nadal będę TINAowcem.

  110. # 110
    bloxer | 2008-03-11 10:05 | IP: 194.46.164.*

    Uciskany-

    z poniższej Pańskiej odpowiedzi do mnie wnoszę, że nie czytał Pan NK. Liczba nieścisłości jest na tyle duża, że nie skomentuję, tylko zacytuję w całości… bo mi ręce opadły.
    Powiem tylko, że min. NK pisze o tym co zawarł Pan w pierwszych dwóch zdaniach. Więc co socjalistka, czy podobnie jak Pan, liberałka?
    Mimo wszystko pozdrawiam:)

    “@ bloxer
    Ty chyba nie wiesz w jaki sposób korporacje walczą z piekarzami. Używają do tego państwowego etatyzmu. Korporacje zwalczają liberalizm jak mogą. W liberaliźmie jest im trudniej bo muszą walczyć z piekarzem, który potrafi szybciej dopasowywać się do zmian rynku i sprawniej zarządzać firmą… chyba że panuje socjalizm. Wtedy piekarz firmą się nie zajmuje, bo zajmuje się wypełnianiem kolejnych PITów, ZUSów, walkami z kontrolami, inspekcjami itd. Korporacja ma od tego sztab zderzaków na których piekarza nie stać.
    Piekarz w socjaliźmie nie ma szans. On nie da w łapę celnikom którzy mu przekręcą przerzut mąki przez granicę. On nie przekupi urzędników w ministerstwie aby mu umorzyli podatek, on nie kupi ustawy w Sejmie, nie zatroszczy się o to by jego bułki znalazły się na liście leków refundowanych. A kto to wszystko robi? Korporacje żyją z redystrybucji środków. Żyją z socjalizmu i najchętniej widziałyby Panią Klein na wysokim stołku… to byłby dla nich istny raj.
    To wyjaśnia dlaczego korporacje popierają socjalizm i w USA popierają Demokratów, a nie Republikanów.”

    he,he,he!

  111. # 111
    piotrkuczynski | 2008-03-11 11:15 | IP: 91.198.245.*

    @ Uciskany

    Dyskusja polegająca na atakach ad personam (cytuję: „to jest chyba prosta zależność, choć nie dla Pana” i dalej: „wydawać że marksista to dla Pana komplement, ale niestety w tę stronę Pan zmierza”) nie jest metodą przeze mnie stosowaną. Często to podkreślam. Widzę zależność liberalizacji i biurokracji, ale polecany przez Pana autor widzi zło tylko w biurokracji i o jest wg mnie jego błąd.

    A na forum jest naprawdę dużo miejsca – zachęcam: niech się Pan wypisze. Jeśli zaś chodzi o p. Ziemkiewicza to zakładam, że jest zdeklarowanym zwolennikiem prawicy, a to, przyzna Pan, chyba nie znaczy, że chce wolności religijnej, seksualnej. Byłoby to dosyć dziwne…

    Jeszcze o obraźliwych epitetach. W określeniu p. Ziemkiewicza obraźliwe jest oczywiście przede wszystkim słowo „doktryner”. Dziwne jest, że Pan tego nie chce dostrzec. „Postmarksistowski” też, w zamierzeniu autora miał być epitetem i to też jest oczywiste. A gdzie ja zmierzam to jest moja sprawa. Jeśli nawet w kierunku marksizmu (bardzo wątpię, ale za małą mam wiedzę) to mi to nie przeszkadza. Zmierzam tam, gdzie kieruje mnie mój rozum i jestem z tego zadowolony.

  112. # 112
    piotrkuczynski | 2008-03-11 11:18 | IP: 91.198.245.*

    @ Konradw

    Dobre pytanie. Poczekajmy na kolejną akcję Fed. A następny wpis będzie o PPT.

  113. # 113
    bOUNCeErR | 2008-03-11 15:17 | IP: 193.109.115.*

    No to dlugo nie trzeba bylo czekac. Zadziwiac moze fakt, ze zawsze te wszystkie niiusy o pomocy FEDu i s-ki pojawiaja sie wlasnie przy wsparciach. Z niecierpliwoscia czekam na wpis o PPT.

  114. # 114
    konradw | 2008-03-11 17:48 | IP: 192.193.245.*

    Pytanie, na ile starczy tego paliwa…

  115. # 115
    M.Tomaszewicz | 2008-03-11 20:08 | IP: 87.205.171.*

    to sa gesty rozpaczy a w zasadzie konwulsje konającego giganta. Apetyt spekulantów staje sie coraz wiekszy i oczekiwania równiez. A własnie oczekiwania (a nie fakty) sa motorem napędzającym rynki. Juz teraz jest jasne, że ten motor potrzebuje paliwa coraz wyżej oktanowego. Juz niedługo potrzebny będzie czysty spirytus. Skoro jankesi nie zapanowali nad bałaganem hipoptecznym, to jest równie prawdopodobne, że nie zapanuja nad zapascią ogarniająca wszystkie rynki. FED chce byc czarodziejem i dobrym wujkiem rzucającym setki miliardów na pożarcie. Tym razem sie nie uda. Wymknęło się koledzy, wymknęło. (i mówie to nie mając od wielu tygodni żadnej pozycji)

  116. # 116
    bloxer | 2008-03-11 20:14 | IP: 194.46.232.*

    Panie Piotrze,
    właśnie sobie wszedłem na stooq’a a tam “Prognoza dla WIG20″ dodam tylko, że astrologiczna.
    Hm… na razie nie wiem jeszcze co o tym sądzić.
    Konsternację przejawiam:) i z nią walczę.

    Skąd ten pomysł, może Pan przybliżyć?

  117. # 117
    piotrkuczynski | 2008-03-11 20:30 | IP: 212.76.37.*

    Pomysł jest właściciela strony. Ja nie mam żadnych udziałów w tym projekcie - jedynie tam piszę. A co do astrologicznej analizy… Ja się na tym nie znam, ale wiem, że są ludzie (gracze), którzy bardzo w nią wierzą. Są specjalne portale z taką treścią. A dopóki wierzą to nie ma znaczenia, czy coś w tym jest, czy nie :-)

  118. # 118
    bloxer | 2008-03-11 20:43 | IP: 194.46.232.*

    Ja rozumiem (i nie chciałem imputować, że to Pan, broń boże) Ciekaw jestem jaki był powód, bo jeśli ów pan od astrologii w to wierzy, to jedna sprawa (i jego prywatna) ale jesli prezentuje to w portalu poświęconym analizom giełdowym (za który płaci się abonament)- no to mnie to intryguje (i jeszcze nie wiem czy niepokoi, czy nie).
    Na razie jestem zaskoczony ;-0

  119. # 119
    piotrkuczynski | 2008-03-11 20:47 | IP: 212.76.37.*

    Nie za wszystko na Stooq.pl się płaci. Bardzo wiele rzeczy jest za darmo. A to, o czym rozmawiamy jest jak rozumiem próba wprowadzenia czegoś nowego (też za darmo). Jeśli się sprawdzi to zostanie, a jesli nie to zniknie. Przecież nie ma obowiązku czytania ;-)

  120. # 120
    mike spike | 2008-03-11 20:53 | IP: 83.144.115.*

    Dziekuje za odpowiedź :)
    Zgadzam się z Pana stwierdzeniem że ” …ratunkiem dla świata jest kryzys”
    Myslę że mimo tego gdyby rynki zawaliły się, to przecież w którymś momencie załapałyby równowagę na jakims poziomie. A tak dalej wdrapujemy się, nie wiem tylko po co, bo przecież upadek z większej wyskości bardziej będzie bolał. Jak dla mnie jest to wbrew logice.

    A dzisiaj przeczytałem, że FED pompuje 200mld USD w długi hipoteczne.
    Czyli na rynku mamy kolejne dolary bez pokrycia a FED staje się największą agencją nieruchomości :)
    Nieruchomość ma namacalną wartość a papierki z nadrukiem usd jaką mają wartość ?
    Najbardziej śmieszy mnie wymowa tego w mediach “Że FED uratował banki, rynki…. ” Wspaniały zbawca, ktory wszystko zgarnia.

  121. # 121
    karlkir | 2008-03-11 21:15 | IP: 89.229.194.*

    no to rozumiem prognoza jest konkretna i jest z czego rozliczać
    ta interwencja w USA to jakiś fajerwerk obliczony na krótką chwilę coś mi się wydaje że eksperymentują z nowymi metodami bo cięcie stóp jest trochę niebezpieczne
    może skupią te obligacje i zatopią w oceanie albo wypełnią nimi jakiś nieczynny szyb kopalnii a przed wejściem postawią cerbera

  122. # 122
    konradw | 2008-03-11 22:03 | IP: 83.143.47.*

    DOW +415.44 +3.54%
    NASDAQ +86.42 +3.98%
    S&P500 +47.13 +3.70%

    Nie wiem jak to jest mozliwe, ale szczerze podziwiam. Astrologia i alchemia - trzeba sie zainteresowac rowniesz parapsychologia. Na pewno sie przyda! Takie czasy….

    Dobranoc!

  123. # 123
    Me | 2008-03-11 22:07 | IP: 212.160.180.*

    Panie Piotrze prosimy o komentarz janowszych ruchów FED-u. Może już jako nowy tamat na blogu??

    :D

  124. # 124
    JurekE | 2008-03-12 7:50 | IP: 213.156.113.*

    Wszyscy brońmy suwerenności Polski !

    Już przed referendum akcesyjnym z 2003 roku wielu z nas, opierając się
    nachalnej propagandzie tak zwanych euroentuzjastów, dobrze rozumiało, że
    istotą obecnego modelu funkcjonowania Unii Europejskiej jest konsekwentne
    likwidowanie suwerenności państw narodowych w kolejnych dziedzinach życia.
    Po akcesji okazało się, że nasze podejrzenia sprawdziły się całkowicie.

    Na mocy orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości prawo
    wspólnotowe ma, niestety, prymat nad prawem polskim. Nie możemy obecnie
    całkiem swobodnie kształtować zapisów polskiego prawa dotyczącego na
    przykład: zasad pomocy publicznej, sposobu funkcjonowania NBP, prawa
    bankowego, prawa rynku kapitałowego, podatku VAT, akcyzy, udziału kapitału
    zagranicznego w mediach i wielu innych zagadnień życia narodowego.

    Zlikwidowana została polska polityka celna, polityka rolna jest również
    prowadzona w dużym stopniu na szczeblu ponadnarodowym, ograniczona została
    swoboda kształtowania naszej polityki budżetowej poprzez wprowadzenie tzw.
    procedury nadmiernego deficytu. Pojawiają się postulaty tworzenia
    paneuropejskiego nadzoru bankowego oraz ujednolicania podstawy podatku
    dochodowego od przedsiębiorstw, a nawet wprowadzenia minimalnej stawki tego
    podatku.

    Dosłownie kilka dni po ostatnich, wygranych przez PO, wyborach
    parlamentarnych, na łamach, “Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł, w którym
    ujawniono, że Komisja Europejska zażądała od naszego kraju zniesienia
    limitu zagranicznego dla otwartych funduszy emerytalnych (OFE)! Obecnie
    mogą one inwestować za granicą tylko do 5 proc. swych aktywów. Aktywa tych
    funduszy emerytalnych to prawie 135 miliardów złotych (dane KNF z lutego
    2008). KE chce utworzyć specjalny ponadnarodowy urząd regulacji rynku
    energetycznego. Czy naprawdę chcemy pozwolić eurokratom na dalsze
    poszerzanie ich władzy ?

    Eurokomisarze w swych dążeniach wcale się nie zatrzymali. Zamierzają
    przyznać Unii osobowość prawną. Ośmielili się nawet wysunąć koncepcję
    utworzenia funkcji unijnego ministra spraw zagranicznych, zwanego dla
    niepoznaki w nieco inny sposób. Chcą zwiększyć swą władzę nad naszą
    Ojczyzną w kolejnych dziedzinach życia. W tym celu opracowano tak zwany
    traktat lizboński, który jest tak naprawdę pomysłem konstytucji dla nowo
    tworzącego się federalnego państwa europejskiego, zwanego także
    superpaństwem. Ponieważ twór ten - czy raczej “nowotwór” - mógłby powstać
    jedynie na gruzach państw narodowych, to jasne jest, że przyjęcie traktatu
    lizbońskiego byłoby kolejnym krokiem na drodze do likwidacji naszego
    państwa. Z tego punktu widzenia referendum w sprawie traktatu, za którym
    wciąż się opowiadamy, stanowiłoby swoisty plebiscyt w sprawie faktycznej
    przynależności państwowej.

    Od euro do superpaństwa

    Patrząc na dotychczasowy kształt integracji w Europie, można przekonać
    się, jak ważne znaczenie miał traktat z Maastricht. Przewidywał on m.in.
    likwidację prawa poszczególnych krajów do prowadzenia własnej polityki
    pieniężnej oraz wprowadzał ograniczenie swobody prowadzenia polityki
    budżetowej. Jakie są tego efekty? Traktat z Maastricht wszedł w życie w
    listopadzie 1993 roku. W latach 1994-2007 średnie tempo wzrostu PKB w
    krajach, które w największym stopniu ograniczyły swą suwerenność, czyli w
    krajach strefy euro, wynosiło 2,2 procent. Tymczasem w Islandii wzrost PKB
    ukształtował się na poziomie 3,9 proc., w Australii - 3,7 proc., Nowej
    Zelandii - 3,5 proc., Kanadzie - 3,3 proc., Norwegii - 3,2 proc., USA - 3,1
    proc., Szwecji - 3,1 proc., Wielkiej Brytanii - 3,0 proc. oraz Danii - 2,5
    procent.

    Ciekawe, że kraje EWG rozwijały się z reguły szybciej od USA w latach 50.
    i 60. XX wieku, czyli wtedy, gdy zakres kompetencji instytucji
    wspólnotowych był znacznie mniejszy niż obecnie. Oznacza to, że -
    generalnie rzecz biorąc - suwerenność oprócz tego, iż stanowi wartość samą
    w sobie, jest dla krajów europejskich czynnikiem sprzyjającym wzrostowi
    gospodarczemu. Ograniczanie suwerenności krajów europejskich wzrost ten
    hamuje.

    Mówiąc o integracji europejskiej, warto pamiętać, że ogromne znaczenie dla
    jej przebiegu miała koncepcja likwidacji walut narodowych. Opiera się ona
    na poglądach Kanadyjczyka Roberta Mundella, który uważał, że na danym
    obszarze opłaca się wprowadzić jedną walutę w miejsce dotychczasowych walut
    narodowych, jeżeli obszar ten będzie silnie zintegrowany. Urzędnicy unijni
    nie mówią tego wprost, ale niejako wykorzystują tę koncepcję do
    ujednolicania wszystkiego, co się tylko da, do powiększania liczby
    dziedzin, w których decyduje Unia, a nie kraje członkowskie.

    Uważają, że prawo w Unii trzeba ujednolicać, czyli tak naprawdę odbierać
    poszczególnym krajom atrybuty ich suwerenności. Uważam więc, iż pojawienie
    się projektu konstytucji dla Europy, a potem projektu traktatu z Lizbony
    było odroczonym w czasie skutkiem wprowadzenia euro. Wielkim zwolennikiem
    zapisów konstytucji dla Europy (zawartych także w traktacie lizbońskim)
    jest Europejski Bank Centralny. Zostało to wprost stwierdzone w raportach
    rocznych z 2005 i 2006 roku.

    Odrzućmy ten traktat

    Myślę, że nadszedł czas, aby Unia Europejska uszczupliła swe kompetencje i
    przekazała je na powrót krajom członkowskim. Pomijając nawet kwestie
    polityczne, byłoby to po prostu ekonomicznie opłacalne. Uważam, że na tym
    właśnie powinna polegać prawdziwa reforma funkcjonowania UE. Zacznijmy od
    rzeczy najprostszych - może na początek niech Unia pozwoli krajom
    członkowskim samodzielnie regulować poziom kapitału zagranicznego w
    mediach. To oczywiście tylko przykład.

    Niektórzy mówią, że trzeba przekazywać nasze polskie kompetencje w ręce
    Unii, gdyż stanowi to rzekomo “inwestycję w lepszą przyszłość naszych
    dzieci i wnuków”. Uważam, iż takie stawianie sprawy jest obrażaniem
    przyszłych pokoleń Polaków. Sugeruje się bowiem, że ten przysłowiowy wnuk
    będzie skrajnym kosmopolitą, który nie zechce, aby istniało niepodległe i
    suwerenne państwo polskie. W związku z powyższym apeluję: brońmy
    suwerenności naszej Ojczyzny nie tylko dla siebie, ale też dla naszych
    dzieci i wnuków! Odrzućmy ten traktat i nie przykładajmy ręki do koncepcji,
    której celem jest likwidacja państwa polskiego.

    Gabriela Masłowska,

    poseł na Sejm RP (PiS)

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080312&id=my11.tx
    t

  125. # 125
    M.Tomaszewicz | 2008-03-12 17:46 | IP: 87.205.199.*

    wystarczy podać link do strony, ja nie mam ochoty debilizmów tej dewotki czytać, chyba szkoda miejsca na to na tym forum

  126. # 126
    Marek Szczeciński | 2008-03-12 19:13 | IP: 85.219.130.*

    Panie Piotrze, dziękuję za pytania. Odpowiadam w kolejności.

    1. Reformy (nie wiem, czy w słowniku N.Klein jest na to przyzwolenie?) w Chile, których wynikiem było jakoby zubożenie olbrzymiej części społeczeństwa, drastyczne zróżnicowanie dochodów, skarlenie związków zawodowych i szybki wzrost PKB, są podane jako przykład zła. Nie rozpisując się za dużo, chodzi o to, że nie można do jednego worka krytyki wrzucać dobrych działań( wzrost PKB, osłabienie zw.zaw.) i złych, takich jak zubożenie olbrzymiej części społeczeństwa. Chyba, że uważa się, że silne związki zawodowe i małe zróżnicowanie dochodów, są ważniejsze od wzrostu PKB. Chile o ile wiem należy do najlepiej urządzonych krajów Ameryki Południowej. Nie ma ognia bez dymu?!
    2. Podatek od spadków to przecież podwójna grabież. Płacimy podatek za coś co zostało już wcześniej opodatkowane - w procesie powstawania. Znam starszych ludzi, którzy “otrzymali” w spadku mieszkanie ( w którym zamieszkiwali wcześniej razem) po zmarłej siostrze. Zapłata kilku tysięcy złotych oznaczała w ich przypadku całoroczne przychody z emerytury. Idąc Pańskim rozumowaniem Buffet i Gates chętnie zapłacą za spadek po takich staruszkach.
    3. Co do nowych rozwiązań, wymuszonych współczesnymi wojnami, to tak uważam, że “mniejszym złem” są najemnicy niż 18-latkowie przymuszeni do założenia munduru.
    4. Cykl Kondratiewa “przyśpieszył”! Trudno, żeby ktoś 60 lat temu przewidział współczesne nam technologie i tempo wymiany informacji.
    5. W każdej poważnej książce znajdzie Pan dowód na to, że nie ma kryzysów w idealnej standaryzowanej postaci. Mydlane bańki cen surowców żywią się realiami rynku.Np. 90 % koncentracji produkcji rudy przez kilka koncernów w połączeniu z dużą ale jednak znacznie mniejszą koncentracją po stronie hut, powodują, że spekulacje giełdowe cen rudy są bardzo pożądane a odbiorcy finalni i tak za to zapłacą.
    6. Pytałem “Jak można twierdzić, że korporacje są psychopatyczne i zbrodnicze. ?Jak można twierdzić, że ci co organizują prace innym i mają pieniądze są z gruntu gorsi od tych którzy nikomu pracy nie dają i są bierni.?”To niemoralne i niesprawiedliwe. Zdanie podtrzymuję. Proponuje mi Pan lekturę książki J. K. Galbraitha „Gospodarka niewinnego oszustwa – prawda naszych czasów”. A zna Pan mechanizm różnych łokci, złotówek, bonów i dolarów, ze o koralikach nie wspomnę. Przypomniałem takie pomysły, żeby pokazać, że występowanie nieprawidłowości nie ma wiele wspólnego z korporacjami. Jak człowiek człowiekiem były, są i będą próby wykorzystywania.
    Jeżeli zna Pan jakiś lepszy system regulacji, niż tzw. demokratyczny kapitalizm, to proszę niech Pan śmiało pisze.

  127. # 127
    j23 | 2008-03-13 15:02 | IP: 79.186.168.*

    witam
    czytałem wiele artykułów na temat zmian jakie powinny byc wprowadzone w naszym kraju ,zeby sie poprawiło- wilu ekspertów mówiło o reformie finansów publicznych, zmianach podatkowych, jest Pan przeciwnikiem podatku liniowego - zgoda . jakie jest Pana zdanie co do kierunku reform, od czego zacza, jakies propozycje ???prozse o opinie
    pozdrawiam

  128. # 128
    piotrkuczynski | 2008-03-14 13:02 | IP: 91.198.245.*

    @ Marek Szczeciński

    1. Nie bardzo wiem o co Panu chodziło z tym Chile…Chodzi przecież nie o „wrzucanie do jednego worka”, a o wprowadzanie drastycznych reform (a nie po prostu reform) pod ochroną czołgów i bezpieki. Czyżby Pan o tym drobiazgu zapomniał?
    2. Spadki. Opowiadanie o biednych starszych ludziach to czysta demagogia. Skala podatkowa była w pierwszej grupie tak niska (szczególnie przy mieszkaniach), że specjalnie to nie bolało. Ale można było przecież „staruszków” zwolnić z tego podatku. Dlaczego wszystkich, dzięki czemu przyśpieszy się tworzenie dziedzicznej elity (nowej szlachty) z czego, dodatkowo, państwo nic nie będzie miało? Poza tym jaka teraz jest możliwość manipulowanie majątkiem… Są tacy, którzy się bardzo cieszą i już z tego korzystają. Przykłady są w mediach.
    3. „mniejszym złem” są najemnicy niż 18-latkowie przymuszeni do założenia munduru…” – to jest uzasadnienie do czego? To brzmi jakbyśmy mówili, że lepiej zjeść ciastko niż umyć nogi ;-). Przecież jedno nie wynika z drugiego. Tyle tylko, że prywatni najemnicy wysysają pieniądze publiczne. Dużo większe niż gdyby to było normalne, zawodowe wojsko.
    4. Cykl Kondratiewa – pewnie, że trudno, ale to, że się nie sprawdza jest faktem.
    5. Zupełnie nie wiem o co chodzi… Czy o to, że nie ma nic szkodliwego w tym, że sektor finansowy ustala ceny, a nie relacje popyt-podaż? Jeśli tak to ja się z tym twierdzeniem nie zgadzam. A myślę, że i Pan niedługo zmieni zdanie.
    6. Tu nie chodzi o koraliki… od tamtych czasów znacznie się oddaliliśmy. Proszę przeczytać Galbraitha, potem podyskutujemy. Jednak jeśli nie widzi Pan niesamowitego wręcz. Logarytmicznego przyrostu chciwości i bezwzględnego polowania na zysk osiągany w krótkim okresie to ja się Panu dziwię…

  129. # 129
    Marek Szczeciński | 2008-03-16 20:04 | IP: 85.219.130.*

    Panie Piotrze. Pozostaniemy przy swoich zdaniach. Dlaczego nie dostrzega Pan zła w podatku spadkowym, polegającego po prostu na tym, że opodatkowuje się to co już raz zostało zapłacone. Chodzi o zasadę!.
    Dla mnie popyt to po prostu popyt.
    Chciwość o której Pan pisze, że jest jakoby ostatnio wyjątkowo okropna, to mały pikuś przy handlu ludźmi i więzieniach za długi. Tak było. Zgoda, że nie jest idealnie. Powiem więcej nie jest dobrze.! Ale To działa.!
    Pozdrawiam
    p.s. Nie polecam Panu żadnej książki do czytania. Pan już tak dużo czyta.

  130. # 130
    AK | 2008-03-17 11:50 | IP: 69.5.142.*

    Przy okazji warto obejrzec w sieci film krotkometrazowy Shock Doctrine nakrecowy przez znanego rezysera meksykanskiego Alfonso Cuarona (Harry Potter 3, Children of Men) we wspolpracy z Naomi Klein

    http://www.naomiklein.org/shock-doctrine/short-film

  131. # 131
    nie wierze juz w nic | 2008-04-14 21:40 | IP: 91.95.33.*

    A ja sie chcialbym dowiedziec kiedy w koncu to zapowiadane oslabienie zlotego czy wrecz zmiana trendu srednio czy dlugookresowego. Ten dzisiejszy dolar po 2,14 jakos wcale nie pasuje do gloszonej przez Pana teorii. I czy jak zloty oslabi sie o 3 gr i wroci do trendu wzrostowego to powiemy, ze “to juz bylo to”??

  132. # 132
    piotrkuczynski | 2008-04-14 22:02 | IP: 212.76.37.*

    Dlaczego wpisał Pan komentarz do tak starego wpisu? Nie zdziwię się, jak Pan nie znajdzie odpowiedzi… Proszę mi powiedzieć, gdzie i kiedy ja głosiłem teorię mówiącą, że złoty będzie tracił? Mówiłem, że zazwyczaj traci na początku roku, ale okazało się, że tym razem korekta przyjęła postać trendu bocznego. Wtedy to (dwa lub 3 miesiące temu) pisałem na Stooq.pl, że tak słaba korekta zapowiada znaczne wzmocnienie złotego. Nie wiem, gdzie Pan czyta moje wypowiedzi, ale gdyby czytał je Pan systematycznie to wiedziałby Pan, że mam rację.

  133. # 133
    biniek | 2008-05-01 11:07 | IP: 83.29.36.*

    “Naomi dramatically and accurately describes how personal and social shock is used to condition people to accept radical change, but there are hidden messages that make this a propaganda piece for collectivism. Naomi tries to convince her audience that the Neocon version of privatization is capitalism when, in reality, it is nothing but corporate collectivism, totally dependant on government intervention and favoritism. Free markets ARE desirable but that is not what the Bush Administration pursues. This video is the kind of propaganda that can lead people to embrace Socialist and Communist versions of collectivism.”

  134. # 134
    Jonasz | 2008-05-09 23:03 | IP: 81.190.46.*

    Na przykładzie Polski:
    „Ich wynikiem zawsze było zubożenie olbrzymiej części społeczeństwa”
    Delikatnie mówiąc - przesada - trzeba być oderwanym od rzeczywistości , żeby nie widzieć tego że już po kilku latach w Polsce - po REWOLUCJI w gospodarce - zaczął wyraźnie rosnąć poziom życia.
    REWOLUCJA - była bezkrwawa - nie kosztowała milionów ofiar - jak w Rosji radzieckiej, Chinach ludowych ani nawet nie były to koszty porównywalne do „dzikiego kapitalizmu” -rodem z XIX wieku.

    „drastyczne zróżnicowanie dochodów”
    Czyżby to było jakieś zło ??
    Zapewne pańskie dochody są drastycznie wyższe niż wielu Polaków -nie widzę tu problemu.

    „skarlenie związków zawodowych”
    i bardzo dobrze -znam „działalność” związków zawodowych -z autopsji !
    „i szybki wzrost PKB.”
    Zgodzę się z tym. LOL!!

  135. # 135
    Agata | 2008-06-11 10:22 | IP: 89.171.57.*

    Fakt, zgadzam się z Franciszkiem Potockim. Polska nie leżała nawet obok neoliberalizmu. Nawet pierwotnie liberalna partia PO, musiała zmienić swój charakter aby wygrać wybory. Zastanawiam się nad podejściem i żądaniem od Państwa opeki nad różnymi sferami życia. Jak wiele ludzi wysnuwa takie żądania, i z czym to się je.
    Absolutnie nie chcę się porównywać do gospodarki i realiów USA, bo nie ma żadnego porównania między Polską metalnością a mentalnością Amerykańską (co znaczy i dobrze i źle).
    Zadziwia mnie nakarmnienie Polaków populizmem właśnie i hasłami pt. “rozkradną Polskę”, “zabiorą miejsca pracy!” hehe.. Owszem ja osobiście uważam, ze niektórym to powinno się zabrać miejsca pracy, hehe, takim np. Paniom w urzędach które maja problem z tym że maja klienta. I ja sama nie chce płacić na utrzymywanie ludzi którzy spędzają czas na kanapach podczas gdy ja ciężko pracuję starając się choć trochę odłożyć. Taka mentalność króluje w Polsce pod hasłem “należy mi się!”

  136. # 136
    Logik !!! | 2008-09-24 12:55 | IP: 195.20.3.*

    Oto, jak ZMIAŻDŻĘ wywody jekiejś Klajn i autora blogu (i nie interesuje mnie to, że są miliardy razy bardziej znani, niż JA …)

    Przykłady “katastrof”, które zostały jakoby spowodowane “kapitalizmem” (w domyśle: WOLNYM RYNKIEM) są BZDURNE ! Powody tych katastrof to INTERWENCJONIZM PAŃSTWOWY, czyli dokładnie to, co tak się podoba Klajn i autorowi tego blogu …

    Co więcej: te katastrofy są leczone przez JESZCZE WIĘKSZY interwencjonizm !!!

    Tak więc słowo “DISASTER” nalezy łączyć nie z Wolnym Rynkiem, lecz z bełkotem alterglobalistów, socyalistów, komunistów, interwencjonistów, keynesistów, etatystów itp. …

  137. # 137
    piotrkuczynski | 2008-09-24 13:08 | IP: 91.198.245.*

    A przede wszystkim neoliberałów ;-)

  138. # 138
    Logik !!! | 2008-09-24 14:54 | IP: 195.20.3.*

    - co złego jest w “szybkim wzroście PKB” spowodowanym “Wolnym Rynkiem” ?
    - argument, że ludzie “nie wiedzieli, co się dzieje” świadczy tylko o tym, że demokracja prowadzi do socyalizmu (lub kapitalizmu państwowo-etatystycznego). Gdyby “wiedzieli”, to głosowali by na tych, którzy im proponują zasiłki i “pochylanie się z troską”. Tylko czy my, analizując LOGICZNIE sytuację, mamy prawo dać się tak ogłupiać ? Ja też nie lubię ciężko pracować i chciałbym miec pieniądze za darmo. I to jest ok dopóki nie twierdzę, że to jest DOBRZE dla gospodarki !!! Jako cynik mam prawo chcieć dla siebie jak najlepiej, ale jako analityk mam obiektywnie stwierdzić, który system daje społeczeństwu (jako całości) największe bogactwo (optymalne wykorzystanie zasobów). Tym systemem jeste WOLNY RYNEK a nie to, co proponuje pani Klajn …